26 czerwca 2016

Gen wewnętrznej wolności Macieja Stuhra

Obiecałam Ci tydzień z klanem Stuhrów, więc słowa dotrzymuję. W środę mogleś przeczytać o świetnym przedstawieniu w reżyserii pana Jerzego (kto nie czytał, ten niech szybciutko zagląda tu) a dziś będzie o panu Maćku. To jeden z moich ulubionych polskich aktorów (chociaż numerem jeden ze specjalnym miejscem w serduszku jest zawsze Marcin Dorociński), ale także świetny kabareciarz i felietonista. I właśnie z zamiłowania do tekstów pisanych Stuhra sięgnęłam po jego książkę. Polecam ją i Wam.


Gen wewnętrznej wolności

Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności


Maciej Stuhr w rozmowie z Beatą Nowicką

Wydawnictwo:  Znak

Liczba Stron:    384

Kategoria:         Autobiografia









„Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności” to wywiad rzeka Beaty Nowickiej z aktorem. Z okładki spogląda na nas trochę naburmuszony, ubrany na czarno człowiek, który nic a nic nie przypomina tego wesołka z filmu „Chłopaki nie płaczą”. Jednak pierwsze wrażenie okazuje się mylne. Już od rozdziału numer 1 wiem, że to będzie jedna z tych krzepiących rozmów, które dają nadzieję, że są wśród nas jeszcze ludzie inteligentni, utalentowani a jednocześnie tak po ludzku normalni.


Gen wewnętrznej wolności
Młody Stuuuuhr :)

Na tę pozycję składają się dwie różne formy: pierwsza to sesja pytań i odpowiedzi. Ale jeżeli łudzisz się, że poznasz dzięki nim aktora od bardziej prywatnej strony, ploty, ploteczki, te sprawy - srogo się zawiedziesz. Jeżeli szukasz takich wrażeń, sięgnij raczej po rozmowę z Nergalem (recenzję znajdziesz tu). Ta książka to nie Pudelek czy inna Gala służąca do autopromocji. 

Lektura skonstruowana jest tak, że każdy rozdział to swego rodzaju podziękowanie dla jakiegoś mistrza -  kogoś, kto Stuhra ukształtował. Dowiemy się więc o zasługach jego dziadka, nauczyciela fortepianu i dyrektora szkoły, Kieślowskiego, Jandy, Globisza i wielu innych osób. Nie ma tu megalomanii, sprzedawania siebie. Jest za to błyskotliwy człowiek, który opowiada o swojej drodze zawodowej i ludziach, którzy go ukształtowali.  

Gen wewnętrznej wolności

Część druga, przeplatająca się z wywiadem, to opowieści znajomych na temat aktora. O Stuhrze mówi więc jego mama, siostra, Krystyna Janda, Jerzy Radziwiłłowicz, Magda Umer, Kuba Wojewódzki…  Za każdym razem kiedy zaczynałam rozdział najbardziej nurtowało mnie, kto na zakończenie będzie się wypowiadał. Na Kindlu nie tak łatwo to szybko sprawdzić, więc miałam motywację, by nie odrywać się aż do końca.Każda z tych wypowiedzi to swoisty panegiryk. W czasach kiedy wydawałoby się, że  jeden drugiemu najchętniej podstawiłby nogę a hejt staje się normą społeczną, czytanie tak bezinteresownie życzliwych głosów było kojącym uczuciem. Gdybyśmy  wszyscy zaczęli się tak do siebie odnosić, to ten świat poszedłby nareszcie w dobrym kierunku.
Gen wewnętrznej wolności


„Stuhrmówka” została wydana w 2015 roku, więc siłą rzeczy wiele miejsca w niej poświęcono „Pokłosiu” . To bardzo głośne dzieło, po którym Stuhr zebrał niezłe cięgi. Dla mnie to bardzo dobry kawałek kina – pamiętam, że po wyjściu z naszego łódzkiego Charliego poszliśmy z Bartkiem na długi spacer Piotrkowską i – co rzadko – gadaliśmy o filmie jeszcze dobrą godzinę. Zrobił na nas gigantyczne wrażenie. Afera jaka rozpętała się wokół obrazu wpłynęła w pewnym stopniu nie tylko na karierę aktora, ale również na jego życie prywatne – dziennikarze nie dawali mu wtedy normalnie żyć. Stuhr przytacza wiele ciekawych rozmów i spotkań z ludźmi z tego okresu – dla mnie najciekawsza była z wizyty w szkole. Ale nie będę zdradzała szczegółów, sami przeczytajcie.


Komu polecam tę pozycję? Chyba najprzyjemniej będzie się ją czytało 30-40 latkom, którzy pamiętają pana Maćka jeszcze jako Kubę z kultowych już „Chłopaków, nie płaczą”.  Tam był jednak tylko tłem dla Zbrojewicza, Łazuki czy Pazury. Przyjemnie patrzeć, jak z nieopierzonego „młodego Stuhra” wyrasta dojrzały aktor, grający naprawdę wymagające role.  

Gen wewnętrznej wolności

A jeżeli wciąż  nie jesteście jeszcze pewni, czy sięgnąć po tę lekturę, zerknijcie do „Zwierciadła” – jego felietony to moja ulubiona kolumna w tym miesięczniku. Lekkość pióra, dystans i poczucie humoru tryska z każdego słowa. A potem sami pobiegniecie do księgarni po „Stuhrmówkę”. 


PS. Wszystkie zdjęcia pochodzą z książki.


Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności. Maciej Stuhr w rozmowie z Beatą Nowicką [Maciej Stuhr, Beata Nowicka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz