19 grudnia 2018

12 serialowych bohaterów, których chętnie zaprosiłabym na Wigilię



Kiedyś seriale były czymś gorszym od filmu – ot, rozrywka dla niewymagającej publiczności. Ale z czasem zaczęło się to zmieniać. Kolejne amerykańskie produkcje promowały wielkie gwiazdy – swoją karierę w serialu zaczynali przecież tacy aktorzy jak Jennifer Aniston czy Ashton Kutcher.  
Teraz jest jeszcze inaczej – producenci serialu ściągają do swoich dzieł największe gwiazdy światowego kina i stają się oni markami promującymi tasiemce. Ot choćby Kevin Spacey, bez którego Hopuse of Cards nie byłoby tym, czym jest.
A dziś - dwanaście osób niczym dwanaście smakowitych wigilijnych potraw. Każdy niesie za sobą ciekawą historię i osobowość. Gdybym tylko mogła, chętnie bym ich poznała. Oto postaci, które zaprosiłabym na Wigilię.

Saul Goodman ("Breaking Bad", "Better Call Saul") – bo mi go żal


Człowiek o bardzo dobrym sercu, który zazwyczaj znajduje się w niewłaściwym miejscu, w niewłaściwym czasie i zupełnie nie z tymi ludźmi, z którymi powinien. Nawet gdyby chciał przycwaniakować, zemścić się albo po prostu zarobić trochę kasy na lewo – zawsze pojawia się jakiś wyrzut sumienia, który sprawia, że znowu ląduje na zapleczu zakładu kosmetycznego.

Jak się kończy jego historia wiemy z jednego z najwyżej ocenianych przez FILMWEB serialu Breaking Bad. A jeżeli chcecie poznać go lepiej, sprawdźcie, oglądając serial Better Call Saul,  jakie były początki jego działalności, kiedy nie nazywał się jeszcze Saul Goodman a po prostu Jimmy McGill.

Tyrion Lannister ("Gra o tron") – bo dobrze by się z nim piło 

Mój ulubiony z bohaterów tego świetnego skądinąd serialu. Od zawsze traktowany jako zło konieczne, z urodą delikatnie mówiąc nienachalną, zdołał mimo wszystko zachować zdrowe podejście do życia, poczucie humoru i jest jedną z nielicznych (jedyną??) postacią z familii Lannisterów, której bliżej jest do pozytywnej niż negatywnej. No ok, może nie jest postacią o kryształowym sercu, w sumie (uwaga spoiler!) zabił swojego ojca, ale i tak na tle rodzeństwa, zwłaszcza siostry, wypada całkiem nieźle. Lubię go za inteligencję, czarny humor i mocną głowę. Z chęcią poszłabym z nim na niejedną ucztę, w sumie wszystko jedno wigilijną czy nie.


Red ("Orange is a new black") – bo nieźle gotuje

Ze wszystkich więźniarek Red jest moją ulubioną. Jej rosyjska fantazja a przede wszystkim charyzma są imponujące. To fajna, silna babka, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Bezlitosna i mściwa wobec wrogów ale przy tym ciepła i pełna troski o najbliższe osoby.
Choć z natury nie lubię despotycznych osób, ona wzbudza mój szacunek i sympatię. Zresztą umówmy się, jeżeli boi się jej nawet ruska mafia, to znaczy, że to musi być fest kobieta.
Mam nadzieję, że zaproszona na Wigilię przygotowałaby którąś ze swoich specjalności. Może niekoniecznie z kuchni więziennej a raczej z restauracyjnego życia sprzed.


Bree Van de Kamp ("Gotowe na wszystko") – bo fantastycznie gotuje

Być może na początku dystyngowana osobowość Bree byłaby na Wigilii krępująca, ale w gruncie rzeczy pod zbroją dobrych manier ukryta była naprawdę równa babka i przyjaciółka, która za swoich bliskich dałaby się pokroić.
Ten serial to mój numer jeden we wszechświecie a Bree jest zdecydowanie moją ulubioną bohaterką – zwłaszcza w późniejszych sezonach, kiedy odpuszcza życie na pokaz i dostrzega, że w życiu czasem są ważniejsze rzeczy, niż dobra reputacja. Przenikliwa, sprytna, niebywale inteligenta. Dobrze mieć ją w życiu po swojej stronie. 


Monica Geller („Przyjaciele”) – bo wysprzątałaby mi wszystko na błysk

Przyznam, że od kiedy mam dwoje mobilnych dzieci przestałam ogarniać moje mieszkanie. Przy jednym Julku jeszcze jakoś to grało, teraz potykam się o zabawki, przekopuje przez tony ubrań, które Leo tak często wyrzuca z szafy, że nie ma sensu ich wkładać z powrotem i przede wszystkim tonę w praniu i prasowaniu.  
I tu właśnie wkroczyłaby Monica ze swoimi złotymi rękami i ekstra super podręcznym odkurzaczem. A po wszystkim, biorąc pod uwagę jej poczucie humoru – myślę, że poprawiłaby atmosferę przy świątecznym stole.
A serialu „Przyjaciele” chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, prawda?


Mark Sloan („Chirurdzy”) – bo jest śliczny

W sumie nie musi nic robić. Akurat wszystkie dzieci w rodzinie się już w tym roku porodziły, ginekolog na sali nie potrzebny,  więc mógłby sobie po prosu siedzieć i wyglądać. Najlepiej bez koszulki.
A tak na marginesie - „Chirurdzy” to zdecydowanie nie jest mój serial – przez namowy koleżanek dotrwałam jakoś do dziewiątego sezonu, ale w sumie dla mnie nie ma tam nic poza tym, że każdy bzyka się z każdym. Taka „Moda na Sukces” tylko że w szpitalu.
Co nie zmienia faktu, że Sloan to fajne ciacho. 


Claire Underwood ("House of Cards") – bo wiele można by się od niej nauczyć


Claire imponowała mi w pierwszych seriach „House of Cards”. Błyskotliwa, stanowcza, zawsze wie czego chce i nie waha się by po to sięgnąć. Myślę, że gdybym ją poznała mogłabym się od niej wiele nauczyć – przede wszystkim wyrachowania, bezwzględności i osiągania sukcesu po trupach bez żadnych wyrzutów sumienia. Hmm… to w sumie chyba nie chcę. Fałszywa, zimna blond suka.  Cofam zaproszenie. Zresztą, polityka to ostatnia rzecz, jakiej przy wigilijnym stole mi trzeba. 


Dr Melfi ("Rodzina Soprano") – bo wszyscy potrzebujemy dobrego psychiatry

Skoro pomogła nawet szefowi mafii, to może i ze mną by sobie poradziła? 😉 a mówiąc serio – uwielbiam tę kobietę za jej profesjonalizm bez względu na wszystko. I za naprawdę mądre rady. A o dobrych psychoterapeutów naprawdę nie jest łatwo. Wiem, bo koledzy mówili. I koleżanki.
W całej „Rodzinie Soprano” to chyba jedyna postać, którą da się lubić, choć mimo to serial wciąga i to bardzo. A zwieńczenie ostatniego sezonu to istny majstersztyk – moim zdaniem to najlepiej zakończony serial ze wszystkich. 


Dr House ("Dr House") – bo mam słabość do gburów

No co poradzić – tak sobie myślę, że za większością tych cynicznych, antypatycznych masek kryje się potrzebujące ciepłej kołderki serduszko. I mam do takich serduszek słabość. A House jest do tego wściekle inteligentny, więc ostrze sobie zęby już na samą myśl o polemice z nim na dowolny temat.
Poza tym, któż jak nie on pomoże siostrze, którą pobolewa kręgosłup, teściowej, która narzeka na nogi i całej masie reszty rodziny, której doskwiera diabli wiedzą co? 


Pablo Escobar (Narcos) – bo przyniósłby coś na poprawę nastroju

No dobra, mówiąc serio – nie usiadłabym z Escobarem przy jednym stole. Równie dobrze można by próbować łamać się opłatkiem z Adolfem Hitlerem.
 Ale serial jest świetny. Polecam gorąco i to nie tylko te sezony, w których akcja skoncentrowana jest na złapaniu Pabla, ale również kolejne, które dzieją się już po jego śmierci. Potężna dawka historii a także wiedzy o współczesnej Kolumbii.


Samatha Jones (Sex w Wielkim Mieście) – bo z nią życie nabiera smaku

Tak naprawdę z Samanthą zamiast na Wigilię o wiele chętniej wybrałabym się na jakieś sylwestrowe party – bo bawić się i żyć pełnią życia to ona potrafi. Samantha ma zasadę, którą uwielbiam i staram się stosować w życiu, choć nie zawsze mam odwagę. Brzmi ona: „spróbuj w życiu wszystkiego spróbować przynajmniej raz”. 
Zdecydowanie moja ulubiona spośród czterech bohaterek serialu. Wszystkie pozostałe, nawet Carrie, wydają się przy niej zupełnie bezbarwne i nudne. Poza tym, skoro damska część towarzystwa będzie miała Marka Sloana, niech panowie mają do popatrzenia Samanthę. 


Barney Stinson (How I met your mother) – bo to byłaby LEGENDARNA Wigilia

Bo wszystko czego tknie się Barney Stinson staje się wyjątkowe. Standard to nuda, nuda to przeżytek. Jestem pewna, że Wigilia z Barneyem nie ograniczyłaby się do jednego św. Mikołaja – zapewne zaprosiłby ich cały tabun (i pewnie byłyby to kobiety w stroju św. Mikołaja i przy okazji zatańczyłyby na rurze, ale co tam).
Nie zapominajmy jednak, że pod maską egocentryka, egoisty, egotyka i wszystkich innych cech zaczynających się na „ego” czai się naprawdę fajny facet. Nic tylko go przytulić. 


No dobra, zamykam listę gości bo mi miejsca w mieszkaniu nie wystarczy. Ale mam jedną refleksję związaną z tym postem – dlaczego w serialach nie ma ani jednego sprzątającego i gotującego faceta? Detektyw Monk się nie liczy – to świr. Zupełnie niechcący wyszedł mi wpis odrobinę szowinistyczny, za co bardzo przepraszam. Mam nadzieję, że mimo smutnej serialowej rzeczywistości, w waszych domach panuje równouprawnienie i nie spędzacie same czasu w kuchni lub przypięte do odkurzacza.
Wszystkim czytelnikom i czytelniczkom z okazji Świąt życzę wszystkiego wymarzonego – samych miłych doznań i tej iskierki, która zmienia zwykłe życie w prawdziwą MAGIĘ.
PS. A Wy kogo byście doprosili? 
Udostępnij:

14 grudnia 2018

Najgorętsze premiery książkowe 2018 roku, czyli jaką książkę kupić w prezencie świątecznym.

nowości książkowe 2018


Mama uwielbia kryminały, szwagier – dyskusje polityczne a ciocia książki o miłości. W dzisiejszym poście znajdziecie książki dla każdego członka rodziny – i dla tych, którzy lubią literaturę „lekką, łatwą i przyjemną” i dla tych, którzy sięgają tylko po ambitne dzieła. A zatem start. Oto nowości, po które warto sięgnąć i które warto wręczyć jako gwiazdkowy prezent.

„Komeda. Osobiste życie jazzu.”  Magdalena Grzebałkowska


Jak Magdalena Grzebałkowska upatrzy sobie kogoś i weźmie go „na warsztat” to nie ma zmiłuj – wiadomo, że będzie bardzo, ale to bardzo wnikliwie. Z tym, że o ile w przypadku bestsellerowej książki „Beksińscy.Portret podwójny”, o której pisałam tutaj, dziennikarka miała wręcz nadmiar materiałów – obaj panowie zostawili po sobie mnóstwo nagrań i zapisków, o tyle w przypadku Komedy było wręcz odwrotnie. Jazzman był skryty, trochę mrukliwy i zostało po nim tyle, co na zdjęciach i we wspomnieniach żony i przyjaciół.
A jednak mimo tych trudności dokładność jej reportażu jest porażająca. Nie wiem skąd wiedziała, że poniedziałek 27.04.1931, czyli dzień narodzin Komedy, był pochmurny, ale skoro tak napisała, to jestem pewna, że promyk słońca nie musnął tego dnia poznańskiego bruku.
„Komeda. Osobiste życie jazzu” to nie tylko historia życia Krzysztofa „Komedy” Trzcińskiego. To także historia rozwoju polskiej muzyki rozrywkowej w czasach PRLu– od siermiężnych lat 50-tych aż po hippisowskie lata 70-te. To także przypomnienie innych wielkich tamtych czasów – Hłaski, Polańskiego, Dudziak, Stańki… Wreszcie to opowieść o wielkiej pasji do muzyki. Pasji, która porywa, rządzi człowiekiem i nie zostawia miejsca na nic innego.
To doskonała książka, od której nie sposób się oderwać, nawet jeśli nie jesteś specjalnie fanem jazzu. I jeszcze rozdziały, którego tytuły są niczym klepsydra odmierzająca czas pobytu na ziemi. 38 , 23, 21 a w końcu 8 miesięcy, 17 dni...

premiery książkowe 2018
"Komeda. Osobiste życie jazzu." Magdalena Grzebałkowska

Wydawnictwo: Znak
                                              
Liczba Stron:    448

Kategoria:          reportaż







„Lincoln w Bardo” George Saunders

Zeszłoroczny laureat Nagrody Bookera w tym roku doczekał się polskiego wydania. Warto było czekać.
Zacznijmy od zrozumienia tytułu książki. Czym jest bardo? Nie, nie chodzi tu o miejscowość w powiecie śląskim, o którym pisze w swojej nowej powieści Agnieszka Szpila.  Bardo to w tłumaczeniu dosłownym „stan pośredni”. W dużym uproszczeniu w religii buddyjskiej jest to zawieszenie między śmiercią a ponownymi narodzinami.
W takim właśnie zawieszeniu znajduje się Willie – syn Abrahama Lincolna. Zagubiony, nie wie, że nie żyje, czeka na swoich rodziców. Ten czas pomagają mu przetrwać inne duchy…
„Lincoln w Bardo” to książka, która wyróżnia się przede wszystkim formą. Jest to jedyna pozycja, jaką znam w dużej części… sklejona z innych książek. Autor opisując przeżycia Abrahama Lincolna i jego żony pod koniec życia ich synka i po jego śmierci po prostu  wykleił różne zdania z zapisków historycznych i wrzucił do swojej.
Pozostałe rozdziały, tj rozmowy duchów są po prostu konwersacją rozpisaną na role, autor pisząc więc powieść zapożyczył sobie formę literacką z dramatu. Trudno więc powiedzieć, co właściwie czytamy – reportaż historyczny, powieść obyczajową, dramat czy może przypowieść filozoficzną. Sauders nie trzyma się żadnych konwenansów.
Nie polecam tej książki młodym matkom – ja podeszłam do niej zbyt emocjonalnie. Skupiona na cierpieniu rodziców po śmierci chłopca zgubiłam gdzieś prawdziwe przesłanie tej książki. Długo ją potem musiałam rozgryzać w myślach i trawić aby zrozumieć, że w gruncie rzeczy to nie opowieść o smutku, lecz o nadziei…
Polecam dla tych, którzy lubią literaturę mocną i dającą do myślenia.  


Lincoln w Bardo recenzja
"Lincoln w Bardo." George Saunders

Tłumaczenie:    Michał Kłobukowski
Wydawnictwo:  Znak
                                              
Liczba Stron:     400

Kategoria:          powieść






„Śmierć Komandora. Pojawia się idea.” , „Śmierć Komandora. Metafora się zmienia” Haruki Murakami





Dwutomowe najnowsze dzieło japońskiego mistrza realizmu magicznego.
Powieść, która została w Hong Kongu ocenzurowana i zakazana osobom poniżej 18 roku życia. Ale szczerze mówiąc nie do końca rozumiem dlaczego. Skoro ta książka jest nieprzyzwoita, to zastanawiam się, co w takim razie w Hong Kongu zrobiono by z książką typu „50 twarzy Greya”. Spalono by na stosie razem z autorką?
Ale wracając do powieści. Malarz po przejściach przeprowadza się do wynajętego domu, w którym znajduje się zwracający uwagę obraz „Śmierć Komandora”. Oprócz tego, w nocy zaczynają o określonej godzinie dzwonić dzwoneczki a do tego bohatera odwiedza tajemniczy białowłosy sąsiad z nietypową prośbą…
Brzmi trochę jak z powieści Stephena Kinga? Nic bardziej mylnego. To wciąż stary dobry Murakami w najlepszym wydaniu. Nie jest strasznie, jest baśniowo. Dużo metafor, magii i subtelnego przenikania się świata realnego i spirytualnego.
Wracając do afery w Hong Kongu – nie znalazłam w tej książce nic obrazoburczego czy nieprzyzwoitego. Oskarżenia o zdradę narodową wysuwane wobec autora przez japońską skrajną prawicę również uważam za mocno przesadzone, choć pewnie wbrew intencjom pomogły w wypromowaniu powieści.
I dobrze, bo to świetna książka.

Śmierć komandora
"Śmierć komandora t I" Haruki Murakami

Tłumaczenie:    Anna Zielińska-Elliott

Wydawnictwo:  Muza
                                             
Liczba Stron:     480

Kategoria:          powieść




Murakami"Śmierć komandora t II" Haruki Murakami

Tłumaczenie:    Anna Zielińska-Elliott

Wydawnictwo:  Muza
                                              
Liczba Stron:     480

Kategoria:          powieść




„Zemsta i przebaczenie” E.E. Schmitt

Autor bestsellerowej książki „Oskar i pani Róża” powraca z kolejną powieścią. Przyznam szczerze, że nie jestem wielką fanką najsłynniejszej powieści tego autora. Wiem, że teraz wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale… no cóż. Przeżywałam tę książkę bardzo, wylałam na niej może łez, ale to nietrudne kiedy gra się na najniższych instynktach. Opowieść o małym dziecku umierającym na raka jest po prostu łatwym kąskiem.
Z tego też powodu do nowej książki autora podchodziłam nieufnie. Niesłusznie. „Zemsta i przebaczenie” to zbiór czterech bardzo nieoczywistych opowiadań. Dwie siostry bliźniaczki – jedna dobra, wybaczająca, empatyczna. Druga – zazdrosna, mściwa i złorzecząca. Czy to możliwe, by ta dobra ostatecznie nie wytrzymała i… z zimną krwią zamordowała tą złą?
I tak jest w każdym z opowiadań – przeplatające się ze sobą dobre i złe uczynki oraz ich konsekwencje. Czy można wybaczyć sobie morderstwa popełnione w czasie wojny? Co powinien zrobić ojciec, którego syn właśnie zaprzepaścił cały dorobek jego życia? I wreszcie – czy przebaczenie może być formą zemsty?
Schmitt stworzył krótkie historie, od których trudno się oderwać. Są proste, jednak narastające w nich napięcie i  zaskakujące puenty przywołują na myśl serial „Alfred Hitchcock przedstawia”. Pisałam o nim kiedyś tutaj w poście "Trzy seriale, które ryją beret". Warto zapoznać się zarówno z jednym i z drugim.


Schmitt"Zemsta i przebaczenie" E.E.Schmitt

Tłumaczenie:    Łukasz Muller

Wydawnictwo:  Znak Literanova
                                              
Liczba Stron:     336

Kategoria:          zbiór opowiadań



„Pokraj” Andrzej Saramonowicz

Pokraj to ciekawe miejsce na Ziemi. Ze stolicą w Farszawie i słowem „purwa mać” na ustach każdego przechodnia. Głównym bohaterem jest inżynier Sebastian Rawa, który postanawia zadbać o swoje zdrowie, ba – nawet o życie, i skończyć z monotonią seksualną, która to wg amerykańskich naukowców może 40-latków wpędzić do grobu.
W tym celu udając najpopularniejszego w Pokraju reżysera podrywa marzącą o karierze aktorskiej ekspedientkę. Jednak nie wszystko jest takie proste…
„Pokraj” to książka nie dla każdego. Napisana bardzo specyficznym językiem, z wieloma nawiązaniami do wydarzeń z kraju i świata ostatnich lat. Nie ma wątpliwości, że autor to człowiek wyjątkowo inteligentny, o bardzo ciętym i sarkastycznym poczuciu humoru.
Polecam przede wszystkim fanom stylu Gombrowicza – moim zdaniem Saramonowiczowi udało się świetnie go naśladować, nie wiem czy celowo czy nie. Ja wielką fanką tego typu konwencji nie jestem. Dla mnie to książka odrobinę przeintelektualizowana, chociaż doceniam kunszt, ogrom włożonej pracy i elokwencję pisarza.

Pokraj [Andrzej Saramonowicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Pokraj [Andrzej Saramonowicz]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Saramonowicz
"Pokraj" Andrzej Saramonowicz

Wydawnictwo:  Muza
                                              
Liczba Stron:     480

Kategoria:          powieść



„Kastor” Wojtek Miłoszewski

Jest i coś dla wielbicieli kryminału. O Wojtku Miłoszewskim pisałam już tutaj przy okazji jego powieści sensacyjnych „Inwazja” i „Farba”. Tym razem coś z zupełnie innej beczki.
Wracamy do lat 90-tych. Po Krakowie jeżdżą maluchy i polonezy, dzwonimy do siebie na stacjonarny do domu lub do pracy a miłości szukamy w biurach matrymonialnych. O, taki to był świat. Analogowy i piękny.
Kastor to imię głównego bohatera – policjanta, który o dziwno wbrew literackiej modzie nie chleje bez opamiętania i nawet ma odrobinę kultury osobistej. Chociaż dać po mordzie oczywiście też potrafi.
Kastor wraz z nowym pomocnikiem prowadzą śledztwo w sprawie morderstwa pewnego ważnego dyrektora. Po pewnym czasie okazuje się, że pojawiają się kolejne trupy a rozwiązanie zagadki skrywa pewien sejf, którego za diabła nie można otworzyć…
Oprócz ciekawego wątku głównego Miłoszewski wprowadza nie mniej wciągające wątki poboczne – kawałek po kawałku, na podstawie krótkich urywanych snów policjanta poznajemy mroczną przeszłość jego rodziny. No i jeszcze podpatrujemy jego randki uśmiechając się z czułością kiedy, zalicza kolejne drobne wpadki.
Wojtek Miłoszewski nie uniknie pewnie porównań do brata. Zygmunt przez długi czas był polskim królem tego gatunku a wymyślony przez niego prokurator Szacki doczekał się nawet kilku swoich wersji filmowych (nawet jednej damskiej).
Cieszę się, że młodszy brat nie bał się tych porównań i zdecydował się na pisanie, bo tworzy naprawdę nietuzinkowe rzeczy. Tę pozycję polecam z czystym sercem wszystkim miłośnikom kryminału, Krakowa i sentymentalnych podróży w czasie.


Kastor [Wojtek Miłoszewski]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Wojtek Miłoszewski
"Kastor" Wojtek Miłoszewski

Wydawnictwo:  W.A.B. 
                                              
Liczba Stron:     352

Kategoria:          kryminał




„Chwila na miłość” Joanna Stovrag




A na koniec o miłości… Ale niech nie zmyli was tytuł tej książki. Nie będzie tutaj żadnej głupiej ckliwości, banałów,  małych puchatych szczeniaczków czy innych gadżetów kojarzących się z tanimi romansidłami. Bo „Chwila na miłość” zdecydowanie tanim romansidłem nie jest. To książka o miłości mądrej, cierpliwej i pokonującej wszystkie przeszkody. Miłości, która jest najpiękniejsza z pięknych, bo wydarzyła się naprawdę.
Joanna Stovrag swojego przyszłego męża poznała, kiedy w ramach studiów wyjechała na kilka miesięcy do Jugosławii. Pierwsze zauroczenie, odrobinę podszyte strachem przed zbliżeniem się do człowieka o innej kulturze i religii. Przyjaźń a potem miłość. Brzmi pięknie, prawda? Ale gdyby wszystko potoczyło się gładko, nie byłoby tej książki.
Joanna wróciła do swojego domu w Krakowie i czekała na odwiedziny Seja. Miał przyjechać  podczas przerwy wakacyjnej lecz wtedy w Jugosławii wybuchła wojna. Do oblężonego Sarajewa nie można było się dodzwonić a co dopiero mówić o przyjeździe lub wyjeździe…
Przyznam że jak większość Polaków historię wojny na Bałkanach znam jedynie z telewizji i filmów Kusturicy (polecam „Życie jest cudem”). Widziałam również zniszczenia odwiedzając na początku lat dwutysięcznych Chorwację, Bośnię i Hercegowinę czy Czarnogórę, jednak dopiero opowieść Joanny nadała tej wojnie ludzki wymiar.
Autorka to dobra, ciepła a jednocześnie niezwykle silna kobieta. Poruszała niebo i ziemię by móc najpierw choć porozmawiać z ukochanym a wreszcie spotkać się nim i w końcu wziąć ślub w oblężonym Sarajewie. Podróżowała przez tereny wojenne z Waldemarem Milewiczem, który kręcił wówczas reportaże dla Wiadomości, dlatego też oprócz opowieści o Joannie i Seju znajdziecie tu wiele innych poruszających ludzkich historii.
Ta książka to cichy manifest pacyfistyczny. Uświadamia, że w tym szaleństwie, które ogarnęło Bałkany, jak zresztą podczas każdej wojny, nikt nie jest wygranym.  Na szczęście ta historia dzięki determinacji Joanny i wielkiej miłości obojga kończy się szczęśliwie. A właściwie to się nie kończy, lecz trwa do dziś.
PS. Trochę oszukałam, bo akurat ta książka została wznowiona w 2017 roku, ale zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, że musiałam ją tu umieścić. Poprzedni tytuł książki to: "Jeszcze żyję..." (moim zdaniem o wiele lepszy). Jeżeli traficie na książkę tej autorki pod tym tytułem - to będzie to samo. 

Chwila na miłość [Joanna Stovrag]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Joanna Stovrag
"Chwila na miłość" Joanna Stovrag

Wydawnictwo:  Replika
                                              
Liczba Stron:     368

Kategoria:          reportaż



I jak, wybraliście coś dla siebie? PS. Jeżeli chcesz kupić książkę w prezencie dla dużo młodszego czytelnika, zajrzyj koniecznie do wpisu "książki dla dzieci inne niż wszystkie", który znajdziesz tu.
Udostępnij:

6 grudnia 2018

Co kupić dziecku na święta czyli trzy książki dla dzieci inne niż wszystkie.

prezenty dla dzieci


Podobno książka to najlepszy prezent od Świętego Mikołaja. Szczerze mówiąc – nie wiem. Ja zawsze marzyłam o domku dla Barbie albo o Barbie syrence. No ale dostawałam książki, o lalkach nie było mowy i wyrosłam na mola. Podobno mogło być gorzej, ale nie jestem tego taka pewna 😉
A mówiąc serio – dlaczego warto inwestować w książki dla dzieci? Bo to właśnie dzięki właściwie skonstruowanej opowieści można najłatwiej dotrzeć do swojej pociechy. Czytanie a potem rozmawianie o bajkach pomaga nie tylko zbudować relacje ale również wspiera rozwój psychiczny młodych ludzi. Bajki zmniejszają lęki, kształtują właściwe wzorce zachowań, rozwijają wyobraźnię i pokazują, jak komunikować własne emocje.
Ja osobiście najbardziej lubię klasykę – do moich ulubionych należą baśnie H.CH. Andersena. Jeżeli jednak chcecie coś bardziej nowoczesnego – przedstawiam trzy propozycje, na które warto zwrócić uwagę. Ja również sprezentowałam je dzieciakom w mojej rodzinie i jestem zachwycona.

"Listy od... 2" Katarzyna Ryrych


Rok temu na liście książek, które proponuję jako prezentyświąteczne w kategorii "książki dla dzieci" pojawiła się „Listy od…” Katarzyny Ryrych. O tej pozycji możecie przeczytać tutaj. W tym roku ukazała się kontynuacja tej bajki.
Nie spotkacie tu Św. Mikołaja z brodą i dużym brzuchem.Będzie za to Majk, współczesny Św. Mikołaj na motocyklu i w skórze. Tym razem w opowieści wakacje trwają w najlepsze, ale przecież o dobrych uczynkach warto pamiętać przez cały rok, nie tylko przed Wigilią…
Dzięki Majkowi dwaj chłopcy  - Linus i Rudolf, przeżywają mnóstwo niezwykłych przygód. Lubię tę serię, ponieważ jest napisana bez patosu i sztucznego dydaktyzmu. Jest w niej dużo sytuacji, z którymi spotykamy się na co dzień – także kłótnie i „fochy” w rodzinie. No i na szczęście ogromna dawka poczucia humoru.

Kupując tę książkę  - pomagacie. Cały zysk z jej sprzedaży EMPIK przekazuje fundacji Zaczytani.org na wsparcie projektu bajkoterapii w domach dziecka. 

książki dla dzieci
"List od...2" Katarzyna Ryrych

Wydawnictwo: Wilga
                                              
Liczba Stron:    118

Kategoria:          dla dzieci







Magia Mojego Imienia

Każde imię jest wyjątkowe, każda literka niesie za sobą jakąś niezwykłą cechę.
Magia Mojego Imienia to historia dopasowana do każdego dziecka. Na stronie internetowej podajesz imię i płeć osoby, której chcesz dać prezent a następnie możesz przejrzeć i przeczytać całą bajkę. Będzie to historia wróżki, która zabiera małą dziewczynkę lub chłopca w podróż, aby poznało znaczenie swojego imienia.
Ja sprezentowałam tę książkę na chrzciny małej Laurce. Laura jest

 L - Lojalna
A - Aktywna
U - Urocza
R - Radosna
A - Ambitna.

Książki są przepięknie wydane – kolorowe, w twardej oprawie, na dobrej jakości papierze. Dodatkowo możesz zamówić osobistą dedykację, która będzie wydrukowana na pierwszej stronie. Jedyny minus – zamówienie idzie bardzo długo, około trzech tygodni. Jeżeli chcesz zdążyć przed Świętami – musisz zamówić ją przed 9 grudnia

Książkę zamówisz tu

magia mojego imienia
Grafika ze strony www.magiamojeimienia.com

Jestem w bajce

„Jestem w bajce” to kolejna propozycja spersonalizowanej książki dla dzieci. To prezent idealny dla dzieci w wieku od 3 do nawet 10 lat.  Jak twierdzą psychologowie dziecięcy, na których powołują się autorzy strony – tego typu historie rozwijają poczucie sprawczości i dodają pewności siebie na zasadzie: „udało mi się w bajce, uda mi się również w prawdziwym życiu”.
Jak to działa i na czym polega personalizacja? To bardzo proste. Podajesz imię dziecka, wgrywasz zdjęcie i wybierasz jedną z dziewięciu dostępnych przygód. Dla rodzeństwa są również opcje bajki z dwójką bohaterów.
Ja zamówiłam dwie – dla mojego synka bajkę o „Juju strażaku, który ratuje zabawki” a dla sześcioletniej chrześnicy bajkę o „Natalce we Wróżkolandii”. Na zamówienie czeka się około 10 dni, chyba że dopłacisz za przesyłkę ekspresową, wtedy możesz ją otrzymać już po trzech dniach.
Książkę możesz zamówić tutaj

Spersonalizowane książki dla dzieci
Grafika ze strony www.jestemwbajce.pl
A jak wasze zakupy świąteczne? Czy wasze pociechy mają już ulubionych bohaterów książkowych lub ulubione serie wydawnicze? Daj znać w komentarzu. 

Udostępnij:

28 listopada 2018

Ile osób czyta blogi książkowe, czyli statystyki z ostatnich 12 miesięcy



Co roku pod koniec listopada przygotowuję małe podsumowanie roku blogowego. Ilu czytelników odwiedza bloga Pozycje Obowiązkowe? W jakim są wieku? Jakie posty najchętniej były czytane i komentowane? Te informacje znajdziesz zawsze w notatce ukazującej się pod koniec listopada. Jeżeli chcesz zobaczyć, jak było rok temu, zerknij tutaj. A w tym roku? W tym roku było super.

2018 to pierwszy rok kiedy więcej wejść na bloga miałam z wyszukiwarki Google niż z linków, które bezpośrednio wstawiam na przykład na Facebooku. Najczęściej wyszukiwane wpisy to „100 książek, które trzeba przeczytać”, Najlepsze musicale wszech czasów”, „Samochodem dookoła Sycylii” , „Zachodnie wybrzeże USA” i „Najlepsza piątka pisarzy powieści kryminalnych”. Jak widać, nie tylko wpisy książkowe są popularne, chociaż te dominują na blogu.
Rok temu cieszyłam się, że przez 12 miesięcy bloga odwiedziło 36 tysięcy unikalnych użytkowników. W tym roku, choć publikowałam o wiele rzadziej, ruch zwiększył się o ponad 80% (sic!) dając wynik 64 tys UU! Wzrosła również liczba polubień stron w social media, choć niestety dynamika przyrostów jest odrobinę mniejsza niż w latach ubiegłych.
Fanpage Pozycje Obowiązkowe lubi obecnie 1871 osób a Instagram to 283 obserwujących. I to właśnie tam najwięcej działo się w 2018 roku. Muszę przyznać, że Facebook zaczyna mnie męczyć i nudzić – w zalewie reklam trudno odnaleźć coś ciekawego. Za to Instagram podoba mi się coraz bardziej i sama jak mam wybierać, czy wrzucić coś na Facebooka czy na Insta, zazwyczaj wybieram to drugie. W tym roku pojawiło się tam wiele zdjęć z Singapuru, Malezji i Omanu, licznych podróży po Polsce a także najbardziej swojskich łódzkich zakamarków. Jeżeli jesteście ciekawi – zapraszam tu.

Jeżeli nie lubicie czytać a jedynie oglądać obrazki, to dwa powyższe akapity można streścić następująco:





A jakie posty z tych, które ukazały się w ciągu ostatniego roku czytaliście najchętniej? Tym razem wygrywa ta trójka:



A na koniec mała prośba ode mnie.  Facebook drastycznie tnie zasięgi chcąc wyłudzić od właścicieli stron kasę za reklamowanie swoich postów. Chociaż Fanpage obserwuje prawie 1900 osób, post często dociera ledwie do 30% w was. Jak temu zaradzić? Na dwa sposoby:

Po pierwsze: jeżeli post ci się podoba, daj lajka lub napisz komentarz – im więcej reakcji wywołuje post tym bardziej Facebook go lubi, a i mnie jest bardzo miło.

Po drugie, na mojej stronie „Pozycje Obowiązkowe” kliknij „Obserwuj” i wybierz opcję „Wyświetlaj najpierw”. To niestety wciąż nie gwarantuje, że zobaczysz wszystkie posty, ale na pewno będą wyświetlać się częściej niż dotychczas.




 No i tradycyjnie już zachęcam do polubienia mojego drugiego fanpage „Książka dla Ciebie”, gdzie znajdziecie bardzo dużo promocji książkowych.

I na koniec pytanie: czego brakuje ci na blogu? A może czegoś jest za dużo? Wszelkie wskazówki będą dla mnie bardzo cenne.

Udostępnij:

19 listopada 2018

Siedem książek z listy "Stu książek, które trzeba przeczytać", po które sięgnęłam w tym roku



„100 książek, które trzeba przeczytać” to najpopularniejszy wpis na moim blogu. W ciągu ostatnich 15 miesięcy miał  ponad 23 tysiące odsłon. To ranking, który wbrew nazwie zawiera aż 259 pozycji zebranych z różnych popularnych list. W pewnym stopniu ta notka inspiruje mnie, kiedy w morzu książek staram się wybrać coś dla siebie. W tym roku padło na poniższe siedem. I teraz pytanie: czy naprawdę wszystkie trzeba przeczytać obowiązkowo?

"Małe kobietki" Louisa May Alcott

Numer 19 na liście.
Książka z gatunku ciepłych i uroczych, w sam raz na zbliżające się zimowe wieczory.  Akcja osadzona jest w Stanach w drugiej połowie XIX wieku. Tytułowe kobietki to cztery siostry, każda zupełnie inna. Oprócz pierwszych miłości, przyjaźni i dziewczyńskiego przekomarzania się, autorka przemyciła odrobinę feminizmu – matka dziewczynek wychowuje je praktycznie sama wpajając im ducha niezależności.
Nie jest to zła lektura, choć z całej siódemki wspaniałych zdecydowanie najsłabsza – być może po prostu jestem już na nią trochę za stara. Ale polecam gorąco wszystkim młodszym dziewczynom.

Louisa May Alcott
"Małe kobietki" Louisa May Alcott

Tłumaczenie:   Anna Bańkowska

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
                                              
Liczba Stron:    304

Kategoria:          powieść obyczajowa


Małe kobietki [Louisa May Alcott]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Małe kobietki [Louisa May Alcott]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Małe kobietki [Louisa May Alcott]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



"Nowy wspaniały świat", Aldous Huxley 



Na liście stu książek ma numer 36.
Jest rok 2541. Świat podzielony na kasty. Ludzie powstają w butelkach a Państwowe Ośrodki Warunkowania, w których są wychowywani, pilnują aby każdy znał swoje miejsce w społeczeństwie i umiał odpowiednio się zachowywać a nawet… odpowiednio myśleć. Główne hasła? „Gdy jednostka czuje, wspólnota szwankuje”. Albo „Wspólność, identyczność, stabilność”. Kojarzy wam się to z czymś? Jeżeli urodziliście się przed rokiem 80-tym albo przynajmniej znacie filmy z czasów PRL-u, to na pewno tak.
„Nowy wspaniały świat” to jedna z najsłynniejszych antyutopii. Jeżeli podobał ci się Orwellowski „Rok 1984”, ta książka na pewno również przypadnie ci do gustu.


Aldous Huxley
"Nowy wspaniały świat" Aldous Huxley 

Tłumaczenie:   Bogdan Baran

Wydawnictwo: MUZA
                                              
Liczba Stron:    267

Kategoria:          fantastyka



Nowy wspaniały świat [Aldous Huxley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
  Nowy wspaniały świat [Aldous Huxley]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Nowy wspaniały świat [Aldous Huxley]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE



Co ciekawe, w tym roku została wznowiona książka „Nowy wspaniały świat 30 lat później. Raport rozbieżności.”. Książka została napisana w czasach zimnej wojny, kiedy połowa świata grzała się ciepłem czerwonej gwiazdy ZSSR. Nic więc dziwnego, że Huxley uznał, że jego proroctwa się sprawdziły. Zresztą teraz, kolejne 50 lat później, nadal widać wiele podobieństw.
„Raport rozbieżności” to nie powieść, lecz raczej  rozprawka filozoficzna, ale po tę książkę również warto sięgnąć.


Huxley
"Nowy wspaniały świat 30 lat później. Raport rozbieżności" A. Huxley 

Tłumaczenie:   Radosław Madejski

Wydawnictwo: MUZA
                                              
Liczba Stron:    192

Kategoria:          filozofia


Nowy wspaniały świat 30 lat później. Raport rozbieżności [Aldous Huxley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 „Chłopiec z latawcem", Khaled Hosseini

59. pozycja na liście.
Najpierw obejrzałam film, który mnie zauroczył. Po książkę sięgnęłam dopiero teraz i to zupełnie przypadkiem. Najpierw, szukając czegoś dotyczącego historii Afganistanu trafiłam na „1000 wspaniałych słońc” tego autora. Książka wciągnęła mnie bez reszty, pisałam o niej zresztą na blogu już kilkakrotnie – na przykład tutaj.
Będąc pod wrażeniem „Słońc”, zaczęłam szukać kolejnych książek tego autora i tak trafiłam na tę pozycję. „Chłopiec z latawcem” to piękna opowieść o przyjaźni dwóch chłopców dorastających w Kabulu. O miłości, zazdrości, odkupieniu win. Ale to również duża dawka wiedzy o kulturze muzułmańskiej (kim są Pasztuni, kim Hazarowie, jak wygląda tradycyjny ślub, pogrzeb czy inne święta) oraz historii – okupacja Afganistanu przez Sowietów, wejście Talibów, rewolucja w latach 70-tych. Piękna, mądra i wzruszająca książka. Zdecydowanie warto.


Khaled Hosseini
"Chłopiec z latawcem" , Khaled Hosseini

Wydawnictwo: Albatros
                                              
Tłumaczenie:   Maria Olejniczak-Skarsgard

Liczba Stron:    431

Kategoria:         powieść obyczajowa


Chłopiec z latawcem [Khaled Hosseini]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

„Igrzyska Śmierci”  Suzanne Collins

Pozycja 62.
Całkowita zmiana klimatu. Lądujemy w państwie Panem, znajdującym się na dawnym terenie USA, którym rządzą okrutne reguły. Państwo podzielone jest na 12 dystryktów. Z każdego z nich co roku wybieranych jest dwoje zawodników, którzy stają do walki. Z 24 osób tylko jedna może wygrać. Główna bohaterka  - 16-letnia Katniss walczy więc o przetrwanie a cena jest bardzo wysoka.
Wartka akcja i dobry styl sprawiają, że powieść czyta się jednym tchem, ale czy jest to książka obowiązkowa? Sama nie wiem. Na pewno spodoba się miłośnikom sience-fiction i powieści przygodowych. Minus za audiobook – egzaltacja Anny Dereszowskiej jest zdecydowanie nie na moje ucho.
Pierwszy tom, ten z listy,  łyknęłam w tydzień, przede mną jeszcze dwa – mam nadzieję, że będą równie dobre. A potem filmy. Widzieliście już?


Suzanne Collins
"Igrzyska śmierci" , Suzanne Collins

Wydawnictwo: Media Rodzina
                                              
Tłumaczenie:   Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz

Liczba Stron:    374

Kategoria:         fantastyka





Igrzyska śmierci Igrzyska śmierci [Suzanne Collins]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Igrzyska śmierci [Suzanne Collins]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

 „Nędznicy”, Victor Hugo

Wciąż pozostajemy w pierwszej setce – „Nędznicy” mają na mojej liście numerek 91.
Tej książki chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Klasyka klasyków. Ponad 1700 stron, od których nie sposób się oderwać.
Tym razem lądujemy we Francji na początku XIX wieku i zostajemy tam przez ładne kilkadziesiąt lat. Główny bohater to Jean Valjean – galernik, który już całe życie będzie zmuszony ukrywać się przed ścigającym go Javertem…
Miłość, przygoda i historia Francji w jednym. Nic dziwnego, że co chwila ktoś decyduje się na ekranizację tej książki. Musical z Anne Hathaway, Russelem Crowe i Hugh Jackmanem w rolach głównych należy do jednych z moich ulubionych. Jednak zanim obejrzycie, najpierw polecam książkę.


Victor Hugo"Nędznicy" Wiktor Hugo

Wydawnictwo:  Państwowy Instytut Wydawniczy

Tłumaczenie:    Krystyna Byczewska

Liczba Stron:    1758

Kategoria:         literatura piękna




Nędznicy t.1 [Victor Hugo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Nędznicy, T.II [Victor Hugo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Nędznicy, T.III [Victor Hugo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Nędznicy - pakiet (wersja pełna) [Wiktor Hugo]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

"Służące", Kathryn Stockett 

Pozycja 179 i dziwię się, że tak odległa. Z siedmiu wymienionych książek ta podobała mi się najbardziej.
Znowu USA, tym razem lata 60-te XX wieku. Stan Missisipi. Aż dziw bierze, że to było tak niedawno – oddzielne toalety dla czarnych służących, inne szkoły, wydzielone miejsca w autobusach…
Panna „Skeeter”, dziewczyna z dobrego białego domu decyduje się spisać historie służących ze swojego miasteczka. Nie spodoba się to jednak jej koleżankom…
Mimo, że książka jest bardzo schematyczne, postaci stereotypowe a zakończenie łatwe do przewidzenia, wciąga od początku do końca. Czasem bawi, czasem wzrusza. Dobrze to przeczytać i przypomnieć sobie, jak wyglądały te niby nowoczesne Stany jeszcze dosłownie chwilę temu.
Książkę polecam również w formie audiobooka – czytany na role wchodzi rewelacyjnie.
Ta pozycja także doczekała się świetnej ekranizacji z Violą Davis w jednej z głównych ról. Bardzo polecam.

Kathryn Stockett
"Służące" , Kathryn Stockett

Wydawnictwo: Media Rodzina
                                              
Tłumaczenie:   Małgorzata Hesko-Kołodzińska

Liczba Stron:    524

Kategoria:         powieść obyczajowa



Służące [Kathryn Stockett]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Ptasiek", William Wharton


Pozycja 219.
„Ptasiek” to moja trzecia powieść Williama Whartona. Wcześniej czytałam „Tato” i „Spóźnieni kochankowie”. Z tych trzech książek „Ptaśka” umieściłabym po środku –największe wrażenie i emocje wywołał u mnie jednak „Tato” i ta książka jest w mojej prywatnej pierwszej dziesiątce przeczytanych dzieł.
Ale wracając do „Ptaśka”. Powieść o wrażliwej duszy, przyjaźni, o ucieczce w szaleństwo kiedy rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Tak jak dla Ptaśka, który po powrocie z Wietnamu ucieka w ptasią alternatywę. Poznajemy go, kiedy jest pacjentem szpitala psychiatrycznego. Opowiada o nim jego przyjaciel z dzieciństwa. Kim wcześniej był Ptasiek? Jak rozwijało się jego szaleństwo? I kto tu tak naprawdę zwariował, Ptasiek czy raczej świat wokół niego?
Słuchałam tej książki jeżdżąc rowerem po karkonoskich szlakach i to chyba spotęgowało wrażenie jakie zrobiła na mnie ta książka. Przyroda, totalna cisza i samotność wokół. I tylko te ptaki… 

William Wharton
"Ptasiek" , William Wharton

Wydawnictwo: Rebis
                                              
Tłumaczenie:   Jolanta Kozak

Liczba Stron:    309

Kategoria:         powieść obyczajowa



Ptasiek [William Wharton]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Ptasiek [William Wharton]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Udostępnij: