12 lutego 2017

Bo kochanie jest sztuką...

Ksiązki o seksie

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami. Chcąc nie chcąc z każdej strony jesteśmy narażeni na serduszka, misie, płatki róż czy inne symbole romantycznej miłości. Trudno od tego uciec. Ja dziś również o miłości, ale przekornie, nie o jej duchowym wymiarze a przeciwnie – o jej fizycznym aspekcie, czyli po prostu o seksie.

Literatura, filmy czy sztuki erotyczne rzadko kiedy są naprawdę dobre. Podchodzą do tego zagadnienia jakoś sztywno, na poważnie – zawsze musi być mocno a ona pod nim „rozpada się na kawałki”. Szczerze mówiąc, czytając fragmenty „50 twarzy Greya”, które było na liście bestsellerów przez ładnych kilka miesięcy, nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać.

W tej książce wszystko jest nadęte, sztuczne i wydumane. A seks to przecież luz, dobra zabawa pomiędzy dwojgiem (trojgiem? ;)) bliskich sobie ludzi. Więc dzisiaj o książce, filmie i sztuce teatralnej, które traktują ten temat tak jak lubię: z lekkością i swobodnie. 

"Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej


Michalina Wisłocka

Książka, która w latach 70-tych podbiła serca  kobiet. I trudno się dziwić – na tamte czasy, ćwierć wieku przed Google, portalami kobiecymi i programami w TV była to naprawdę rewolucja. 

Obecnie pewnie każdy psycholog złapałby się za głowę czytając, że można łatwo manipulować mężczyzną poprzez płacz lub ciche dni,  a porady dotyczące ówczesnych metod antykoncepcji wywołują uśmiech politowania, ale poza tym, mimo że od wydania minęło 40 lat, wiele kwestii pozostaje wciąż aktualnych.

Michalina WisłockaNie dziwi mnie, że w czasach PRLu ta książka była tak rozchwytywana – pokazała kobietę i jej potrzeby seksualne w zupełnie innym świetle, nauczyła mężczyzn jak dbać o zadowolenie partnerek a dziewczyny jak egzekwować przyjemność.  Okraszona całkiem niezłymi ilustracjami może stanowić swego rodzaju instruktaż miłosny dla młodych par.

Książka przeżywa obecnie swój renesans dzięki filmowi w reżyserii Marii Sadowskiej z genialną Magdaleną Boczarską w roli Michaliny Wisłockiej. To obraz o kobiecie zdeterminowanej, bezkompromisowej, wyzwolonej i „kompletnie pierdolniętej”. Wyszłam z kina z poczuciem mocy i dumy z tego, że jestem dziewczyną. Naprawdę dobre, inspirujące kino. 

Przed wybraniem się do kina warto przeczytać wywiad z córką Michaliny Wisłockiej. Dzięki temu łatwiej będzie zrozumieć fabułę i część wydarzeń a także motywy postępowania tej nietuzinkowej kobiety. Artykuł znajdziesz tu.

 Sex Story

Natalie Portman

W skrócie: Emma i Adam  - młodzi, ładni, wykształceni i z dobrą pracą. Jak ognia stronią od stałych związków. Po spędzonej razem nocy postanawiają kontynuować spotkania bez zobowiązań, czyli: żadnych  romantycznych randek, wspólnych śniadań, zazdrości i wszystkiego co wiąże się z oficjalnym "byciem parą". 

Sex Story to film pokazujący coraz popularniejsze ostatnio układy: dwoje ludzi nade wszystko ceniących sobie niezależność i karierę zawodową nie chce zakładać sobie kajdanek w postaci obrączek. Wolą luźne układy.

Lubię tę komedię, bo jest inna od wszystkich sztampowych romansideł, gdzie podniośle mówi się o miłości. Tutaj nie ma wielkich słów, poważnych dyskusji pomiędzy kochankami. Jest zabawa, gra, dużo pikantnych scen i dialogów, ale na luzie, bez zbędnej powagi. Do tego świetna jak zawsze Natalie Portman i śliczny Ashton Kutcher w rolach głównych.

Tylko czy tak naprawdę da się oddzielić namiętność od uczucia? W filmie, tak jak i zazwyczaj w życiu, okazuje się, że nie. Jedna strona zaczyna się angażować, a przecież nie taka była umowa. I co wtedy? To komedia romantyczna, więc zakończenia łatwo się domyśleć. Ale tak czy siak zobaczyć warto. 

 Ostra jazda


Teatr Komedia

„Nagość jeszcze nigdy nie była tak śmiesznie ubrana jak w naszej najnowszej premierze” – tak reklamuje swój spektakl Teatr Komedia z Warszawy. I faktycznie – po 2 godzinach brzuch boli od ciągłych chichotów.

Ale od początku: grupka przyjaciół zostaje bez pracy. Szukając pomysłu na łatwy zarobek postanawiają iść w… pornobiznes. Decydują się nakręcić film o wiele mówiącym tytule: „Bardzo ostry dyżur”…

Jeżeli idziecie do teatru aby się wyluzować, pośmiać i zapomnieć o codziennych problemach – to sztuka idealna. Właściwie totalnie bezrefleksyjna, trudno znaleźć w niej odniesienia do rzeczywistości, porównać do własnych problemów. Można za to totalnie się zanurzyć w pikantnych gagach o cyckach, bzykaniu, odpalaniu flinty itp.

Do tego genialna obsada: Julia Kamińska, Katarzyna Żak, Przemysław Sadowski, Jan Jankowski i przede wszystkim fantastyczny Mirosław Baka. Polecam gorąco wszystkim, którzy lubią pogadać lub posłuchać czasem o seksie. Bez zobowiązań.

Filmy o seksie

I co powiesz na takie zestawienie? Może mało romantyczne, ale życie i prawdziwa miłość z romantyzmem nie ma zbyt wiele wspólnego. Życie to wspólne zakupy w hipermarkecie, remonty, spłaty hipoteki, pranie, pielęgnowanie podczas choroby, zawożenie dzieci do szkoły, za dużo pracy, brak pracy…

A miłość to odnajdywanie w tym wszystkim czasu na chwilę bliskości, zbudowanie w chaosie ciepłej przystani, do której chętnie się wraca. To wspólny wieczór przy lampce wina z serialem w tle, choćby nawet 40 minut, bo potem oczy jakoś same się zamykają.

Miłość to nie misie, serduszka i płatki róż. Ani sexy czerwona sukienka i szpilki. To raczej potargane włosy po wspólnej nocy i to, że ona tak fajnie wygląda w jego rozciągniętym swetrze. To przyjaźń, wzajemny szacunek, wspólny śmiech i trochę chemii. Tylko tyle i aż tyle.

Zgadzasz się ze mną?
Udostępnij:

27 stycznia 2017

Tam, gdzie pieprz rośnie...


Anna Janowska śladem pieprzu

Kiedy zimno i ciemno za oknem, a pierwiosnki jeszcze głęboko pod śniegiem, mam ochotę wybrać się do cieplejszych krajów, choćby nawet za pomocą kart książki. Dlatego też dzisiaj wraz z Anną Janowską zapraszam Cię w fascynującą podróż śladami… pieprzu – do Omanu, na Zanzibar i do Indii. 

Od czasu do czasu trafia mi się lektura, która  fascynuje tak bardzo, że mam ochotę opowiadać o niej na kawie w pracy, na spotkaniu ze znajomymi przy piwie czy na spotkaniach rodzinnych. Ostatni raz tak mnie zakręciło "8% z niczego", a teraz reportaż „Monsun przychodzi dwa razy”. Niesamowite, jak ciekawe historie można opowiedzieć o… przyprawach.

Anna Janowska śladem pieprzu

Czy wiesz, że pieprz zielony, czarny, czerwony i biały to dokładnie ten sam pieprz – zerwany z tego samego krzaczka, tylko inaczej przetworzony? Podobnie zresztą jak czarna i zielona herbata – to wciąż ta sama roślinka.

Wraz z autorką cofamy się aż do XV wieku, do wspaniale rozwiniętych muzułmańskich państw ze wspaniale zdobionymi meczetami. Wtedy to kadzidło czy pieprz były cenniejsze niż złoto. Poznajemy liczne legendy związane z odkryciami Vasco da Gamy, historie biznesów pieprzowych z różnych krajów oraz po prostu opowieści ludzi, którzy przetwarzaniem tej przyprawy zajmują się na co dzień.

Anna Janowska śladem pieprzu


Anna Janowska pisze zresztą nie tylko o czarnym złocie. Odkrywa przed czytelnikiem również tajemnice kardamonu, olejków różanych czy alg. Jedną z moich ulubionych okazała się historia o wanilii, która kwitnie raz na dwa lata i… musi być zapylana ręcznie przez człowieka. O goździkach natomiast dziennikarka pisze jak rasowa poetka: „Czym są goździki? Kwiatami, które nigdy nie zakwitną, i pąkami, które nigdy się nie otworzą. Zerwane, zanim zdążą się rozwinąć. Zatrzymane.”

Anna Janowska śladem pieprzu


Na koniec otrzymujemy relację z Kerali, a konkretnie ze szpitala ajurwedycznego, gdzie Janowska zatrzymała się aby oczyścić ciało i umysł. Przyznam, że pobyt choć trudny, wydał mi się na tyle fascynujący, że sama zaczęłam się  zastanawiać nad podróżą do tego miejsca.

Czytając tę pozycję wielokrotnie miałam skojarzenie z programami podróżniczymi Martyny Wojciechowskiej – ta sama wnikliwość, charyzma, podejście do ludzi. Anna Janowska ponad 170 dni w roku spędza w podróży, pasję w tym co robi widać w każdej napisanej przez nią literce. I nie sposób jej nie polubić.  Jeżeli podobnie jak ja jesteś fanką „Kobiety na krańcu świata” czy poprzednich nagrań Wojciechowskiej, na pewno przeczytasz tę książkę jednym tchem. I będziesz zachwycony podobnie jak ja.

Anna Janowska śladem pieprzu

Wszystkie zdjęcia pochodzą z książki. 


Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu MUZA. 


Monsun przychodzi dwa razy - Anna Janowska


Wydawnictwo:  MUZA

Liczba Stron:    400

Kategoria:         reportaż, podróżnicze












Udostępnij:

22 stycznia 2017

Krótka historia o czasie...


Jeżeli korzystasz z aplikacji Google do przechowywania zdjęć, to pewnie znasz jej funkcję: „Odkryj ten dzień na nowo”, która przypomina co jakiś czas zdjęcia zrobione równo rok wcześniej. Facebook idzie jeszcze dalej – powiadamia nas o naszych wpisach nawet sprzed kilku lat.

Uwielbiam te gadżety – nie prowadzę żadnego pamiętnika, więc takie powroty do przeszłości bez Google czy Facebooka wymagałyby ode mnie dużo zachodu. Ciekawie jest obserwować, jak wiele się zmieniło przez ten czas – ile nowych osób pojawiło się w życiu, jak inaczej postrzegam świat albo jak inna jest teraz rzeczywistość wokół mnie.



Przez ostatnie 5 lat przez moje miasto przeszedł tajfun remontów – Łódź zmieniła się nie do poznania. Niesamowite jak szybko człowiek przyzwyczaja się do nowego wyglądu – mimo że obok niektórych miejsc przechodziłam przez 30 lat, teraz trudno mi sobie z detalami przypomnieć, gdzie był jaki budynek czy jak przebiegała dana ulica. A jednak kiedy widzę stare zdjęcie, serduszko bije szybciej i z nostalgią.

Właśnie dlatego tak bardzo spodobała mi się książka, którą dzisiaj Ci przedstawiam na blogu. "Przed i Po" Mathiasa Aregui mówi właśnie o upływającym czasie. Bez słów, jednak bardzo wymownie. To seria rysunków Anne-Margot Ramstein przedstawiających tę samą rzecz, jednak w po kilku godzinach, może dniach, czasem latach. Niektóre z rysunków prowokują myśli o przemijaniu, inne wywołują zachwyt nad cudami przyrody a jeszcze inne są motywacją do wysnucia pięknej opowieści.


Książka spodoba się każdemu, bez ograniczenia wiekowego. Nadaje się już dla trzyletnich dzieci, ale spodoba się również ich rodzicom czy dziadkom. Małemu szkrabowi można dzięki niej przystępnie wyjaśnić na czym polega przemijanie albo zapoznać je z podstawowymi prawami natury. Starsi przypomną sobie, niektóre rzeczy zupełnie oczywiste, o których w codziennym pędzie zapominają – że czas mija i to z każdym rokiem jakoś szybciej.


Ponieważ w pozycji tej nie ma ani jednego zdania, każdy może sobie ją interpretować po swojemu – i to także jest piękne.  Dodatkowo, brak typowej fabuły wynagradzają naprawdę pierwszorzędnej jakości ilustracje. Warto wspomnieć, że autorzy zostali w 2015 roku nagrodzenia za nie Bologna Ragazzi Award, czyli swego rodzaju „ilustratorskim Oskarem”. Polecam gorąco. 

Przed i Po, Matthias Aregui


Wydawnictwo:  Format

Ilustracje:         Anne-Margot Ramstein

Liczba Stron:   176

Kategoria:        Dla dzieci











Udostępnij:

13 stycznia 2017

Bóg pośród ruin



Mam taką nieznośną cechę: kiedy zaczynam jakąś książkę, to muszę ją skończyć. Choćby nie wiem co. Czasem trwa to nawet rok, ale staram się przebrnąć, bo a nuż dalej się rozkręci. Nieraz lektura okazuje się niestety stratą czasu, ale często faktycznie dalsze strony odkrywają jej zupełnie nowe oblicze. Tak właśnie było w przypadku książki „Bóg pośród ruin” Kate Atkinson.

Wzięłam tę pozycję do ręki z bardzo pozytywnym nastawieniem – bardzo lubię książki opisujące czyjeś życie od początku do końca. Można wtedy wnikliwie przypatrzeć się jak wraz z wiekiem zmienia się czyjś charakter i sposób myślenia a także dokładnie poznać motywy bohaterów. Dlatego np. tak bardzo podobał mi się np. Szczygieł.



A tu rozczarowanie: pierwsze 180 stron (czyli jakaś 1/3 książki) była ciężka i trudno mi było złapać wątek. Nagromadzenie postaci i krótkich urwanych w połowie, nijak ze sobą niepowiązanych historii. Najtrudniejszy był dla mnie brak chronologii. Zaczęłam czytać „Boga…” w połowie grudnia. Do końca roku przeczytałam jeszcze 3 inne książki, które wydawały się ciekawsze, aż wreszcie z początkiem stycznia postanowiłam wziąć byka za rogi i skończyć tę historię. I całe szczęście.


„Bóg pośród ruin” to historia Tedda – małego chłopca otoczonego licznym rodzeństwem, młodego mężczyzny zmuszonego do pilotowania bombowca RAF-u podczas drugiej wojny światowej, potem męża, ojca i dziadka. Poznajemy losy jego i całej jego rodziny: rodziców, cioć, siostry, żony, córki, wnuków.  Budując charaktery poszczególnych bohaterów autorka świetnie pokazuje jak przeżycia dzieciństwa i młodości kształtują nas jako dorosłych. Kolejne strony zmieniają perspektywę i sposób patrzenia na postępowanie poszczególnych postaci a także dają możliwość poznania tych samych wydarzeń oczami kilku różnych osób – to chyba podobało mi się najbardziej.


To książka dla wielbicieli sag rodzinnych i w ogóle długich powieści, które trzeba sobie samemu poskładać z drobnych kawałków. Jeżeli podobał Ci się na przykład wspomniany wcześniej „Szczygieł” lub „Wyznaję”, ta książka też jest dla Ciebie. Porusza wiele trudnych moralnie kwestii jak eutanazja czy sens wojny. Bohaterowie nie są pokazani jako jednoznacznie dobrzy albo źli a ich zachowanie i charakter są świetnie umotywowane. To od początku do końca bardzo przemyślane dzieło literackie. Polecam.

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu Czarna Owca. 



Bóg pośród ruin [Kate Atkinson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

8 stycznia 2017

Kuba - co zobaczyć, na co uważać i inne informacje praktyczne



Kuba - kiedy pojechać


O Kubie pisałam już kilka miesięcy temu tutaj przy okazji książki Chantel Acevado pt: „Cuda przeszłości”. Ponieważ wpis cieszył się ogromną popularnością a na dodatek jesteśmy w środku sezonu idealnego na Karaiby, dzisiaj garść informacji praktycznych – jak zorganizować sobie tam wyjazd (samodzielnie czy z biurem podróży), jak wynająć auto, co zobaczyć (ale to w dużym skrócie – takie informacje znajdziesz w przewodniku) i na co uważać.

Kiedy jechać?


Idealna pora na wyjazd na Kubę to czas od listopada do końca maja. Jest wtedy bardzo ciepło (25-30 stopni) , lecz nie nieznośnie upalnie jak to bywa w miesiącach wakacyjnych. W pozostałych terminach w tamtym rejonie panuje pora deszczowa i wilgotność powietrza może dawać się bardzo we znaki.

Kuba - informacje praktyczne


Gdzie jechać?


Na Kubie panuje klimat kolonialny, są miejsca w których możesz poczuć się jak przeniesiony w czasie do Stanów Zjednoczonych XIX wieku. Budynki wyglądają jak niegdysiejsze plantacje i tylko patrzeć, jak ulicą przejdą żołnierze konfederacji. Poniżej lista miejsc, w których tę atmosferę poczujesz najmocniej.

  • HAWANA

Kuba - co zobaczyc

A w Hawanie oczywiście Hawana Vieja (czyli Stara Hawana) i Promenada. Na Starówce znajdziesz wiele osób proponujących przejażdżkę bardzo stylową bryczką – jeżeli masz na to ochotę, warto się potargować, możesz zbić cenę nawet o połowę. Pamiętaj jednak, że całe centrum nie jest bardzo duże – spacerem zwiedzisz je dokładnie nawet w jeden dzień.
Warto też zwrócić uwagę na uliczki, które są poza centrum miasta – zobacz jak wyglądają sklepy dla miejscowej ludności, jakimi autami się poruszają. To niestety dość smutny obrazek, ale przynajmniej prawdziwy.

  • TRYNIDAD

Kuba  - co zwiedzic
Miasto, które pozostaje praktycznie niezmienione od połowy XIX wieku. Piękne, zadbane, kolorowe z niepowtarzalnym klimatem. Jednak zwiedzając je warto zahaczyć również o kawałek pozostający poza jurysdykcją UNESCO – niestety różnica jest bardzo widoczna.

  • CIENFUEGOS

Chyba najbardziej zadbane miasto na Kubie jakie widziałam. Piękne pałace z początków XX wieku i ogromne domy z fantastycznymi ogrodami i piękny deptak. Nawet boczne uliczki tym razem były całkiem zadbane. Tutaj też znaleźliśmy najtańsze pamiątki.

  • CARDENAS
Kuba - co zwiedzać

Miasto, którego nie znajdziesz w przewodnikach, choć moim zdaniem powinno być pozycją obowiązkową każdego turysty. Dlaczego? Dlatego, że życie płynie tu zupełnie inaczej niż w każdym innym zakątku, który widziałam. Czas cofa się o jakieś 100 lat, ulicami jeżdzą bryczki a budynki, choć odrapane, tworzą niepowtarzalną atmosferę.

  • VARADERO

Tylko dla miłośników opalania, drinków i hoteli All Inclusive. Miejsce typowo turystyczne, na którym prawdziwej Kuby nie uświadczysz. Ale jest słońce, drinki z palemką i świeże kokosy. Varadero jest nazywane kubańskim Miami. 

  • ZATOKA ŚWIŃ

Miejsce, które pojawia się w wielu filmach wojennych. To tutaj w latach 60-tych USA przeprowadziło nieudaną próbę obalenia Fiedela Castro.

Kuba - co zwiedzacInne atrakcje

  •     CENOTY

Jeżeli lubisz skakać do zimnej wody, nurkować, pływać w jaskiniach – to bardzo fajna rozrywka dla Ciebie.  Na Kubie takich miejsc jest cała masa, warto zobaczyć choć jedno.

  • FERMA KROKODYLI

Tylko dla niewrażliwych ekologicznie. Miejsce, w którym można zobaczyć setki krokodyli w każdym wieku a te malutkie nawet pogłaskać, założyć sobie na szyję i trzasnąć fotkę z takim kołnierzem. Ja jestem na nie.

  • EL NINO
Kuba - co zwiedzać

El Nino to nazwa wodospadu. Fantastyczne miejsce na spacer. Piękna flora, krajobraz i nawet można sobie poskakać do wody i popływać.

  • PŁYWANIE Z DELFINAMI

Również atrakcja nie dla ekologów. W kilku miejscach na Kubie organizowane są pokazy z udziałem delfinów – ponoć jednych z najmądrzejszych ssaków na Ziemi (znam takich, którzy wierzą, że one pod wodą mają swoje królestwo). Oprócz pokazów można również popływać z delfinami. Atrakcja dosyć droga – koszt to około 100 EUR, ale chyba warta swojej ceny.

KUBA Z DZIECKIEM?

Kuba - co zwiedzać

Jeżeli masz w domu niemowlę, spokojnie możesz zabrać je ze sobą na wyjazd. My polecieliśmy na wyspę kiedy Julek miał 9 miesięcy. Ze względu na niego nie zdecydowaliśmy na mieszkania w Casas Particulares (czyli prywatnych kwaterach), które są o wiele tańsze i bardziej klimatyczne. Woleliśmy wybrać hotel, który wydawał nam się bezpieczniejszą opcją ze względu na anglojęzyczną obsługę i wygodę (np. łóżeczko dziecięce o które w prywatnych mieszkaniach trudno).

Jeżeli chodzi o jedzenie, to Julek jadał przywiezione z Polski słoiczki (nie dostaniecie ich na miejscu) i tamtejsze owoce (banany, awokado, arbuzy). Jedyny problem może stanowić woda mineralna, o którą na Kubie bardzo trudno. W niektórych miejscach łatwiej (a czasem i taniej!) znaleźć w sklepie rum niż butelkę niegazowanej H2O. Z tego co zauważyliśmy pewnego poranka, dzieje się tak dlatego, że natychmiast po przywiezieniu zapasu do sklepu zostaje on wykupiony przez okoliczne hotele.

Wynajmując samochód koniecznie poproś o fotelik samochodowy, dostaniesz go bez problemu w każdej wypożyczalni.

TRANSPORT NA KUBIE



Kuba - co zwiedzać

My wynajęliśmy auto (oczywi,scie nie takie jak na powyższym obrazku tylko rozlatującego się chińskiego jeepa), chociaż znam ludzi, którzy poruszali się autobusami lub… na rowerach. Wynajem auta wcale nie był prosty – znalezienie firmy okazało się zadaniem niebanalnym. Ostatecznie skorzystaliśmy z firmy CUBACAR i zamówiliśmy auto w pobliże naszego hotelu.
Jeżdżąc po Kubie należy bardzo uważać. Po pierwsze dlatego, że autostrady są autostradami tylko z nazwy – zdarza się, że na skrajnym lewym pasie jedzie pod prąd np. rowerzysta lub wóz konny (widzieliśmy to kilka razy) albo po prostu przez pasy przebiegają piesi lub po prostu kwitnie tam handel – lewy pas autostrady to przecież idealne miejsce na stragany.

 Po drugie, zdarzają się napady – podobno najczęściej na drodze pomiędzie Cienfuegos a Trynidad – wielokrotnie odradzano nam tę trasę i w końcu rzeczywiście do obu miejscowości pojechaliśmy inaczej.


Kuba - co zwiedzać


Po trzecie – policja. Przez 4 dni jazdy mieliśmy 7 kontroli, na szczęście obyło się bez mandatu, ale chyba po prostu mieliśmy farta. Ważne, aby mieć przy sobie międzynarodowe prawo jazdy  - bardzo się na to zwraca uwagę. Załatwicie je w Urzędzie Komunikacji w ciągu 3-4 dni.

Po czwarte – w miarę możliwości starajcie się podróżować tak, aby nie zastała Was noc w aucie. Boczne drogi na Kubie są w ogóle nieoświetlone, podobnie jak poruszający się po tych drogach piesi, rowerzyści czy wozy konne.  Jeżeli masz szczęście to trafisz na wóz konny oświetlony na przykład pochodnią.

Mimo wszystko samochód to chyba najwygodniejszy i najszybszy środek transportu. Zwłaszcza jeżeli podróżuje się z dziećmi.

PAMIĄTKI. CO WARTO KUPIĆ?

  • CYGARA

W centrum Hawany można spotkać Kubańczyków sprzedających cygara wyniesione potajemnie z fabryki – kupisz je od nich o wiele taniej, jednak trzeba uważać na podróbki.

  • RUM

Tani jak barszcz a pyszny.

  •      BANKNOT Z CHE

Nominał jest warty 3 kubańkie peso (CUP), jednak tak naprawdę ma wartość kolekcjonerską. Na Kubie jest ich coraz mniej – nie są już wydawane a turyści chętnie je skupują. My kupiliśmy banknot za 1 CUC  (czyli około 4 zł).

kuba - co zwiedzac

  • DOMINO

Uważane jest za sport narodowy na wyspie. Na ulicy wszędzie można zobaczyć graczy – zarówno dzieci jak i ich rodziców czy dziadków. Warto sobie przywieźć na pamiątkę piękne, drewniane klocki.

Inne informacje praktyczne:

  • WALUTA

Na Kubie znajdziesz dwie różne waluty: CUP – kubańskie peso i CUC – kubańskie peso wymienialne. CUC jest warty około 25 CUP, czyli około 1 EUR i mogą nim płacić turyści (w przeciwieństwie do CUP, którym mogą płacić jedynie kubańczycy w lokalnych sklepach). W wielu miejscach znajdziesz dwie różne ceny – dla miejscowych i dla turystów. Uważaj, abyś płacąc w CUC nie dostał reszty w CUP – nie wydasz tego.

Świetną grafikę dla walut znalazłam tu:

Kuba - co zwiedzać

  •      PRZEWODNIK

Nie znalazłam naprawdę dobrego polskojęzycznego przewodnika po Kubie. Za to z czystym sercem mogę Ci polecić Lonely Planet – wyczerpująco obejmuje wszystkie zagadnienia i na dodatek jest leciutki.

  • KARTA TURYSTY

Na Kubę niepotrzebna jest wiza ale przyda się karta turysty. Można ją załatwić bezpośrednio w ambasadzie lub przez stronę internetową (my korzystaliśmy z wizaserwis.pl) wypełniając odpowiedni formularz.

Kuba - co zobaczyć

Koszt karty wydawanej na 30 dni pobytu  to 125 zł + 50zł za kuriera, jeżeli nie zdecydujesz się na wycieczkę do Warszawy do Ambasady. Karta jest ważna przez 6 miesięcy od daty wydania.
Aby otrzymać kartę turysty musisz
  • Uiścić opłatę
  • Przesłać skany paszportów ważnych co najmniej 6 miesięcy od dnia planowanego wyjazdu z Kuby

Samodzielnie czy z biurem podróży?

Kuba to nie jest najprostszy kraj do zwiedzania samodzielnego – polecam jednak osobom zaprawionym w samodzielnych podróżach.

Jeżeli zdecydujesz się jednak na podróż z biurem – zerknij koniecznie tu

Post powstał przy współpracy z Biurem Podróży Itaka. 
Udostępnij:

1 stycznia 2017

AD 2016: Podsumowanie książkowe i nie tylko...


To był dziwny rok – jeden z najbardziej ekstremalnych w moim życiu. Pełen wydarzeń radosnych, unoszących pod same chmury ale i takich bardzo przytłaczających.  W 2016 mój syn zrobił pierwsze kroki (tutaj!), ja odkryłam Amerykę Południową  odwiedzając Meksyk i Brazylię (o tym tu i tu) i nauczyłam się jeździć na nartach.  

Książkowo ten rok zaczął się bardzo źle, od bardzo popularnej 12 miesięcy temuDziewczyny z pociągu. O tym, jak bardzo mnie ta lektura rozczarowała możecie przeczytać tu. Na szczęście potem było już tylko lepiej.  Wpadło mi w ręce sporo ciekawych kryminałów (przede wszystkim cała seria MarcinaWrońskiego, o której przeczytacie tu), powieści obyczajowych, kilka lektur podróżniczych.

Jednak ten rok to przede wszystkim reportaże i lektury tzw. rozwojowych. Bardzo mnie cieszy, że pozycja z gatunku literatury faktu, którą uznałam za najlepszą cieszyła się jednocześnie największą popularnością na blogu. Jeżeli jeszcze nie słyszałeś o książce „Białystok. Biała siła, czarna pamięć.” Marcina Kąckiego, koniecznie zerknij tu.


O ile reportaże od kilku lat były moim ulubionym gatunkiem literackim i często po nie sięgałam, o tyle książki psychologiczne czy rozwojowe to dla mnie zupełna nowość. Zaczęłam po nie sięgać nieśmiało już w 2015 a w 2016 ruszyła cała lawina. To był rok spod znaku mindfulness, poszukiwania szczęścia i sensu we wszystkim wokół.

A jak było z realizacją książkowych postanowień? Wstyd przyznać, ale nie najlepiej. Zerkam na post sprzed roku (znajdziesz go tu), w którym spisałam swoje plany. I co? Udało się skończyć Dziewczynę z pociągu, Cobena, „Niezwyciężonego” Lema i całą serię Marcina Wrońskiego. Niestety z czekających na półce bardzo obiecująco zapowiadających się biografii  - Fallaci, Jobs’a, Brzechwy, Marylin Monroe i Beksińskich – udało się przeczytać tylko tę ostatnią. Mam nadzieję, że nadrobię w tym roku, choć już wiem, że może być trudno, ponieważ mam jeszcze kilka innych bardzo grubaśnych pozycji, na które mam ogromny apetyt. Tyle stron, tak mało czasu…

Paradoksalnie planów czytelniczych nie zrealizowałam właśnie dlatego, że prowadzę bloga. Po prostu zamiast sięgnąć po to co mam na półce rzucałam się na nowości, które otrzymywałam dzięki uprzejmości kilku moich ulubionych wydawnictw. Dlatego postanowienie na ten rok jest takie – jedna nowość, jedna zaległa lektura. Zobaczymy jak mi pójdzie.

Poniżej spis 55 pozycji, które udało mi się poznać w tym roku. Jak w 2015 tak i tym razem ułożyłam je w kolejności od najlepszej do najgorszej. Te które oceniam na 8, 9  lub 10 – przeczytajcie koniecznie. Warto. A jak wyglądał Twój książkowy rok? Udało się zrealizować wszystkie czytelnicze plany? Polecasz coś szczególnie? 

10 Punktów - Arcydzieło

Marcin Kącki - "Białystok. Biała Siła, Czarna Pamięć." Recenzję znajdziesz tu

Jaume Cabre - "Wyznaję". Recenzję znajdziesz tu

Anna Lichota - "No i na co Ci te góry?". Recenzję znajdziesz tu

9 Punktów - Wybitna


Katarzyna Surmiak-Domańska - "Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość." Recenzję znajdziesz tu

Magdalena Grzebałtowska - "Beksińcy. Portret podwójny." Recenzję znajdziesz tu

Edgar Keret - "8% z niczego". Recenzję znajdziesz tu

Lidia Ostałowska - "Farby wodne". Recenzję znajdziesz tu

Justyna Kopińska - "Polska odwraca oczy". Recenzję znajdziesz tu


8 punktów - Rewelacyjna

Stanisław Lem - "Niezwyciężony"

Jaume Cabre - "Głosy PanamoRecenzję znajdziesz tu

Maciej Płaza - "Skoruń"

Andrzej Stasiuk - "Mury Hebronu"

John Steinbeck - "Myszy i ludzie"

7 punktów - Bardzo dobra


Katarzyna Miller - "Kup kochance męża kwiaty"

Dorota Masłowska - "Paw królowej Recenzję znajdziesz tu

Stephen R. Covey - "7 nawyków skutecznego działania Recenzję znajdziesz tu

Charles Duhigg - "Siła nawyku Recenzję znajdziesz tu

Adam Wajrak - "Wilki Recenzję znajdziesz tu

Jessica Alexander, Iben Dissing Sandahl - "Duński przepis na szczęście Recenzję znajdziesz tu. 

Bronnie Ware - "Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia. Recenzję znajdziesz tu

Mike Wiking - "Hygge. Klucz do szczęścia. Recenzję znajdziesz tu

Osho - "Żyj według własnych zasad. Recenzję znajdziesz tu

Alexandra Frey, Autumn Totton -  "Jestem tu i teraz. Projekt mindfulness" Recenzję znajdziesz tu

Julia Fiedorczuk - "Nieważkość"

Maciej Stuhr - "Stuhrmówka, czyli gen wewnętrznej wolności Recenzję znajdziesz tu

Marcin Wroński - "Pogrom w przyszły wtorek Recenzję znajdziesz tu

Andrzej Szczypiorski - "Msza za miasto Arras Recenzję znajdziesz tu.

Stephen King - "Ręka Mistrza 

Loise Lee - "Ostatnia prowokacja Recenzję znajdziesz tu

Chantel Acevedo - "Cuda przeszłości Recenzję znajdziesz tu

6 punktów - Dobra


Erika Swyler - "Księga wieszczb Recenzję znajdziesz tu 

Italo Calvino - "Rycerz nieistniejący"

Marcin Wroński - "Skrzydlata trumna Recenzję znajdziesz tu

Katherine Wilson - "Takie życie tylko w Neapolu Recenzję znajdziesz tu

Ove Logmansbo - "Połów Recenzję znajdziesz tu

Terry Hayes - "Pielgrzym Recenzję znajdziesz tu

Clara Bensen - "Bez bagażu Recenzję znajdziesz tu

Harlan Coben - "Tęsknię za Tobą Recenzję znajdziesz tu

Marcin Wroński - "Haiti Recenzję znajdziesz tu

Ryan Gattis - "Miasto Gniewu Recenzję znajdziesz tu

Virginia Baily - "Rzymski poranek Recenzję znajdziesz tu

Peter Gardos - "Gorączka o świcie Recenzję znajdziesz tu

Marcin Wroński - "Kwestja krwi Recenzję znajdziesz tu

Marcin Wroński - "Portret wisielca Recenzję znajdziesz tu. 

Viveca Sten - "Gorączka chwili Recenzję znajdziesz tu

Viveca Sten - "W stronę grozy Recenzję znajdziesz tu

5 punktów  - Przeciętna


Joahua Ferris - "Wstać znowu o ludzkiej porze Recenzję znajdziesz tu

Lois Duncan - "Korytarzem w mrok Recenzję znajdziesz tu

Maria Pierzchała - "Dyplomacja od podstaw w opowieściach ekspertów Recenzję znajdziesz tu

Simon Beckett - "Zimne ognie Recenzję znajdziesz tu

Melanie Raabe - "Pułapka Recenzję znajdziesz tu

4 punkty  - Może być

Timoty Ferris - "4-godzinny tydzień  pracy Recenzję znajdziesz tu

3 punkty  - Słaba

Ryszard Marek Groński - "Ale głach! Wszyscy równi Recenzję znajdziesz tu

2 punkty  - Bardzo słaba

Paula Hawkings - "Dziewczyna z pociągu"  Recenzję znajdziesz tu

1 punkt  - Beznadziejna

Dariusz Pawłowski- "Czarna samica kruka"

Patrząc wstecz na poprzedniego Sylwestra przypominam sobie, jak zupełnie inaczej planowałam wówczas nadchodzące 365 dni. Życie okazało się zupełnie nieprzewidywalne i chyba to właśnie lubię w nim najbardziej. Wierzę, że 2017 będzie naprawdę dobry, ale tym razem postanowiłam niczego nie zakładać. Po prostu wezmę co przyniesie. Wszystkiego najlepszego!

Udostępnij:

26 grudnia 2016

Przeczytam 52 opowiadania w 2017 roku


Jak co roku wielu moli książkowych podejmuje wyzwanie: „Przeczytam 52 książki w nadchodzącym roku”. Nigdy nie byłam fanką takiego liczenia – jednak lektura lekturze nierówna i nie mówię tu tylko o długości ale również o stopniu trudności i skupieniu jakiego wymagają poszczególne dzieła.

Dlatego zamiast takiego wyzwania proponuję inne – przeczytaj 52 krótkie historie, po jednej tygodniowo. Każda z nich ma od 1,5 do 4 stron, więc każde z opowiadań pochłoniesz maksymalnie w 10 minut. Ale potem przetraw je, przemiel w głowie przez kolejne 7 dni. Spraw, aby dotarł do Ciebie głębszy sens każdej linijki, może przeczytaj je jeszcze raz?



Jeżeli podejmiesz to wyzwanie, mam dla Ciebie idealną pozycję na rok 2017 – „Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia.” autorstwa Bronnie Ware, tej samej, która napisała bardzo popularną ostatnio książkę „Czego najbardziej żałują umierający”. Bronnie przez wiele lat zajmowała się opieką paliatywną, towarzyszyła osobom chorym podczas podróży na drugą stronę, była z nimi do ostatnich chwil. To ją ukształtowało i nauczyło jak czerpać  z życia pełnymi garściami, odróżniać rzeczy ważne od tych zupełnie nieistotnych.

Właśnie tymi refleksjami dzieli się w książce. To 52 krótkie rozdziały – anegdotki z jej życia, obserwacje przyrody, swojego dziecka,  a także podopiecznych z którymi pracowała.  Bo to właśnie patrząc na zwierzęta – psy, ptaki, konie cieszące się wolnością,  na małe dzieci, które jak nikt potrafią szczerze dążyć do tego, czego pragną i na osoby, które są umierające, więc nie mają już nic do stracenia, możemy nauczyć się żyć pełnią życia.



Jak widzi świat osoba zrodzona w burzy, która pierwszą rzeczą jaką widzi i słyszy to cisnące się wokół gromy? Czy inaczej niż ta, która przychodzi na świat w piękny i słoneczny dzień? Dlaczego powinniśmy być wdzięczni za deszczową pogodę i jak rytm biegnącej rzeki można odnieść do naszego życia? To właśnie tematy poruszane przez Bronnie.

To bardzo prosta książeczka. Nie jest to pozycja napisana przez psychologa, dogłębnie traktująca sprawy duszy. To raczej coś dla osób będących na początku drogi rozwoju, chcących coś w swoim życiu zmienić, uwierzyć w siebie, znaleźć sens w codzienności.  Oczywiście można ją przeczytać za jednym zamachem, ale moim zdaniem lepiej będzie smakowała dawkowana powoli, tydzień po tygodniu – tak zresztą zaleca jej poznawanie sama autorka.



To lektura, która uczy optymizmu i motywuje do walki o własne szczęście – bez względu na wszystko. Bo wbrew pozorom, niewielu z nas naprawdę to potrafi.  

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.


Twój rok na zmianę [Bronnie Ware]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Twój rok na zmianę, Bronnie Ware


Wydawnictwo:  Czarna Owca

Tłumaczenie:    Joanna Golik-Skitał

Liczba Stron:    200

Kategoria:        Psychologia











Udostępnij: