24 lutego 2021

Chcę czytać więcej! Kilka praktycznych wskazówek, jak zwiększyć liczbę przeczytanych książek.

 


Dzień dobry. Czytasz właśnie wpis na blogu książkowym. Wpis, który dotyczy tematyki „zwiększenia liczby przeczytanych książek”. Zakładam więc, że jesteś jedną z tych osób, które docenią przyjemność płynącą ze spędzania czasu z dobrą lekturą.

Z drugiej jednak strony – czytasz właśnie wpis na blogu książkowym zamiast czytać książkę. Może to zatem oznaczać, że nie czytasz tyle, ile byś naprawdę mógł i chciał.

Statystyka jest nieubłagana. „Chcę czytać więcej” znajduje się w pierwszej dziesiątce najczęstszych noworocznych postanowień. Jednak odsetek osób, które codziennie pochłaniają przynajmniej jedną stronę książki maleje z roku na rok. Zwycięża przewijanie kolejnych stron w telefonie.

No to skoro spędzanie czasu w Internecie jest takie zajmujące, czemu nie popłynąć z prądem? Dlaczego mimo wszystko co roku postanawiamy czytać więcej książek? Część odpowiedzi jest oczywista: czytanie to po prostu… dobra zabawa, coś co zajmuje czas a także inspiruje.

Ale są również mniej oczywiste korzyści: naukowcy odkryli, że pochłonięcie powieści poprawia funkcjonowanie mózgu i wzmacnia połączenia neuronów. Najprościej rzecz ujmując: czytanie sprawia, że jesteś mądrzejszy. Więcej na ten temat znajdziesz w artykule: „Powiedz mi co czytasz a powiem Ci, kimjesteś”, który znajdziesz tutaj.

Poza tym, choć wydaje się że czytanie to zajęcie dla samotników i introwertyków, wbrew pozorom przynosi również korzyści społeczne. Umiejętność przeniesienia się w świat fikcji zwiększa empatię oraz poprawia umiejętność wczucia się w doświadczenia innych ludzi. 

Zestresowany? 6 minut czytania obniża tętno i zmniejsza napięcie mięśni.

A zatem – chcemy czytać więcej nie dlatego, że „po prostu tak wypada”, ale dlatego, że to naprawdę dobre dla ciała i duszy. Nie wspominając już o tym, że dzięki dobra książka to dobry temat do rozmowy na imprezie.

A zatem ustalone – noworoczne postanowienie pt: „Czytać więcej” ma sens. A skoro to wiesz, to pierwszy krok do jego realizacji masz już za sobą.

No dobrze, ale jak w takim razie w zabieganym życiu znaleźć na to czas?

Odpowiedź może wydać się banalna. Najlepszym sposobem, aby zacząć czytać więcej i wytrwać w tym jest… wyrobienie sobie nawyku czytania. I proszę, nie przewracaj oczami myśląc: „Ameryki nie odkryła”.

I zapomnij o wszystkim, co mówiono ci o nawykach. Wyrzuć z głowy  motywację, pobijanie rekordów, ustanawianie celi. Wbrew temu co słyszałeś, budowanie nawyków nie działa w ten sposób.

Nawyki nie zależą od Twojej silnej woli ani od wrodzonych cech charakteru. Nawyki zależą od… liczby powtórzeń.

Ważne jest to, że określone zachowanie powoduje określone zachowanie. Twój mózg nastawiony jest na „zmniejszenie kosztów” wykonywania określonej czynności. Za każdym razem, gdy robisz coś po raz kolejny, przychodzi Ci to z większą łatwością, wykonujesz to bardziej automatycznie a zatem również pewniej.

Podejmij decyzję, weź książkę do ręki w określonym momencie dnia. Zrób to drugi raz – będzie to wyrabianie nawyku. Zrób to 100 razy w podobnych okolicznościach – nie będziesz musiał nawet się nad tym zastanawiać. Cały proces decyzyjny, zastanawiania się, czy w ogóle usiąść do czytania, już za Tobą. Po prostu – automatycznie sięgasz po książkę a Twój umysł zanurza się w czekającej na Ciebie historii.

Ja mam trzy takie momenty w ciągu dnia: kiedy siedzę przy łóżku młodszego synka czekając aż zaśnie, drugi to wanna a trzeci to mniej więcej pół godziny przed zaśnięciem. Oczywiście wystarczy wybrać sobie jeden moment – ja polecam czytanie przed snem, oderwanie od rozbudzającego światła smartfona wpływa pozytywnie na jakość snu. Uważaj jednak, aby nie być zbyt zmęczonym, nie chodzi wszak o to, aby zasnąć po 2 minutach od rozpoczęcia rozdziału.

Prostota tego rozwiązania oparta jest na działaniu naszego umysłu. Kiedy robisz coś, co sprawia Ci przyjemność (czyli na przykład czytasz) Twój mózg reaguje wytwarzając dopaminę, która tworzy połączenia w Twoim umyśle między sytuacją w jakiej się znajdujesz (wygodna kanapa po pracy) a tym co robisz (czytasz najnowszy ekscytujący thriller, o którym wszyscy rozprawiają), aby otrzymać nagrodę. Gdy czynność staje się powtarzalna, połączenie zostaje wzmocnione i staje się niezależne od nagrody.

W Twojej świadomości to jest moment, w którym przestawiasz się z robienia czegoś „bo sprawia mi to przyjemność” na „to coś, co po prostu robię”. Wtedy, wystarczy że wracasz do domu i widzisz kanapę – wówczas automatycznie sięgasz po książkę.

Innymi słowy, nawyki to swego rodzaju skróty umysłowe. Łączą kontekst i określone zachowanie i pozbywają się nagrody. Upraszczają rzeczy do tego momentu aż przestajesz się zastanawiać, dlaczego właściwie to robisz. Teraz wiele osób robi to chwytając za telefon – czekasz w kolejce Facebook, czerwone światło – Instagram, pobudka – maile. Nawet się nad tym nie zastanawiają. Z książką może być podobnie.

A zatem podsumowując, jak wyrobić sobie nawyk czytania?

Po pierwsze niczym prawdziwy szef kuchni przygotuj sobie „składniki” i połóż je w jednym miejscu. Czyli, naszykuj sobie swój kącik do czytania – niech to będzie wygodny fotel lub kanapa a może leżak na balkonie? Do tego kocyk lub okulary przeciwsłoneczne  - w zależności od pory roku. Jeżeli lubisz zdrowe przekąski, naszykuj je również. Kawa, herbata, woda… No i oczywiście kluczowy składnik, czyli wybrana lektura.

Po drugie – usuń rozpraszacze. Wynieś telefon i pilot od telewizora do innego pokoju (lub przynajmniej niech nie będzie na wyciągnięcie ręki). Dzięki temu zmniejszasz ryzyko, że po przeczytaniu dwóch czy trzech stron uciekniesz z powrotem do Instagramowych relacji.

A jeśli już naprawdę nie umiesz pozbyć się smartfona, zainstaluj aplikację z książkami (pamiętacie wpis o aplikacjach mobilnych dla ksiązkomaniaków? Jeśli nie, sprawdźcie tu  Ja polecam Legimi. Skoro już musisz trzymać w ręku telefon, niech przynajmniej zawiera dobrą powieść.

Po trzecie – utrwal nawyk. Nawyki kształtują się szybciej, gdy wiążą się z innymi nawykami. Dlatego ten rytuał  - podwieczorek, hebrata, kąpiel itp. pomagają budować skojarzenia z czytaniem książki.

Po czwarte: zawsze miej naszykowaną „kolejną książkę”. W razie gdyby po kilku stronach obecna Cię znudziła albo odwrotnie – wciągnęła Cię tak, że łykniesz ją w jeden wieczór, zawsze warto mieć po co sięgnąć następnego dnia. Budowanie nawyku to budowanie nawyku – czytaj tyle, ile masz czasu – choćby tylko jedną stronę, ale codziennie. O tym, dlaczego jeszcze warto mieć stosik czekających na Ciebie lektur pisałam w artykule: „Dlaczego warto miećwięcej książek niż jesteś w stanie przeczytać”, który znajdziesz tutaj

I ostatni punkt: pamiętaj, że to ma być przyjemność. Nie zmuszaj się, by przebrnąć przez książkę, która Ci się nie podoba. Znam osoby, które dają sobie 50 stron na pokochanie książki. Jak nie chwyci – odkładają. Ja jestem bardziej surowa – dwie pierwsze strony są decydujące. Ale przyznam, że to coś, czego musiałam się nauczyć. Pierwszą książkę odstawiłam nieprzeczytaną dopiero rok temu! Była to „Gra w klasy” Julio Cortazara – miała doskonałe recenzje, więc było mi tym trudniej (no bo „co ze mną jest nie tak, że nie kumam tej książki 😉 ). Ale kiedy już z niej zrezygnowałam, chyba po dwóch lub trzech rozdziałach – rany, jaka to była ulga. A teraz – kiedy po pierwszych zdaniach coś nie gra – odkładam bez żalu. W tym roku ten los spotkał już dwa ebooki. Jak widać można się tego nauczyć.

Taka ocena książki jest istotna zwłaszcza na początku, kiedy dopiero zaczynasz wyrabiać sobie nawyk. W końcu okaże się, że jest on na tyle mocny, że nie potrzebujesz już nagrody, jednak nie utrudniaj sobie na początku. Powtórzę jeszcze raz: czytanie to ma być przede wszystkim przyjemność.

A co z „planami”, „wyzwaniami książkowymi”?

Spoko, ale pamiętaj, że to nie korpo. Ja na studiach skończyłam specjalizację „statystyka”. Uwielbiam więc mierzyć, porównywać i sprawdzać, dlatego notuję przeczytane książki w aplikacji Goodreads, wracam też do statystyk sprzed lat. Apka umożliwia również stworzenie „wyzwania” – ja standardowo zawsze wpisuję 52 książki. Kiedyś, przed erą audiobooków, było to rzeczywiście trudne osiągnięcie, teraz pochłaniam mniej więcej dwa razy więcej pozycji, ale challenge zostawiłam bez zmian.

Jeżeli więc lubisz tego typu wyzwania – warto je podjąć, ale rób to z głową. Nie ustawiaj zbyt dużej liczby książek – jeżeli czytasz około 20 książek rocznie, ustaw sobie cel np. na 24 książki (2 miesięcznie). Jeżeli ustawisz sobie cel na 52 lektury, w połowie roku będąc przy 11 pozycji możesz się zniechęcić. W ogóle ustalanie sobie celów zgodnie z kalendarzem to dobry pomysł. 12 książek w rok (1 książka miesięcznie), 24 (2 w miesiącu) lub nawet 52 książki (1 tygodniowo) pozwolą Ci lepiej kontrolować jak Ci idzie w wyzwaniu.

Jeżeli decydujesz się na taką formę zabawy warto skorzystać z aplikacji, która będzie zliczała przeczytane książki. Ja, jak wspominałam wcześniej, korzystam z Goodreads. O niej również pisałam kiedyś na blogu (tutaj). Aplikacja dodatkowo podpowie Ci, jakie książki przypadną Ci do gustu oraz również co czytają Twoi znajomi lub inni ludzie, których chcesz śledzić (ja na przykład śledzę Billa Gates’a – wiem, co rekomenduje i czasem korzystam z tego co poleca).

Przede wszystkim pamiętaj jednak, że to nie wyścig.  Chodzi o to, aby spędzić miło czas.

Mam nadzieję, że ten artykuł pomoże wam choć trochę wytrwać w postanowieniach. Dajcie znać w komentarzu, jakie wy macie sposoby na zwiększenie liczby przeczytanych książek. I niech to będzie dla was rok świetnych powieści.

Wiadomości do artykułu czerpałam stąd.


Udostępnij:

27 stycznia 2021

Wszechświat w twojej dłoni

 


„Wyobraź sobie, że znajdujesz się na odległej wulkanicznej wyspie. Jest ciepła, bezchmurna letnia noc. Ocean przypomina spokojne jezioro, tylko niewielkie fale omywają piaszczysty brzeg. Wokół panuje cisza. Leżysz na plaży, masz zamknięte oczy. Ciepły biały piasek ogrzewa powietrze, w którym unosi się słodki zapach egzotycznych kwiatków. Czujesz błogi spokój.

Nagle w oddali rozbrzmiewa przeraźliwy krzyk. Zrywasz się na równe nogi, próbując wzrokiem przeniknąć ciemność.

A potem znów zapada cisza.

Cokolwiek krzyczało, teraz milczy. Mniejsza z tym, i tak nie masz się tu czego bać. Ta wyspa może być niebezpieczna dla niektórych stworzeń, ale nie dla ciebie. Jesteś człowiekiem, najpotężniejszym drapieżnikiem. Twoi przyjaciele wkrótce do ciebie dołączą, by wypić drinka. Jesteś na wakacjach, wylegujesz się więc na piasku, rozmyślając o sprawach istotnych dla swojego gatunku.

Na bezkresnym nocnym niebie migoczą miriady małych światełek. To gwiazdy. Dostrzegasz je wszędzie, nawet gołym okiem. Przypominasz sobie pytania z dzieciństwa: czym one są? Dlaczego migoczą? Jak daleko mamy do nich? Czy kiedyś w ogóle się tego dowiemy? Odprężasz się, leżąc na wznak na ciepłym piasku, wzdychasz i odsuwasz na bok te głupie pytania, uznając, że nie warto się nimi zajmować.

Spadająca gwiazda niespiesznie przecina niebo nad twoją głową. Już masz wypowiedzieć życzenie, gdy nagle zdarza się coś niezwykłego. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w mgnieniu oka mija 5 miliardów lat i oto nie jesteś już na plaży – przebywasz zawieszony w kosmicznej pustce. Widzisz, słyszysz i czujesz, lecz nie masz ciała. Jesteś niematerialnym bytem. Czystym umysłem. Nie masz czasu, żeby zastanawiać się nad tym, co zaszło, krzyczeć albo wołać o pomoc, bo znalazłeś się w niesamowitej sytuacji.

W odległości kilkuset tysięcy kilometrów, na tle odległych gwiazd, przemieszcza się jakaś kula. Jarzy się ciemnopomarańczowym światłem i wirując, zbliża się do ciebie. Szybko uświadamiasz sobie, że widzisz planetę, której powierzchnię pokrywają skały w stanie ciekłym.

Stopioną planetę.”

W ten właśnie poetycki sposób autor książki „Wszechświat w Twojej dłoni” opisuje koniec wszelkiego ziemskiego żywota. Stopiona planeta to właśnie nasz glob, który za jakieś bagatela 5 miliardów lat czeka taki właśnie smutny koniec.

Na szczęście, zanim to nastąpi, Christophe Galfard zabierze nas w przepiękną podróż w kosmos. Poznamy jego przeszłość i przyszłość. Dowiesz się jak powstał księżyc, skąd biorą się czarne dziury, czym jest grawitacja, dlaczego nie możemy przejść przez ścianę oraz czym są kwarki i antymateria. W książce znajdziesz odpowiedzi na te i wiele innych pytań a wszystko to w formie zrozumiałej opowieści.

Ambicją Galfarda było opowiedzenie o wszechświecie tak, aby zrozumiał to każdy – nawet ktoś ze słabą trójczyną na świadectwie maturalnym z fizyki, jak ja. Ba, niektóre fragmenty czytałam nawet mojemu ciekawskiemu sześciolatkowi, bo wiedziałam, ze to zagadnienia, które go wciągną i które opisane w ten sposób będą dla niego zrozumiałe. Okazuje się, że jeżeli ktoś naprawdę świetnie zna jakąś teorię, jest w stanie opisać cały kosmos tylko jednym wzorem: E=mc2. Nic więcej nie trzeba.  

Po lekturze tej książki będziesz miał wiedzę o wszechświecie taką, jak zdolny absolwent najlepszych światowych uczelni. Oczywiście nie tyle z merytorycznego punktu widzenia, co pod względem znajomości różnych koncepcji, jednak pozwoli Ci to brylować na każdej imprezie, nawet jeśli przypadkiem wpadliby na nią Amy i Sheldon 😉.

To najlepsza książka popularnonaukowa o świecie jaką kiedykolwiek przeczytałam, a mam za sobą kilka kultowych lektur w tej tematyce łącznie z tymi autorstwa Hawkinga. Polecam z całego serducha. To nie będzie lektura. To będzie podróż. Najpiękniejsza jaką kiedykolwiek odbyłeś.

Książkę kupiłam w księgarni internetowej inverso.pl a konkretnie tutaj . 

"Wszechświat w twojej dłoni" , Christophe Galfard

Tłumaczenie: Sławomir Paruszewski

Wydawnictwo: Otwarte

Liczba Stron:    400

Kategoria:         popularnonaukowa

Udostępnij:

14 stycznia 2021

26 najlepszych audiobooków przesłuchanych w 2020 roku

 


Zawsze kiedy pada pytanie, w jaki sposób pracująca matka dwójki małych dzieci przeczytała w rok kilkadziesiąt książek odpowiadam: dzięki audiobookom. Słucham kiedy biegam, kiedy prasuję, sprzątam, gotuję, kiedy jadę rowerem lub autem. Dobre kilkanaście godzin tygodniowo, wychodzi mniej więcej jedna książka na 7 dni. Ja akurat korzystam głównie z Legimi i Audioteki, ale znajomi chwalą również Storytel. Tak naprawdę aplikacja ma drugorzędne znaczenie. Liczy się fabuła i dobry lektor. I takie właśnie lektury dziś poznacie. 

Udostępnij:

1 stycznia 2021

Książkowe oczarowania i rozczarowania 2020 czyli czytelnicze podsumowanie roku

 


Pierwszy dzień roku to tradycyjnie podsumowanie książkowe roku poprzedniego – a sporo się tego uzbierało przez ostatnie 356 dni. W 2020, chyba ze względu na okoliczności, postawiłam na lżejszą literaturę niż zazwyczaj. Co nie znaczy, że były to słabe książki. Odkryłam świetnych polskich autorów kryminałów, przeczytałam nawet ze dwa romansidła (jedno niezłe!).

Podsumowując: 96 książek i dokładnie 34 163 strony. Troszkę mniej niż w poprzednich latach, ale biorąc pod uwagę okoliczności – uważam, to za całkiem niezły wynik. Goodreads podpowiedział mi, że średnia wystawiona ocena to 4/5, więc to naprawdę była dobra literatura.

Z klasyki, czyli z „Listy 100 książek, które chciałabym przeczytać” oraz z „Listy najlepszych książek XXI wieku” przeczytałam następujące pozycje:

"Zabić drozda", Harper Lee  

  "451 stopni Fahrenheita", Ray Bradbury 

„Złodziejka książek", Markus Zusak

 "Droga", Cormac McCarthy 

"Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn 

 „Szklany zamek", Jeannette Walls 

‘Pułapki myślenia”, Daniel Kahneman 

Moim największym tegorocznym odkryciem był Jakub Małecki. Przyznam ze wstydem, że jego książki kilka lat kurzyły się na półce, aż w końcu sięgnęłam, trochę od niechcenia -  najpierw po „Dżozefa”, a potem od razu po  ‘Horyzont” i wtedy już wiedziałam, że muszę przeczytać wszystko. W 2020 udało mi się jeszcze skończyć powieść pt: „Saturnin” tego autora, a na przyszły rok mam zaplanowane kolejne 4 książki. I już się na nie cieszę.

To też pierwszy rok, w którym zaczynamy czytać z Julkiem długie książki – na pierwszy ogień poszły Muminki, teraz jesteśmy w trakcie kryminału. Julek uczy mnie innego spojrzenia na książki, świetnie patrzeć, jak przezywa każdą historię.

Z ciekawych zbiegów okoliczności – w lutym przeczytałam grubaśną książkę o „Czarnym Łabędziu”, czyli o nieprzewidzianych zjawiskach, które nagle wywracają świat, gospodarkę, poglądy, do góry nogami. O książce pisałam przy okazji wpisu „Dlaczego powinniśmy mieć w domu więcej książek niż jesteśmy w stanie przeczytać” Nie przypuszczałam wówczas, że tydzień po odłożeniu jej na półkę czarny łabędź przycupnie obok mnie w postaci światowej pandemii.

Żeby tradycji stało się zadość, oto recenzje trzech najlepszych książek przeczytanych w 2020 roku:

"Horyzont" Jakub Małecki

Sąsiedzi- Zuza i Maniek. Rożni ich wiele, łączy miłość do bułgarskiego rapu, wódki i adres w tej samej kamienicy.

Maniek to żołnierz, weteran z Afganistanu. Z jednej strony chce jak najgłębiej zakopać w sobie wspomnienia z misji, z drugiej, usiłuje przelać je na papier w formie wspomnień.

 Zuza - pisze dialogi do gier komputerowych i zajmuje się swoją babcią, która myląc ją ze swoją zmarłą córką zaczyna odkrywać pewne tajemnice...

Tych dwoje spotyka się w dziwnym momencie życia. Wspólnie będą drążyć w swojej przeszłości, to rozdrapując, to lecząc rany.

To lektura napisana językiem pozbawionym patosu. W formie audiobooka świetnie przeczytana przez Tomasza Organka i Magdalenę Cielecką. Powieść, od której nie można się oderwać pozostawiająca w czytelniku jednocześnie niepokój i radość z tego, że my tu, w domu, bezpiecznie...

Pokochałam ją za prostotę stylu, prawdziwy język i postaci, z którymi od razu  zaczynamy się kumplować. Doskonała.

"Horyzont" , Jakub Małecki

Wydawnictwo: SQN

Liczba Stron:    336

Kategoria:         powieść obyczajowa



Horyzont [Jakub Małecki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

„Saturnin” Jakub Małecki

Saturnin to trzydziestolatek. Zawsze marzył, aby zostać sportowcem i podnosić ciężary, został jednak przedstawicielem handlowym.. Jego zwyczajną egzystencję przerywa telefon od matki o zaginięciu dziadka. Wspólnie rozpoczynają poszukiwania, które przerodzą się nie tylko w poszukiwania człowieka, ale również w poszukiwanie swojej tożsamości, rozgrzebywaniu tego, czego nie można zakopać bez wyjaśnienia.

Ta książka to nie tylko historia Saturnina, ale również jego mamy, dziadka oraz Irki – siostry dziadka. Wraz z nimi cofamy się do lat 80-tych i wcześniej – do czasów II wojny światowej.

To książka o niespełnionych marzeniach, o śmierci, o krzywdach. Tak samo jak „Horyzont” dojrzała emocjonalnie, napisana z czułością wobec bohaterów. Nie da się jej ot tak odłożyć.

Jest to książka bardzo osobista, autor bowiem zaprasza do powieści również postaci ze swojego życia. To dla nich piękna szansa na przeżycie chwil, które nie były im dane w rzeczywistości.

"Saturnin" , Jakub Małecki

Wydawnictwo: SQN

Liczba Stron:    320

Kategoria:         powieść obyczajowa


"Tippi i ja" Sarah Crossan

Piękna i mądra powieść o siostrach, których największym marzeniem jest żyć... zwyczajnym życiem nastolatek. Mieć przyjaciół, pić piwo, zapalić pierwszego papierosa no i oczywiście… całować się.  I byłoby to możliwe, bo dziewczyny są rezolutne, całkiem ładne, mają wspaniałą rodzinę i kilkoro przyjaciół. Jedyną przeszkodą jest to, że… są bliźniaczkami syjamskimi.

Czytając tę książkę to śmiałam się, to znowu wzruszałam. Lektura łamie serce i jednocześnie je scala. Uczy właściwej perspektywy i pokazuje, co naprawdę czyni nas ludźmi. Polecam i dorosłym i młodzieży


"Tippi i ja" , Sarah Crossan

Tłumaczenie: Małgorzata Glasenapp

Wydawnictwo: Dwie Siostry

Liczba Stron:    448

Kategoria:         dla młodzieży






Jeżeli chodzi o całą listę, uszeregowaną od najlepszej do najsłabszej, przedstawia się następująco:

10 punktów - arcydzieło

„Horyzont”,Jakub Małecki  - powieść obyczajowa

„Saturnin” Jakub Małecki – powieść obyczajowa

„Tippi ija”, Sarah Crossan

„Stramer”Mikołaj Łoziński

„27 śmierciToby;ego Obdena”, Joanna Gierak-Onoszko, reportaż

9 punktów - wybitna

„Kokon”Joanna Lech, powieść

„Droga” Cormac McCarthy, powieść obyczajowa

„Szklany zamek” Jeannette Walls, reportaż

„Dżozef” Jakub Małecki, powieść

8 punktów - rewelacyjna

„Medytacjadla zabieganych”, Dorota Mrówka, rozwojowa

„Fahrenheit451” ,Ray Bradbury, antyutopia

„Nadchodzi chłopiec”, Han Kang, powieść

„Kult”Łukasz Orbitowski, powieść obyczajowa

„Miejwyje**ne a będzie ci dane. O trudnej sztuce odpuszczania” Katarzyna Czyż, rozwojowa

„Porozumienie bez przemocy. O języku serca” Marshall B. Rosenberg, rozwojowa

„Kotniebieski” Martyna Bunda, powieść obyczajowa

„Z nienawiści do kobiet” Justyna Kopińska, reportaż

„Zabićdrozda”, Harper Lee, powieść

„Idż,postaw wartownika”, Harper Lee, powieść

„Strup.Hiszpania rozdrapuje rany” Katarzyna Kobylarczyk, reportaż

„Pianiekogutów, płacz psów” Wojciech Tochman, reportaż

"Pustostany" Dorota Kotas, powieść

7 punktów - bardzo dobra

„Złodziejka książek” Markus Zusak

„Bracia sisters”, Patrick de Witt

„Światy równoległe. Czego uczą nas płaskoziemcy, homeopaci i różdżkarze” Łukasz Lamża, popularnonaukowa

„HardaHorda”, Harda Horda, zbiór opowiadań fantastycznych

„GóraTajget” Anna Dziewit-Meller, powieść

„Jakpokochać siebie. Przewodnik po wewnętrznym świecie kobiety”, Dagmara Gmitrzak, rozwojowa

„Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym”, Daniel Kahneman, popularnonaukowa

„Jak zdobyćprzyjaciół i zjednać sobie ludzi”, Dale Carnegie, rozwojowa

„Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas wojny światowej” Tom I i II, przygodowa

„Wiara”Anna Kańtoch, kryminał

„Srebroryb” Krzysztof Środa, popularnonaukowa

„Czarnobyl. Instrukcje przetrwania” Kate Brown, reportaż

„Dziewczęta i kobiety” Alice Munro, powieść

„Cisza ispokój. Cała prawda o życiu daleko od miasta” Natalia Sosin-Krosnowska, reportaż

„Rytuały wody” („Trylogia białego miasta” cz. II) Eva Garcia Saenz de Urturi, kryminał

„Cisza białego miasta” („Trylogia białego miasta” cz. I) Eva Garcia Saenz de Urturi, kryminał

„Sorge”Aleksandra Zielińska, powieść

„How tojak?” Randall Munroe, popularnonaukowa

„W dolinie Muminków” Tove Jansson, dla dzieci

„Opowiadaniaz doliny Muminów”, Tove Jansson, dla dzieci

„Jakpracować zdalnie i nie zwariować” , A. Pogorzelska, P. Wójcik, B. Wójcik, rozwojowa

„Zamęt” Vincent V. Severski, szpiegowska

„Baśń owężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli” Radek Rak, baśń

„Królestwo”,Jo Nesbo, kryminał

„Zaginionadziewczyna”, Gillian Flynn, thriller

„Patyki,badyle”, Urszula Zajączkowska, popularnonaukowa

„American Psycho” Bret Easton Ellis, thriller

„Cienka czerwona linia” James Jones, powieść wojenna

„Kasieńka”, Sarah Crossan, dla młodzieży

„Mapa”Barbara Sadurska, opowiadania, zbiór opowiadań

„Herezje chwalebne”, Lisa McInerney, powieść

„Bez reszty” Wojtek Miłoszewski, kryminał

„Zwierciadło piekieł” Graham Masterton, horror

„Dracul”Dacre Stocker, horror

Sztuczki”Joanna Lech, powieść

„CzarnyŁabędź. O skutkach nieprzewidzianych zdarzeń”, Nicholas Taleb, popularnonaukowa

„Wilczygang i nowe historie Kazimierza Nóżki”, Marcin Szumowski, reportaż

„Kochanie,zabiłam nasze koty’ Dorota Masłowska, powieść

„Podstaw praktyki buddyjskiej”, Dalai Lama XIV, filozofia

6 punktów - dobra

 „Kiedywybuchnie wojna? 1938, Studium kryzysu”, Piotr M. Majewski, reportaż historyczny

„Ulga”Natalia Fiedorczuk, powieść

„Świeża krew” (trylogia „Kryształowi” cz I), Joanna Opiat-Bojarska, kryminał

„Łatwy hajs” (trylogia „Kryształowi” cz II), Joanna Opiat-Bojarska, kryminał

"Polowanie" (trylogia "Kryształowi cz. III), Joanna Opiat-Bojarska, kryminał

„Detoks” (łódzka trylgia cz. I), Krzysztof Domaradzki, kryminał

„Trans”(łódzka trylgia cz. II)Krzysztof Domaradzki, kryminał

„Reset”(łódzka trylgia cz. III) , Krzysztof Domaradzki, kryminał

„Władcy czasu” („Trylogia białego miasta” cz. III), Eva Garcia Saenz de Urturi, kryminał

„Piąta ofiara”, J.D. Baker, kryminał

„Droga 66.Droga Matka. O historii, legendzie,podróży”, Artur Owczarski, reportaż

„Miłość klasy średniej” Manuela Gretkowska, powieść

„Demelza” (Saga rodziny Poldarów,cz 2) Winston Graham, powieść

„Jeremy Poldark” (Saga rodziny Poldarów,cz 3) Winston Graham, powieść

„Warleggan” (Saga rodziny Poldarów,cz 4) Winston Graham, powieść

„Rodziny himalaistów” Katarzyna Skrzydłowska Kalukin, Joanna Sokolińska, reportaż

„Okruchylustra” Agnieszka Pyzel, romans

„Dożywocie”Marta Kisiel, fantastyka

„Cyberpunk.Odrodzenie” , Andrzej Ziemiański, fantastyka

„SprawaHoffmanowej” Katarzyna Zyskowska-Ignaciak, kryminał

„Minecraft.Wyprawa” Jason Fry, przygodowa, fantastyczna

5 punktów - przeciętna

Płomieńpod lodem”, Luz Gabas, powieść obyczajowa

„Dary bogów” Witold Jabłoński, mity i legendy

„Tatuażysta z Auschwitz”, Heather Morris, powieść

„Podróż Cilki” Heather Morris, powieść

„Dziewczyna jak ocet” , Anne Tyler, romans

„Dziecko” Fiona Barton, thriller

4 punkty - może być

„W samym środku zimy” Isabel Allende, romans

3 punkty - słaba

„Amy Snow” Tracy Rees, powieść obyczajowa

„Moje latow Tenby” Tracy Rees, powieść obyczajowa

„Kąpielisko”Libby Page, powieść obyczajowa

2 punkty - bardzo słaba

Na progu zła”, Louise Candlish, thriller

„Ps Kocham Cię na zawsze”, Cecelia Ahern, romans

1 punkt - beznadziejna

„Królewnyjeżdżą metrem” Klaudiusz Lach

 

 

A jakie były wasze zachwyty i rozczarowania książkowe ad 2020?

 

 

 


 

Udostępnij:

29 grudnia 2020

8 najciekawszych atrakcji południowego Omanu


A gdyby tak rzucić wszystko i uciec z narodowej kwarantanny? 

Jeżeli zamiast pluchy macie ochotę na ciepło połączone z monsunowym wiatrem, plaże i majestatyczne górskie szczyty – wybierzcie Oman, w szczególności region Salalah, który dzięki łagodnemu klimatowi jest ulubionym wakacyjnym miejscem Omańczyków. Te regiony są zdecydowanie mniej oblegane przez turystów niż Emiraty Arabskie czy Egipt, co w obecnej sytuacji jest istotnym argumentem.

Pisałam już jakiś czas temu o ośmiu powodach, dla których warto wybrać się do Omanu. Możecie przeczytać o tym tutaj. Dziś chciałabym pokazać wam, co warto tam zwiedzić. Łapcie największe atrakcje turystyczne południowej części tego fascynującego kraju.

Meczet sułtana Quaboosa

Najważniejszy i największy meczet w Salalah i jednocześnie perełka architektoniczna. Idealny przykład harmonii, uporządkowania i geometrii. Meczet można zwiedzać w środku, jednak tylko w wyznaczonych godzinach, dobrze sprawdzić je wcześniej. Robi ogromne wrażenie zwłaszcza wieczorem, kiedy jest podświetlony.

 


Pałac sułtana w Salalah

Letnia rezydencja sułtana Qaboosa, w której spędza on porę deszczową. Niestety zwiedzanie wnętrz nie jest dozwolone, ale już same mury robią ogromne wrażenie, zwłaszcza kontrast pomiędzy skromną zabudową wokół a przepychem architektury siedziby sułtana. A jeżeli przed bramą wjazdową napotkacie strażników – to niechybny znak, że sułtan zawitał do miasta. 

Targ Al Hisn - (al Hisn Souk, czasami nazywany Al Haffa)




Jedno z moich ulubionych miejsc w Salalah. Tętniące życiem i takim typowym arabskim gwarem miejsce. Znajdziesz tu ogromny wybór szali, naczyń i kadzideł. Warto też zatrzymać się tam na dłużej i zjeść w okolicznej restauracji, zwłaszcza, jeśli na co dzień masz wykupione all inclusive w hotelu, gdzie smaki są mocno zeuropeizowane.

Ja polecam przede wszystkim spróbować wielbłąda. Jest naprawdę smaczny. Można tam kupić również wielbłądzie mleko, choć nas jednak ostrzegano, że dla nieprzyzwyczajonych brzuchów może być bardzo niezdrowe, zrezygnowaliśmy więc. 

Targ otwarty jest mniej więcej od 10 do 13 i potem od 16:30 do 21:30, ja zdecydowanie polecam przyjazd wieczorną porą.


Jedna z popularniejszych knajpek wśród lokalsów :) 

Pustynia


Jeżeli myślisz,  że pustynia to tylko piach, to koniecznie spójrz na zdjęcia poniżej. Pustynia to magia - skrzący się złotem miałki pył, bezkres i przede wszystkim niesamowita cisza. Warto wybrać się tam wieczorem, aby zobaczyć zachód słońca, to przepiękny spektakl. Ale ostrzegam - nie jedzcie tam sami.

Nawet jeżeli nie lubicie wycieczek zorganizowanych,  tam jest po prostu bardzo niebezpieczna. Nie ma zasięgu,  jeżeli zakopiecie się samochodem,  może być kiepsko. Łatwo się również zgubić. Nam towarzyszył przemiły kierowca, którego przy okazji wypytałam o rodzinę, życie, poglądy. To była doskonała okazja aby dowiedzieć się czegoś więcej o kulturze arabskiej, którą znamy tak mało, a tak chętnie oceniamy.



Ubar

Coś dla fanów starożytnych ruin. Miasto, które niegdyś było strategicznym punktem styku szlaków karawanowych, w I w. n.e zaczęło podupadać. W 2000 roku zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.Przyznam szczerze - to nie są najbardziej imponujące ruiny jakie widziałam w życiu. 

Największe wrażenie robią bierki szachowe z piaskowca pochodzące podobno z VIII - X w.Ponieważ atrakcja ta jest daleko od Salalah (jakieś 150km = 3h z czego połowa szutrową drogą), warto połączyć zwiedzanie z wycieczką na pustynię i odwiedzaniem plantacji kadzideł (o tym poniżej)


Plantacja kadzideł


Kadzidła są symbolem Omanu, ich zapach rozciąga się wzdłuż i wszerz a plantacje zostały wpisane na listę UNESCO.  Zwiedzanie nie zajmie wam wiele czasu, ale zdecydowanie warto poświęcić choć chwilę na przykład w drodze na pustynię




Grób Hioba

Miejsce polecane w wielu przewodnikach. Warto wiedzieć,  że Hiob to prorok, o którym wspomina nie tylko Biblia ale i Koran. Ale, jeżeli spodziewacie się wystawnego kurhanu, nic bardziej zwodnego. Znajdziecie raczej bardzo niepozorny budynek położony na odludziu. My jechaliśmy tam sami, bez wycieczki i GPS zrobił nam psikusa - trafiliśmy do... czyjegoś domu. I oczywiście myśleliśmy ze to właściwe miejsce, więc weszliśmy i zaczęliśmy się rozglądać. Zostaliśmy bardzo mile przyjęci i pokierowani w odpowiednią stronę :)

Choć z zewnątrz grób Hioba prezentuje się dość skromnie, uważam to za pozycję obowiązkową przy okazji wyprawy w ten rejon Omanu. To właśnie tutaj widać, jak mieszają się religie, kultury i obrzędy. Odwiedzając to miejsce przekonasz się, że w gruncie rzeczy wszystkie największe religie naszego świata czerpią tak naprawdę z jednego źródła.  

 

Mareef Cave


Last but not least. Przyznam, że to to moja ulubiona atrakcja turystyczna w tych okolicach. Marneef cave to miejsce położone tuż obok plaży Al. Mughsayl. To doskonałe miejsce na piknik, często można spotkać tu lokalnych mieszkańców, którzy na kocach raczą się herbatką i owocami. Poprosiliśmy o możliwość zrobienia im zdjęcia, zgodzili się z ochotą.




Z Marneef Cave warto przejść się drogą do gejzerów. Kiedy może jest wzburzone, woda wystrzeliwuje przez otwory skalne na wysokość nawet 28m. 

Z Salalah można tu dojechać samochodem w około pół godziny. Spójrzcie n poniższe zdjęcie i sami zdecydujcie, czy warto. 



Jak wiecie, my niezbyt często korzystamy z usług biur podróży, częściej z lotów czarterowych jeśli już. Oman stanowił jeden z wyjątków – cena zakwaterowania w hotelu w Salalah była dwa razy niższa dla uczestników grupy zorganizowanej niż dla turystów indywidualnych.

Na miejscu możecie albo tak jak my – wynająć auto i zwiedzać kraj na własną rękę (poza pustynią, którą, jak pisałam wyżej, powinniście zwiedzić z wynajętym przewodnikiem), lub też skorzystać z wycieczek organizowanych przez biuro, z którym wyjeżdżacie. Jednym z takich biur jest Itaka a o ich ofercie możecie przeczytać tutaj. Na pewno uczestnictwo w grupie oprowadzanej przez profesjonalnych rezydentów i przewodników zaoszczędzi wam stresu związanego z pobytem w egzotycznym kraju.

Na ten moment aby wjechać do Omanu niezbędny jest aktualny negatywny test na COVID-19. 

Macie jakieś pytania? Piszcie śmiało w komentarzach lub prywatnych wiadomościach. A może byliście już w Omanie? Podobało Wam się?

Post powstał przy współpracy z biurem podróży Itaka. 

Udostępnij: