1 listopada 2018

Cztery książki na stulecie państwa polskiego



„Warszawa żyła w tych dniach na ulicy. Zrozumiałe – podniecenie ogarnęło wszystkich. […] Gdy 11 listopada, w historycznym dniu zawieszenia broni, wyszedłem rano na miasto ulica miała wygląd jakiś zupełnie inny niż zwykle. […] Ludność samorzutnie zaczęła rozbrajać żołnierzy [niemieckich], którzy poddawali się temu przeważnie bez protestu. Zaraz na ulicy Wareckiej spotkałem jakiegoś wojskowego niemieckiego, silnego, rosłego mężczyznę, za którym biegł mały 12-13 letni uczniaczek. Gdy go dogonił zatrzymał go i kazał mu oddać broń, a duży Niemiec bez słowa odpiął pas i oddał mu szablę. Takie sceny rozgrywały się wszędzie.” 
M. Jankowski, 11 listopada 1918 roku, w Warszawa w pamiętnikach pierwszej wojny światowej, opr K. Dunin Wąsowicz, Warszawa 1971, s. 486


I tak to się zaczęło. Po 123 latach Polska odzyskała niepodległość. Potem,  naszej historii wydarzyło się tak wiele, że aż trudno uwierzyć, że to zaledwie 100 lat. II wojna światowa, Powstanie Warszawskie i kompletne zrujnowanie stolicy, Katyń, PRL, Marzec 1968, Stan Wojenny, Polak, który został papieżem, Polska, która prawie została mistrzem świata w piłkę nożną (tak tak, bywały i takie czasy), Solidarność i nawet kilka nagród Nobla.

Zastanawiałam się, które książki poleciałbym osobie, która nie ma pojęcia o naszym kraju i jego historii nowoczesnej. Stawiam na te cztery. Ostatnie 100 lat w pigułce.

"Polska 1918", Paweł Skibiński

Niby grubaśne tomiszczę, ale łyka się je w 3 dni. To zasługa lekkiego pióra autora i ogromnej liczby zdjęć. Jak wyglądało życie ludzi 100 lat temu? Z jakimi wyzwaniami zmagali się nasi przodkowie zaraz po wojnie? Jak żyło się wówczas w Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Wilnie czy Lwowie? Czy w miastach jeździły już wtedy tramwaje? Działały telefony? To tylko z niektórych pytań, na które odpowiedź znajdziesz w tej książce.
Książka to 29 rozdziałów traktujących na różne tematy – historyczne, polityczne i obyczajowe. Dla mnie najciekawsze to te dotyczące obyczajowości kobiet (a w drugiej i trzeciej dekadzie XX wieku wiele się w tej kwestii zmieniło) i kultury (co się wówczas czytało, którzy aktorzy byli popularni) oraz ten o… grypie hiszpance.
Mały minus za przedostatni rozdział o ojcach niepodległości – to jedyne miejsce, w którym zamiast obiektywnej prawdy historycznej autor dał się ponieść swoim skrajnie prawicowym poglądom. Bo kiedy czytam że Roman Dmowski powinien zostać uhonorowany Orderem Orła Białego to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Ale ten rozdział można po prostu pominąć.
Dodatkowy smaczek to zdjęcia – głównie z Biblioteki Narodowej lub z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

"Polska 1918" Paweł Skibiński

Wydawnictwo: MUZA
                                              
Liczba Stron:    607

Kategoria:          książka historyczna







Polska 1918 [Paweł Skibiński]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 "1945. Wojna i pokój", Magdalena Grzebałkowska

O tej książce pisałam już w kontekście „Reportaży, w którychzdjęcia rzucą cię na kolana”.
Krajobraz po bitwie. Zrujnowana stolica, zdziesiątkowani mieszkańcy bez dachu nad głową. Ostatnie dni wojny, ale nie pierwsze dni wolności. Budowanie od nowa, poszukiwanie bliskich, ale także nowe kłamstwa i zemsta na oprawcach. To wszystko znajdziecie w genialnym zbiorze reportaży Magdaleny Grzebałkowskiej.
Do świetnych tekstów dodano przejmujące fotografie a także, co podobało mi się najbardziej, fragmenty ówczesnych ogłoszeń z codziennych gazet. One naprawdę pomagają wczuć się w codzienność ludzi żyjących w tamtych latach.

"1945. Wojna i pokój" Magdalena Grzebałkowska

Wydawnictwo: Agora SA
                                              
Liczba Stron:    420

Kategoria:         reportaż







1945 [Magdalena Grzebałkowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 "1968. Czasy nadchodzą nowe", Ewa Winnicka, Cezary Łazarewicz

Rok ważny nie tylko dla Polski ale i dla świata
  • Marzec ’68 Demostracje i kryzys polityczny w Polsce. Masowa emigracja osób pochodzenia Żydowskiego
  • Kwiecień ’68 Ginie Martin Luther King
  • Maj ’68 Rewolta w Paryżu
  • Czerwiec ’68 Ginie Robert Kennedy
  • Sierpień ’68 Żołnierze Układu Warszawskiego atakują Czechosłowację

To między innymi o tych wydarzeniach przeczytasz w świetnej książce Cezarego Łazarewicza i Ewy Winnickiej. Ta pozycja świetnie pokazuje kontrast pomiędzy światem kolorowymi hippisami z Zachodu a naszym szarym PRLem.
Duży plus dla za zróżnicowaną tematykę, świetne zdjęcia a także, identycznie jak w przypadku reportażu „1945. Wojna i pokój” – za ogłoszenia drobne z ówczesnej prasy. Więcej o książce pisałam tu. 

"1968. Czasy nadchodzą nowe" E.Winnicka, C.Łazarewicz

Wydawnictwo: Agora SA
                                              
Liczba Stron:    456

Kategoria:         reportaż









"Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą.", Andrzej Bober, Cezary Łazarewicz

Człowiek legenda. Przez wiele lat, obok papieża, najbardziej znany Polak na świecie. Ma bardzo trudny charakter i ciężko go lubić, ale jednocześnie nie można nie zauważać jego zasług. Jest osobą, która we współczesnej historii najbardziej zasłużyła się dla Polski, dlatego na liście nie mogło tej książki.
Już sam tytuł książki jest znamienny. Wszak to słynne „ja, ja, ja” jest bardzo charakterystyczne dla Wałęsy. Próżny i bardzo ambitny. Nie oglądał się na boki, na ludzi wokół. Parł do przodu jak taran. A jednocześnie jest to obraz człowieka bardzo prostolinijnego, który naprawdę chciał dać każdemu na start 100 milionów [przypis dla młodzieży: starych złotych].  
Jak wyglądała jego młodość? Gdzie chodził do szkoły? Jak poznał żonę? (choć w tym ostatnim przypadku ale nie liczcie na żadne ckliwe historyjki, prawdziwy chłop o uczuciach nie będzie gadał).

Ta książka to kawał polskiej historii opowiedzianej przez kogoś, kto ją tworzył. Bardzo, bardzo ciekawa. 

"Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą" A. Bober, C. Łazarewicz

Wydawnictwo: WAB
                                              
Liczba Stron:    352

Kategoria:         wywiad rzeka








Ja. Rozmowa z Lechem Wałęsą [Andrzej Bober, Cezary Łazarewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Polacy to bardzo specyficzny naród – gdy nas cisną, potrafimy machać szabelką i iść na wojenkę z najpotężniejszym nawet wrogiem. Odważni, gotowi ponieść śmierć za wolność. A kiedy już ona nastanie – nie umiemy jej docenić. Oddajemy się w ręce demagogów. Bohaterów wdeptujemy w ziemię jednocześnie wynosząc na piedestały populistów. I tak od stuleci na okrągło.

Od zniesienia granic zaborów minęło 100 lat a jednak wyniki wszystkich demokratycznych wyborów pokazują granice jak na tacy – tereny Królestwa Pruskiego to liberałowie, Cesarstwa Austriackiego i Królestwa Polskiego (zabór rosyjski) to konserwatyści. Mimo stu lat niepodległości historyczne i kulturowe podziały wciąż mają się świetnie i nic nie wskazuje na to, aby miały się w najbliższym czasie zatrzeć. 

Ale żeby nie kończyć tak smutno, jeszcze jeden fragment książki, pokazujący co działo się w Polsce równo 100 lat temu:

„Kto tych krótkich dni nie przeżył, kto nie szalał z radości w tym czasie wraz z całym narodem, ten nie dozna w swym życiu najwyższej radości. Cztery pokolenia nadaremno na to czekały, piąte się doczekało. Od rana do wieczora gromadziły się tłumy na rynkach miast; robotnik, urzędnik porzucał pracę, chłop porzucał rolę i leciał do miasta, na rynek, dowiedzieć się, przekonać się, zobaczyć wojsko polskie, polskie napisy, orły na urzędach, rozczulano się na widok polskich kolejarzy, ba na widok polskich policjantów i żandarmów. 
J. Moraczewski, Przewrót w Polsce, Warszawa 2015, s.51

Udostępnij:

28 października 2018

Osiem powodów aby pojechać do Omanu



Listopad to zdecydowanie nie jest mój ulubiony miesiąc. W Polsce zimno i pada, że nosa nie chce się wyściubiać spod koca. Dlatego jeżeli możemy, staramy się w tym czasie uciekać z kraju w cieplejsze miejsca. Jeśli i wy czasem tak macie, dziś ku inspiracji – polecam Oman. Dlaczego?

1. Turyści. A raczej ich brak.

Oman to idealne miejsce dla wszystkich zmęczonych chodzeniem po tłumnej Florencji, La Rambli czy choćby Krakowie. Oman na turystów otworzył się dopiero kilka lat temu i wciąż jest nieodkrytym miejscem, dzięki czemu nie zdążył jeszcze upodobnić do całej reszty świata lecz wciąż zachował swój własny niepowtarzalny klimat. Warto z tego skorzystać, zanim wchłonie go globalna wioska.
Również uliczni sprzedawcy nie zdążyli się jeszcze przyzwyczaić do ludzi z zachodu krążących po ich miastach, dlatego póki co można chodzić po straganach w spokoju, bez natykania się na nachalnych nagabywaczy, jak ma to miejsce w większości arabskich krajów.  



2.Bezpieczeństwo

Jadąc gdzieś z dziećmi bardzo zwracamy uwagę na bezpieczeństwo. Światowe Forum Ekonomiczne co dwa lata przygotowuje raport konkurencyjności turystyki a w nim ranking krajów wg kryterium bezpieczeństwa. Przy przygotowywaniu raportu brane są pod uwagęm.in. m.in. wskaźnik przestępczości, prawdopodobieństwo ataku terrorystycznego i sprawność działania policji.
Na 136 wymienionych krajów Oman zajął w 2017 roku czwarte miejsce. I to się czuje - kiedy spacerujesz po ulicach, rozmawiasz z ludźmi, podróżujesz przez kraj. Pełna swoboda. Jakaż to miła odmiana na przykład po Paryżu, gdzie człowiek boi się wejść do metra albo zapuścić w miejsca oddalone od centrum. 

Oman nocą
3. Klimat

Miejsce wymarzone dla wszystkich ciepłolubnych. W porze suchej średnia temperatura wynosi od 24 do 31 stopni (oczywiście w cieniu, w słońcu trzeba sobie co najmniej 10 stopni dodać).
W porze deszczowej, która trwa od czerwca do października, jest o wiele cieplej, jednak wtedy naprawdę non stop pada, więc nie zaleca się podróży w tym czasie.
Ja w takim klimacie czułam się jak ryba w wodzie, nasze trzymiesięczne wówczas niemowlę radziło sobie z upałami praktycznie non stop śpiąc a mąż i Julek (lat wówczas 3,5) po prostu bardzo dużo pili i chowali się w cieniu lub w wodzie.

żródło: Wakacje.pl
4. Ludzie

Dotychczas najbardziej życzliwych turystom miejscowych spotykaliśmy w Ameryce Południowej i środkowej. Brazylia i Meksyk, mimo kiepskiej reputacji, bardzo przyjemnie nas pod tym względem zaskoczyły. Oman również.
To coś więcej niż gościnność, chęć niesienia pomocy czy po prostu łagodne zainteresowanie. Trudno to nazwać. Kiedy spotkaliśmy na naszej drodze mieszkańców w oryginalnych strojach na pikniku i zapytaliśmy, czy możemy zrobić im zdjęcie, to nie dość, że z nami pogadali, zapozowali, to jeszcze dali nam ze swoich koszyków mnóstwo owoców dla chłopców.
Napotkani Omańczycy chętnie opowiadali o swoim codziennym życiu, kulturze i historii swojego kraju. Lekcja o wiele przyjemniejsza i łatwiej przyswajalna niż ta z książek. Nie tylko dla nas ale i dla naszego trzylatka. 



5. Plaża

Wymarzone miejsce dla plażowiczów. Czysty piasek, ciepła woda i fale tak cudowne, że nawet ja, choć fanką plażowania nie jestem, nie nudziłam się. 


6. Ceny benzyny

Jeżeli planujesz wynająć auto i objechać samemu kawałek kraju (polecam!), wycieczka będzie nie tylko bardzo przyjemna dzięki świetnej infrastrukturze ale i tania. Benzyna kosztuje tam bowiem mniej niż 1$/litr (na ten moment jest to około 0,6$/litr). Uważajcie tylko na krowy i wielbłądy spacerujące po ulicach. 


7. Egzotyka

To, co w Omanie najciekawsze to zupełnie odmienna od naszej kultura. Stroje, zwyczaje, jedzenie – chłonęłam to całą sobą. Jeżeli jedziesz do Omanu, koniecznie spróbuj tam w jakiejś lokalnej restauracji wielbłąda z grilla – pyszny. Popularne jest także mleko wielbłąda, ale podobno Europejczykom szkodzi, więc nie zaryzykowaliśmy.
Jadąc do Omanu pamiętaj, że jedziesz do kraju, w którym obowiązuje Islam w swoim najbardziej restrykcyjnym odłamie. Tego wyznania jest 99% społeczeństwa. Kobiety ubierają na co dzień abaje oraz nikab lub burkę. Od turystek oczywiście nie wymaga się tego, jednak aby nie urazić niczyich uczuć, wychodząc do miasta wybierzcie strój zakrywający nogi przynajmniej do kolan i ramiona. Unikajcie krótkich spodenek. Na terenie hotelu możecie ubierać się jak chcecie.

A propos wyjścia na miasto – jeżeli zdecydujecie się na zakupy a lubicie płacić kartą, weźcie taką z logo VISY. Nie wiem  jak jest teraz, ale jeszcze pół roku temu MasterCard nie był praktycznie nigdzie obsługiwany. 

Market w Omanie

8. Widoki


Co tu dużo mówić. Po prostu sami zobaczcie.






Julek zdobywa szczyt



Udostępnij:

22 października 2018

Kler - o co tyle hałasu?



Wojciech Smarzowski jest jedynym polskim reżyserem, którego filmy oglądam zawsze. Widziałam wszystkie jego pełnometrażowe obrazy i każdy jest świetny. „Dom Zły” wzbudzał we mnie takie emocje, że musiałam oglądać go na dwa razy – za jednym zamachem nie dałam rady. O „Róży” myślałam potem przez dobrych kilka dni i nawet śniły mi się sny związane z tym filmem. Emocje są zawsze. „Pod mocnym Aniołem”, mimo całego mojego uwielbienia dla Jerzego Pilcha, jest filmem lepszym niż książka.
Smarzowski nie boi się trudnych tematów  - budzący kontrowersje „Wołyń” (o którym pisałam tu) czy wspomniana wcześniej „Róża” to kino, o którym powinno się rozmawiać i rozkładać na czynniki pierwsze. A jednak dopiero „Kler” wzbudził w Polsce taką sensację i przyciągnął do kina tysiące, ba miliony ludzi. Dlaczego?

Zazwyczaj, jeżeli reżyser bierze się za jakąś grupę zawodową to wiadomo, że będzie źle. Pamiętacie „Wyjazd integracyjny” Przemysława Agermana albo "Botoks" Patryka Vegi? OK, ja też nie – te filmy miały tak słabe recenzje, że szkoda mi było na nie czasu, ale widziałam zwiastuny i czytałam recenzje – podobno była to jazda bez trzymanki nie pozostawiająca suchej nitki odpowiednio na pracownikach korpo czy na lekarzach. . Podobnie zrobił Smarzowski w „Drogówce” – w tym filmie nie ma chyba ani jednego pozytywnego bohatera.
A "Kler" jest pod tym względem inny. To nie obraz piętnujący religię, katolików czy obrażający tych, którzy co niedzielę stawiają się na mszy świętej. Jak powiedział Janusz Gajos, jeden z głównych bohaterów filmu – ten obraz nie powinien obrazić żadnego myślącego katolika, nawet bardzo głęboko wierzącego. I ja się z nim w stu procentach zgadzam.


Bo „Kler” to film o ludziach – dobrych i złych. Samotnych, z nałogami, trudną przeszłością. Czy to jest historia o pedofilii w kościele? Owszem, ale to tylko jeden z wielu poruszonych problemów. Właściwie reżyser bardziej niż na samym aspekcie molestowania skupił się na problemie ukrywania tego przed światem i tuszowania zbrodni. Co więcej, Smarzowski w równym stopniu potępia molestujących jak i hierarchów bagatelizujących ten problem ale także i tych, którzy pochopnie wydają sądy i sami próbują wymierzać sprawiedliwość.
Jeżeli chcesz zobaczyć film, który naprawdę otwiera oczy na problem pedofilii w kościele sięgnij po oskarowy „Spotlight”, o którym pisałam tutaj.  To oparta na faktach historia dziennikarzy bostońskiej gazety, którzy prowadząc śledztwo dotyczące przestępstw seksualnych popełnianych przez księży otwierają puszkę Pandory… Obraz wbija w fotel pokazując skalę tego przerażającego zjawiska.


A wracając do naszego rodzimych produkcji– czy warto zobaczyć „Kler”? Zdecydowanie tak. Przez 130 minut ani razu nie zerknęłam na zegarek. To po prostu kawał dobrego kina i ciekawie poprowadzona historia. Nie jest to jednak obraz, który powinien oburzać katolików ani taki, który da do ręki argumenty antyklerykałom. Na pewno jednak jest to scenariusz prowokujący do dyskusji – o ludzkich słabościach oraz mniejszych i większych grzechach.
Krytykowanie Kościoła katolickiego jest obecnie bardzo modne a przez jego wtrącanie się do polityki, również łatwe. To właśnie dlatego film stał się takim hitem. Warto jednak pamiętać, że Kościół to zupełnie co innego niż wiara. W hołdowaniu tradycji coniedzielnej mszy nie ma nic śmiesznego ani tym bardziej nic złego, o ile oczywiście nie narzuca się tego wszystkim dookoła. Za chwilę Halloween i zacznie się kolejna mała wojenka pomiędzy zwolennikami a przeciwnikami tego święta. Może po prostu nie szczujmy się na siebie nawzajem i szanujmy swoje poglądy bez względu na wyznanie lub jego brak a wszystko się jakoś poukłada.


Udostępnij:

15 października 2018

Nagroda NIKE 2018 - nagrodzeni i nominowani

Literackie nagrody 2018


Nagroda NIKE to najważniejsza nagroda literacka w Polsce. Jeżeli macie mało czasu i chcecie czytać pozycje naprawdę obowiązkowo – to jest właśnie lista, którą powinniście zaliczyć. Mniej więcej w połowie roku podawana jest lista nominowanych książek a tuż po wakacjach robi się z tego „shortlistę”.   O dziwo, tym razem wśród finalistów nie znalazła się ani jedna powieść – były trzy tomiki poezji, dwa zbiory opowiadań, esej i reportaż (za który trzymałam kciuki najmocniej).
Ja jednak nie będę się ograniczała do finałowej siódemki, myślę że także inne nominowane książki są warte uwagi. A zatem, oto lista najlepszych książek AD 2017 wg kapituły Literackiej Nagrody NIKE.

Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcin Wicha

Podwójny tegoroczny laureat – NIKE Publiczności i NIKE 2018 – nagroda jury.

O tej książce pisałam już bardzo dużo tutaj przy okazji nagród Gdynia 2018 (tam Wicha przegrał z „Rękopisem znalezionym w ścianie” Krzysztofa Mrowcewicza). „Rzeczy, których nie wyrzuciłem” to wspomnienia mężczyzny, który porządkuje rzeczy po zmarłej matce. Są to jednak refleksje pozbawione ckliwości i sentymentu – czytając czujemy się zaciekawieni, ale na pewno nie zażenowani. Opowiadając o tak trudnym temacie jak śmierć rodzica łatwo popaść w tani banał. Wicha tego uniknął choć odsłonił się bardzo przed czytelnikiem dodając tym samym wiarygodności swojej książce.

Tyle o książce. A mnie skłoniła ona do zastanowienia – jak mnie zapamiętają moje dzieci? Z czym będę im się kojarzyć? Na youtube furorę robi filmik nastolatka, który ułożył piosenkę z „tekstów najczęściej mówionych przez mamę”. Miało wyjść śmiesznie, a dla mnie to bardzo smutny obrazek – osoby, która tylko zrzędzi, narzeka, poucza, strofuje. A jak ciebie zapamiętają twoje dzieci? Pomyśl o tym, kiedy następnym razem zechcesz krzyknąć, czy odburknąć coś na odczepnego. Bo jeszcze napiszą o tym piosenkę. Albo książkę.
A do lektury recenzji zapraszam tu. Książka dostępna jest również w formie audiobooka. 

Rzeczy, których nie wyrzuciłem [Marcin Wicha]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Rzeczy, których nie wyrzuciłem
"Rzeczy, których nie wyrzuciłem", Marcin Wicha

Wydawnictwo: Karakter

Liczba Stron:    198

Kategoria:        esej





"Sendlerowa. W ukryciu.” Anna Bikont


Od razu ostrzegam – ta książka to nie panegiryk lecz rzetelny reportaż. Po wielu biografiach przedstawiających Sendlerową jako wręcz superbohaterkę o nadludzkich mocach, po kiczowatym hollywoodzkim filmie, Anna Bikont postanowiła rozprawić się z mitem i pokazać kobietę z krwi i kości. Wspaniałą, odważną i o wielkim sercu, ale jednak nie bez wad.

Tak naprawdę samej Sendlerowej nie ma tu dużo – z prawie 500 stron reportażu poświęconych jej samej jest może 100. Jest za to dużo historii ocalonych ludzi – przez Sendlerową ale i przez innych członków Żegoty. A także wiele o tych, których ocalić się nie udało. Są historie znanych – Korczaka czy Baczyńskiego, jak i szarych ludzi.

To reportaż – nie będzie tu ckliwych historyjek i kolorowania. Czasem Bikont podaje prawdę w sposób wręcz brutalny – rysuje z czyichś wspomnień piękny obrazek po czym zestawia go z faktami i nagle czar pryska.

To co przeraża, to obraz Polski wyłaniający się z tych kart – Polski pełnej szmalcowników, którzy są gotowi zadenuncjować sąsiada za parę groszy. Dlatego tak naprawdę nie ma znaczenia, czy uratowało się 2500 czy tylko jedno życie. Bez względu na liczbę to bezdyskusyjnie ogromne bohaterstwo. 

Sendlerowa. W ukryciu [Anna Bikont]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Sendlerowa. W ukryciu.
"Sendlerowa. W ukryciu.", Anna Bikont

Wydawnictwo: Czarne

Liczba Stron:    480

Kategoria:        reportaż, biografia








„Duchy Jeremiego” Robert Rient


Kolejna z nominowanych książek, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Jeremi jest nastolatkiem, ale jego problemy są dalekie od typowych dla jego wieku. Mama chora na raka, dziadek na Alzheimera. Ojca w tej rodzinie nie było i nie będzie. I do tego wszystkiego Jeremi dowiaduje się, że jest Żydem, co w XXI wieku niby nie powinno mieć znaczenia, ale jednak…

Tytułowe duchy to myśli, które nie dają spokoju. Czasem wyrzuty sumienia, czasem strachy. Książka stylem odrobinę przypomina mi filmy Michaela Haneke. Niby domyślamy się zakończenia a i tak czytamy z zapartym tchem. Atmosfera gęstnieje z każdą stroną.

Ogromny plus za wiarygodny język. To nie jest proste – będąc dorosłym autorem napisać książkę z punktu widzenia dziecka tak, aby nie wypadło to sztucznie i śmiesznie. Rientowi się to udało.

Dla mnie ta książka to ogromne emocje. Ostatnie strony wycisnęły ze mnie hektolitry łez a to się rzadko zdarza. Polecam. 


Duchy Jeremiego [Robert  Rient]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Robert Rient
"Duchy Jeremiego.", Robert Rient

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba Stron:    296

Kategoria:        powieść obyczajowa









„Po trochu” Weronika Gogola

Weronika Gogola, jak sama twierdzi, pochodzi z rodziny opowiadaczy. Siedzą w niej historie, którym po prostu trzeba dać ujście. No to dała. W wielkim stylu.
„Po trochu” to opowieść o odchodzeniu. W każdym kolejnym rozdziale znika ważna osoba z otoczenia autorki. Zaczyna się od wczesnego dzieciństwa i taka jest też narracja – opowiedziana oczami dziecka. Stopniowo kolejne rozdziały stają się coraz dojrzalsze a odchodzący ludzie coraz bliżsi sercu.  Książka świetnie oddaje to, jak z wiekiem zmienia się nasze postrzeganie świata i podejście do śmierci najbliższych.
Proza napisana tak, jakby ktoś usiadł z tobą na kanapie przy winie i zaczął sypać anegdotami ze swojego dzieciństwa i wczesnej młodości. Bez zadęcia, bez kurczowego trzymania się faktów – przecież pamięć bywa zawodna. Książka działała na mnie kojąco  jak spotkanie z przyjaciółką. Bardzo dobra.



Po trochu [Weronika Gogola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Po trochu [Weronika Gogola]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Po trochu
"Po trochu", Weronika Gogola

Wydawnictwo: Książkowe klimaty

Liczba Stron:    180

Kategoria:        opowiadania








„Mikrotyki” Paweł Sołtys

Zbiór opowiadań, który zdobył większość ważnych nagród literackich w tym roku, m.in. nagrodę Gdynia 2018, o czym pisałam tutaj.
Opowiadania są króciutkie, ale warto czytać je powoli, jak wiersze. Bo to niby proza, ale jednak trochę poezja. Paweł Sołtys pokazuje zwyczajną-niezwyczają Warszawę. Miejsca zdrzeń to blokowiska, zakład fryzjerski, supermarket czy komunikacja miejska. Bohaterowie to też nikt niezwykły – profesor, fryzjerka, drobne złodziejaszki… I te codzienne czynności, w których czasem jeden drobny szczegół sprawia, że wydarzenie staje się wyjątkowe i zapada w pamięć. Mnie ta książka atmosferą odrobinę przypomina minimalistyczne opowiadania Murakamiego.  Polecam gorąco.

Mikrotyki [Paweł Sołtys]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Paweł Sołtys
"Mikrotyki", Paweł Sołtys

Wydawnictwo: Czarne

Liczba Stron:    144

Kategoria:        zbiór opowiadań








Toast na progu” Andrzej Mencwel


Andrzej Mencwel nie jest pisarzem lecz antropologiem kultury. I niestety można wyczuć to w każdym rozdziale książki. Przy okazji opowieści o śmierci przyjaciela, który był, jak autor sam go nazywa „chłopem pokazowym”, w książce snuje się przemyślenia o zaniku wiejskiej kultury.

Czyta się tę pozycję trochę tak, jak rozmawia się ze starszą osobą na przystanku autobusowym. Kojarzysz tych ludzi, samotnych, którzy szukając kontaktu opowiadają cokolwiek pierwszej napotkanej osobie? O psie, o sąsiedzie, o przygodzie z zakopywaniem studni. Czasem mogą być to ciekawe plotki o romansach, miłostkach, zdradach. Ale zazwyczaj są to nużące historie. I taka też jest ta lektura. Mnie zmęczyła. 

Toast na progu [Andrzej Mencwel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Andrzej Mencwel
"Toast na progu", Andrzej Mencwel

Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie

Liczba Stron:    304

Kategoria:        esej







„Gombrowicz. Ja, geniusz”, Klementyna Suchanow

Ekscentryczny, genialny, nieprzystający. Kontrowersje budził zawsze i budzi do tej pory. Pamiętacie jak Roman Giertych próbował wyrzucić „Ferdydurke” z zestawu lektur szkolnych? Myślę, że mistrz byłby zachwycony tym zamieszaniem. Ale po kolei.
Biografia Klementyny Suchanow to bardzo obszerne dzieło. Dwa tomy po ponad 500 stron każdy daje bardzo szczegółowy obraz życia pisarza. Zaczyna się od dziejów jego rodziny, które autorka zgłębiła aż do XVII wieku… A potem jest już tylko ciekawiej. Przechadzamy się po Warszawie z lat 20-tych i 30-tych. Wraz ze stołeczną bohemą pijemy wódkę i przysłuchujemy się dyskusjom Lechonia, Tuwima i innych Skamandrytów. Zaprzyjaźniamy się z Bruno Schulzem. Poznając tło życia pisarza o wiele łatwiej zrozumieć jego książki – odnaleźć postać matki w „Iwonie księżniczce burgunda” czy dyrektora szkoły w Ferdydurke.
A potem, drugi tom spędzamy już w Argentynie i to za czasów samego Perona. Ta część mniej mi się podobała, może dlatego że tło historyczne nie było już takie ciekawe. No i Gombrowicz pracujący w banku… Jakoś nie. Nie mniej jednak warto przebrnąć przez te 1000 stron – wszak niewielu polskich pisarzy zdobyło na świecie taką sławę. I pewnie niewielu zdobędzie.

Gombrowicz. Tom II [Klementyna Suchanow]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINEGombrowicz. Ja, geniusz Tom 1 [Klementyna Suchanow]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Klaudia Suchanow
"Gombrowicz. Ja geniusz", Klementyna Suchanow

Wydawnictwo: Czarne

Liczba Stron:    1176

Kategoria:        biografia








„Nieczułość” Martyna Bunda

O tej książce również pisałam już przy okazji nominacji do Literackiej nagrody Gdynia 2018.
Tę książkę lubię z dwóch powodów: po pierwsze uwielbiam sagi a po drugie lubię powieści o silnych kobietach. A to jest saga o mądrych, twardych i solidarnych kobietach.
Rzecz dzieje się na Kaszubach. Rozelę poznajemy w czasie II wojny światowej jako młodą, samotną matkę trzech dziewczynek. Z kobietami dzielimy losy przez kolejne 30 lat. Mężczyźni owszem, przewijają się przez to życie, ale są jedynie dodatkiem. Książka rozpisana jest na cztery głosy – świat widzimy oczami matki i każdej z sióstr, a każda z nich patrzy nań inaczej. Recenzję tej książki znajdziesz również tu. Warto.

Nieczułość [Martyna Bunda]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Martyna Bunda
"Nieczułość", Martyna Bunda

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Liczba Stron:    288

Kategoria:        powieść obyczajowa









Pozostałych książek nie czytałam. Może wy znacie coś z tej listy i możecie coś opowiedzieć? 

"Druga ręka"  Wojciech Bonowicz
"Stance", Jerzy Kronhold
"Pamięć operacyjna", Ewa Lipska
"Rejwach"  Mikołaj Grynberg
„Lata powyżej zera”, Anna Cieplak,
„Pan wszystkich krów”, Andrzej Dybczak 
"Nie hańbi”, Olga Gitkiewicz, 
„Rejwach”, Mikołaj Grynberg

Udostępnij:

1 października 2018

Cztery książki i audiobooki, że boki zrywać



Poważnie się ostatnio zrobiło na blogu – same książki o śmierci, popadaniu w szaleństwo lub pracy w korpo (to się w sumie trochę łączy). Ale uwierzcie mi, sięgam również po lżejszą literaturę. Dziś książki z gatunku „lekkie, łatwe, przyjemne i zabawne”. Ja akurat każdą z nich poznałam w formie audiobooka, ale wersja papierowa dla tradycjonalistów również się znajdzie.


"Jak zawsze", Zygmunt Miłoszewski 

„Słodki Jezu, aż miałam mu ochotę wygarnąć, że widziałam to na własne oczy i w XXI wieku w godzinę to się nawet do Łodzi pociągiem z Warszawy nie da dojechać, tak samo w tych pociągach jak dziś śmierdzi i tak samo gówno przez dziurę wylatuje na tory. Futurystyka, futurologia, cybernetyka, robotyka, a gówno jak wylatywało na tory, tak nadal wylatuje - tak mogłabym podsumować świetlane perspektywy rozwoju naszej cywilizacji.”

Jako wielka miłośniczka Teodora Szackiego z pazurami rzuciłam się na tę książkę. Byłam pewna, że to kryminał – no bo skoro Zygmunt Miłoszewski to i morderstwo musi być. Okazuje się, że niekoniecznie – inne gatunki literackie również wychodzą mu całkiem nieźle i na dodatek ma niebanalne poczucie humoru.
Grażynę i Ludwika poznajemy jako parę staruszków świętujących 50-tą rocznicę ich pierwszego... seksu. Tak jak zawsze od pół wieku jedzą tego dnia kurczaka z rożna, wypijają wino i kochają się… no może nie jak szaleni, ale jak na parę w okolicach 80-tki przystało. Tylko tym razem, następnego dnia… budzą się 50 lat młodsi w Polsce z 1963 roku. I na dodatek nie jest to Polska, którą znają. Edward Gierek jest w opozycji a rządzi unia polsko-francuska. A to dopiero początek. 
Książka opowiadana jest z perspektywy Grażyny  - dowcipnej, wygadanej i nieco szalonej oraz Ludwika – dojrzalszego, poważniejszego i odrobinę nudnego psychologa. Jak odnajdą się w alternatywnej rzeczywistości? Czy mając okazję przeżyć swoje życie jeszcze raz znowu zdecydują się spędzić je razem?
Lektura, choć w wielu fragmentach zabawna i raczej z gatunku tych lżejszych, ma w sobie coś co nie pozwala o niej szybko zapomnieć. Miłoszewski pomiędzy śmieszne gagi Grażyny wrzuca łyżkę dziegciu. Słuchając przemówień Gierka i czytając o Polakach, którzy nie potrafią docenić danej im wolności trudno nie znaleźć odniesień do współczesnej sytuacji politycznej. Więc niby lekko, ale też trochę gorzko. No i zakończenie do dupy, ale do tego Miłoszewski mnie już przyzwyczaił.
Książkę polecam też w formie audiobooka.

Zygmunt Miłoszewski
"Jak zawsze" Zygmunt Miłoszewski

Wydawnictwo: W.A.B.
                                              
Liczba Stron:    383

Kategoria:          romans/powieść obyczajowa




Jak zawsze [Zygmunt Miłoszewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął", Jonas Jonasson

„... Allan powiedział, że zdążył się trochę rozejrzeć po świecie i jeśli czegoś go to nauczyło, to tego, że największe i - wydawać by się mogło - niemożliwe do rozwiązania konflikty na Ziemi powstawały w oparciu o stwierdzenie: "Głupi jesteś, nie, to ty jesteś głupi, nieprawda, to ty jesteś głupi". Według Allana rozwiązanie było takie, że opróżniało się razem trzy ćwiartki wódki i patrzyło w przyszłość.”
Najpierw obejrzałam film – był dość zabawny, ale nie porwał mnie na tyle, żebym zapamiętała go na dłużej.  Dlatego zanim sięgnęłam po audiobooka „przeleżał” na wirtualnej półce ładnych parę miesięcy. I to był błąd. Książka przebija film po tysiąckroć.
Allana Karlssona poznajemy w dniu jego setnych urodzin, kiedy to postanawia uciec ze swojego przyjęcia urodzinowego kradnąc przy okazji walizkę pieniędzy członkowi lokalnej mafii. A to dopiero początek.
Historia dzieje się dwutorowo – jedna część współcześnie a druga – i ta jest o wiele lepsza, to przedstawienie poprzednich stu lat życia bohatera. A było ono niezwykłe. Bo kto z was miał okazję niechcący ocalić życie generałowi Franco, celowo Churchillowi, doradzić Trumanowi jak zbudować bombę atomową a potem ten sam sekret zdradzić Stalinowi podczas wspólnej kolacji?  A to nawet nie połowa jego przygód.
Książka trochę w stylu „Forresta Gumpa”, trochę jak „Obsługiwałem angielskiego króla”, z tą różnicą, że Allan Karlsson w przeciwieństwie do głównych bohaterów dwóch pierwszych powieści, na pewno nie jest głupi. I naprawdę da się lubić.
Każde zdanie tej książki to majstersztyk (tutaj również chapeu bas dla tłumacza). A Artur Barciś czytający poważnym tonem nawet najśmieszniejsze fragmenty to dodatkowy ogromny atut tej pozycji. 


Jonas Jonasson
"Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" J. Jonasson
Tłumaczenie:   Joanna Myszkowska-Mangold

Wydawnictwo: Świat Książki
                                              
Liczba Stron:    416

Kategoria:          kryminał/powieść obyczajowa


Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął [Jonas Jonasson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął [Jonas Jonasson]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

"Życie seksualne kanibali", J. Maarten Troost

„.Bezzębny starzec, szanowany miejscowy unimane, powitał nas serdecznie, ubrany w postrzępioną koszulkę z napisem SHIT HAPPENS, który wydawał się bardzo stosowny w Kiribati.”
Nie, ta książka nie ma nic wspólnego z seksem. Ani z Kanibalami. Ale przyznajcie, że tytuł chwytliwy i zwraca uwagę. „Życie seksualne Kanibali” to dość nietypowa pozycja podróżnicza – napisana przez nie przez dziennikarza czy podróżnika a przez laika, który właściwie zupełnie przypadkiem znalazł się na samym końcu świata (czyli na Kiribati) wraz ze swoją narzeczoną.
A teraz wyobraź sobie raj na ziemi – żółty piaseczek, lekki wiaterek, mnóstwo słońca i dolce far nietne…. A może raczej choroby, brak wody pitnej, życie na konserwach i wiecznie ta sama muzyka? Tak czy siak, ważne, żeby do wszystkiego podejść z humorem i tak właśnie zrobił autor.
Autor to specyficzny człowiek. Nie od razu polubiłam tego gościa. Nierób, leń, ignorant - to moje pierwsze wrażenie. Ale po kilku przesłuchanych rozdziałach polubiłam tę słodką nonszalancję. Jeżeli nie nastawiasz się na rzetelny reportaż a po prostu na zbiór zabawnych anegdotek z życia mieszkańców Końca Świata – też pokochasz tę książkę. 

Kiribati
"Życie seksualne kanibali" J. Maarten Troost

Tłumaczenie:   Małgorzata Glasenapp

Wydawnictwo: W.A.B.
                                              
Liczba Stron:    320

Kategoria:          podróżnicze

Życie seksualne kanibali [J. Maarten Troost]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

"A ja żem jej powiedziała" Katarzyna Nosowska 

„Jeśli Twoja najlepsza przyjaciółka mówi do twojego chłopaka "Masz przerąbane, ona jest taka trudna", to możesz mieć pewność, że w pojedynczym namiocie, z braku miejsca, spaliby na jeźdźca.”
Podobnie jak propozycja numer jeden, tak i ta książka jest śmieszno-gorzka. Sporo tu życiowych refleksji, przemyśleń, trochę rozczarowań i kompleksów ale wszystko podane z takim dystansem do świata, że boki zrywać. To lektura „do tańca i do różańca” – zresztą, jak cała Nosowska. Najzabawniejsze rozdziały to chyba te o Kardashiankach i o diecie zmieniającej rysy twarzy. Naprawdę chodziłam z wózkiem po parku ze słuchawkami na uszach i co chwila parskałam śmiechem.
Wybór audiobook czy książka jest tutaj trudny – audiobook jest czytany przez samą Kaśkę, co dodaje mu dodatkowego smaczku. Książka zaś jest przepięknie wydana – zawiera mnóstwo ilustracji i wyróżnionych cytatów. W ostateczności możecie zrobić tak jak ja – wysłuchać książki a potem jeszcze ją przeczytać. Warto. Więcej o tej lekturze pisałam tutaj

Katarzyna Nosowska
"A ja żem jej powiedziała", Katarzyna Nosowska

Wydawnictwo: Wielka Litera

Liczba Stron:    208

Kategoria:         felietony






A ja żem jej powiedziała... [Katarzyna Nosowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE A ja żem jej powiedziała... [Katarzyna Nosowska]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Wiadomo, poczucie humoru każdy ma inne – nie każdemu wszystko pasuje, więc liczę się z tym, że mogłam nie trafić. Ja lubię abstrakcyjne dowcipy Monthy Pythona i głupie komedie Mela Brooksa („Robin Hood faceci w rajtuzach” to dla mnie klasyka). Do łez śmiałam też się na „Bękartach wojny”, „Shreku” i „Kilerze”. Nie znoszę „American Pie” i filmów mu podobnych ani polskich tzw „komedii romantycznych”, które są jak moim zdaniem jak świnka morska – ani świnka, ani morska. Ot, taki mój gust.
A co ciebie bawi? Daj znać w komentarzu, za dużo mam ostatnio poważnej literatury wokół siebie.

Udostępnij: