14 sierpnia 2017

Trzy nowości kryminalne, dla których warto zarwać noc


Jest godzina 23, w domu cisza jak makiem zasiał. Można się wreszcie położyć do łóżka, odpalić lampkę nocną i przeczytać jeden rozdział książki. A potem jeszcze jeden i jeszcze jeden i ani się obejrzysz a już jest 3 lub 4 rano... Miewasz tak czasem? Ja tak – zazwyczaj przy dobrych kryminałach. Po prostu muszę dowiedzieć się, kto zabił. I tak bym nie zasnęła. Dzisiaj przedstawiam trzy z nich, które wciągnęły mnie na całego.

Tajemnica Wyspy Flatey


Maleńka islandzka wysepka z osadą, w której wszyscy się znają i wiedzą o sobie wszystko. Miejsce spokojne jak żadne inne.  I właśnie tam, w tej cichej wiosce, zostaje znalezione ciało. Grono podejrzanych jest bardzo wąskie – mamy więc to, co tygrysy lubią najbardziej. Motywu trzeba prawdopodobnie szukać w zapiskach średniowiecznej księgi Flateyjarbok – zbiorze sag o wikingach.

Tajemnicza księga, mroczna wyspa, dziwni mieszkańcy tworzą bardzo oryginalną mieszankę. Dodatkowym atutem jest świetnie opisana kultura i zwyczaje islandzkiej społeczności – szczególną uwagę zwracają niezwykłe dla nas potrawy, w jakich gustują mieszkańcy.

Drobnym mankamentem utrudniającym lekturę są straaasznie długaśne imiona bohaterów, ale przynajmniej jest egzotycznie.

Viktor Arnar"Tajemnica wyspy Flatey" Viktor Arnar

Wydawnictwo:  Editio

Tłumaczenie:    Jacek Godek

Liczba Stron:    284

Kategoria:         kryminał










W linii prostej

„W linii prostej” to pierwsza książka Damina Boyda i trzeba przyznać, że jest to debiut bardzo udany i obiecujący. Jake Fayter spada ze skał podczas wspinaczki i ginie na miejscu. Początkowo wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, jednak jego rodzice i przyjaciel – komisarz Dixon, nie wierzą w to ani przez chwilę.

Policjant po nitce do kłębka, zbierając powolutku elementy układanki układa puzzle, z których wychodzi mu coraz bardziej zaskakujący obrazek. Ta lektura i sposób prowadzenia dochodzenia przypomina mi najlepsze książki Jo Nesbo ("Pentagram", "Pierwszy Śnieg", "Policja"). Jedyne czego brakuje, to odrobina koloru dla głównego bohatera, jakaś cecha, która wyróżniłaby go spośród wszystkich innych komisarzy świata. Ale liczę, że w dalszych częściach serii Boyd się rozkręci. Ja na pewno będę czekać na kolejne sprawy komisarza Dixona.

Komisarz Dixon"W linii prostej" Damien Boyd

Wydawnictwo:  Editio

Tłumaczenie:    Krzysztof Krzyżanowski

Liczba Stron:    192

Kategoria:         kryminał










Tak sobie wyobrażałam śmierć

Dla mnie najtrudniejsza ze wszystkich trzech powieści. A to ze względu na traumę, którą przeżyła Helena – policjantka i zarazem główna bohaterka nowego cyklu kryminalnego autorstwa Johanny Mo. Helen rok temu straciła synka – 9-letni Antone został brutalnie zamordowany. Po roku przerwy Helena wraca do pracy, jednak w jej głowie wciąż rozgrywa się bitwa z rzeczywistością. Jak poradzi sobie w trudnej rzeczywistości, kierując zupełnie nowym zespołem?

Tymczasem w Sztokholmie zaczynają ginąć ludzie – ktoś wpycha ich pod pociąg. Jaki ma motyw? Czy ofiary są przypadkowe, czy jednak były ze sobą jakoś powiązane? Ten kryminał pokazuje świat również z perspektywy zabójcy – pozwala poznać jego myśli, działania, powody. Na końcu otrzymujemy cztery nazwiska. Które z nich jest właściwe?

Tak sobie wyobrażałam śmierć"Tak sobie wyobrażałam śmierć" J. Mo

Wydawnictwo:  Editio

Tłumaczenie:    Alicja Rosenau

Liczba Stron:    320

Kategoria:         kryminał










I co powiesz na ten zestaw? Przyjemny, prawda? Przypominam jednak, że nabycie go grozi nieprzespaną nocą, dlatego na wszelki wypadek przed lekturą załatw sobie dzień urlopu!

Za możliwość zapoznania się z lekturami dziękuję wydawnictwu Editio.


Udostępnij:

5 sierpnia 2017

Trzy typy nieznośnych kobiet, które mężczyźni uwielbiają


Jest całkiem ładna, inteligentna, spokojna i dba o niego jak o swój największy skarb. Nosi się w szarościach i błękitach, najczęściej koszulka i jeansy albo prosta sukienka. Nic wyzywającego. Jest bardzo miła, sympatyczna i dość spokojna. On wie, że ona zawsze będzie na niego czekała z ciepłym obiadem i nie piśnie słowem, kiedy on będzie chciał wyjść z kolegami. Tolerancyjna i wyrozumiała.  W zasadzie idealna przyszła żona i matka.  I co?

I on ją w końcu zostawia. I to dla kogo? Dla zazdrosnej awanturnicy z całym mnóstwem tatuaży. Ale… teraz przynajmniej jest ciekawie. W końcu coś się dzieje. No i ten seks - o jakieś dwa lewele lepszy niż z tą „sympatyczną”.  

Znasz takie historie? Ja mam wokół siebie kilka takich przykładów. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? I co na to literatura? Z morza książkowych bohaterek wysupłałam 3 przykłady nieznośnych bab, za którymi uganiają się panowie. Obejrzyjmy je sobie przez lupę.


Scarlett O’Hara


Czy wiesz, jak zaczyna się powieść „Przeminęło z Wiatrem”? Przypomnę Ci:

Scarlett O‘Hara nie była piękna, ale mężczyźni, zadurzeni w niej tak jak dwaj młodzi Tarletonowie, rzadko zdawali sobie z tego sprawę”

Otóż to – ona nie była piękna. Miała wprawdzie wspaniałe zielone oczy i najsmuklejszą talię w całym hrabstwie, ale nie to stanowiło o sile jej uroku. Liczył się charakter – była niezłomna, doskonale wiedziała czego chce i uparcie dążyła do celu.

To z jednej strony Inteligentne, intrygujące, kokieteryjne dziewczątko,  z drugiej - rozkapryszona, dziecinna, porywcza manipulantka. Innymi słowy – stuprocentowa kobieta. Z łatwością owijała sobie wokół palca kolejnych mężczyzn. Bez skrupułów odbijała narzeczonych swoim siostrom, traktując ich jako środki do osiągnięcia swojego celu.

Pozornie niedojrzała emocjonalnie, a w gruncie rzeczy bardzo silna. Doskonale znała reguły panujące w towarzystwie, w którym się obracała, lecz z premedytacją ich nie przestrzegała. Wiedziała czego chce i prawie zawsze to dostawała.  o to co dla niej najważniejsze, czyli o Tarę, potrafiła walczyć jak lwica.

Co pociągało w niej mężczyzn? No cóż, Scarlett kiedy chciała potrafiła być naprawdę słodka. Ale tak naprawdę, myślę że jak magnes działała na nich właśnie ta nieokiełznana dzikość, którą próbowali oswoić. Tylko że tygrysa nie da się zrobić domowego kotka, nawet jeśli jest się kimś takim jak Rhett Butler, prawda?   

A w życiu? Czy chodzą po ziemi Scarlett O’Hary? Na pewno zbliżonym typem była Frida Kahlo – kolorowy ptak, kobieta która mimo kalectwa i przeciętnej urody zaginała parol na największych tego świata. Ekscentryczna i dzika, z pełną świadomością łamiąca wszelkie konwenanse. Wyprzedzała o kilka lat swoją epokę.


A Scarlett wokół nas?  To proste – to ta flirciara, zawsze otoczona wianuszkiem panów, gotowych spełnić każde jej życzenie. Wszędzie jej pełno, głośno się śmieje, lubi zwracać na siebie uwagę.  Ubrana zawsze inaczej niż koleżanki wokół – one są stonowane, ona wyzywająca. One eleganckie – ona na sportowo. Kiedy w końcu się ustatkuje większość pań oddycha z ulgą, czując że wyeliminowało konkurencję. Ale czy słusznie?

A jacy mężczyźni chcą się związać z takim typem kobiet?  Po pierwsze: tacy, których ona sobie wybierze, bo mogą jej się do czegoś przydać. Chodzą wtedy dumni ze swojej zdobyczy, licząc że teraz będzie już ich i tylko ich. Tylko że ona nadal chce błyszczeć i wcale nie ma zamiaru się zmieniać. Chyba, że pojawi się kamień, na który Scarlett-kosa trafi – niczym książkowy Rhett -  pan inteligentny, trochę cyniczny, który tak jak ona ma w nosie konwenanse. A wtedy może się różnie skończyć…

"Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell

Wydawnictwo:  Albatros

Tłumaczenie:    Celina Wieniewska

Liczba Stron:    1136

Kategoria:         powieść obyczajowa









Powieść Margaret Mitchell to książka legenda, choć wbrew temu co się o niej pisze, nie jest to romans wszech czasów. To powieść o wojnie, wietrze historii zmiatającym jeden świat i mozolnych próbach odnalezienia się w tym zupełnie nowym. „Przeminęło z wiatrem” to nie tylko Scarlett, lecz cała gama bardzo dobrze zbudowanych postaci. A miłość jest jedynie tłem do całości. Polecam z całego serca.

Przeminęło z wiatrem [Margaret Mitchell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Księżniczka na ziarnku grochu


Zaczęło się tak:

  „Był sobie pewnego razu książę, który chciał się żenić z księżniczką, ale to musiała być prawdziwa księżniczka.”

Książę jeździł po świecie, szukał, wypatrywał, ale żadna napotkana kobieta nie była prawdziwą księżniczką. Wrócił nieszczęśnik do domu, gdzie po kilku dniach do jego drzwi zapukała przemoczona dziewczynka. I wtedy mama księcia (jakież to znamiennie) postanowiła zrobić jej test… Dalszy ciąg na pewno znasz.

A zatem, jaka jest ta nasza księżniczka? Najdelikatniejsza, najsubtelniejsza i najwrażliwsza w całym królestwie. Delikatny kwiatuszek, który musi być rozpieszczany. Przeczulona na każdy pyłek i… straszna maruda.

To w gruncie rzeczy pusta lala, która skupia się jedynie na tym, aby ładnie wyglądać i aby było jej wygodnie. Nie ma większych refleksji, ale za to jest naprawdę piękna. A w każdym razie świetnie zrobiona.

Księżniczek wokół nas jest całe mnóstwo. Wystarczy wziąć do ręki pierwszy lepszy tabloid. Bo kim jest np. Paris Hilton, jeżeli nie taką właśnie mimozą? Ale podobny typ to także śliczna księżna Diana. Owszem – pięknie wyglądała i fantastycznie pozowała głaskając po głowach dzieci z domu dziecka, ale sklecić dwa zdania na temat inny niż „ja, o mnie, moje”, nie bardzo potrafiła. Zdecydowanie bardziej kibicowałam Camilli, która była kobietą z krwi i kości.

Rys.  - Jolanta Walentyna

Wokół nas również pełno księżniczek. To te dziewczyny, które zawsze mają zrobione paznokcie a każdy ich włos ma osobnego stylistę. Czas w pracy dzielą między kawę z innymi księżniczkami a szybki wypad na shopping do pobliskiej galerii handlowej. Znasz ten typ? Wszyscy znamy.

Jacy mężczyźni zakochują się w księżniczkach? Przede wszystkim książęta – panowie ceniący wygodę, blichtr i puste komplementy. Ona nie musi nic mówić. W sumie nawet lepiej, żeby buzi nie otwierała. Ona ma wyglądać, intrygować, rozsiewać wokół siebie aurę tajemnicy.

Ale też tacy, którzy chcą się sprawdzić w roli opiekunów. A niech ona leży całe dnie taka biedna na tych poduszkach. On się nią zajmie, zapewni jej wygodne życie, żeby ona nie musiała zaprzątać sobie myśleniem swojej ślicznej główki. Jeszcze jej się zmarszczki od tego porobią…

"Bajki rozebrane" K.Miller, T.Cichocka

Wydawnictwo:  W.A.B.

Liczba Stron:    256

Kategoria:         psychologia











Psychoterapeutka Katarzyna Miller i dziennikarka Tatiana Cichocka we wspólnej książce „Bajki rozebrane” omawiają ten i wiele innych motywów przewijających się przez nasze dzieciństwo. To zbiór wywiadów, które przez kilka miesięcy ukazywały się w Zwierciadle. Jeżeli jesteś ciekawa drugiego dna i psychologicznej interpretacji np.  bajki o Kopciuszku czy Złotej Rybce – sięgnij koniecznie po tę pozycję. Warto.
Bajki rozebrane [Katarzyna Miller, Tatiana Cichocka]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Niegrzeczna dziewczynka


Tytułowa bohaterka „Szelmostw niegrzecznej dziewczynki” Mario Vargas Llosy to jeden z najciekawszych portretów kobiecych współczesnej literatury. Wiecznie nienasycona, goniąca za czymś nieuchwytnym poszukiwaczka przygód. Lubiąca życie na krawędzi, zdolna absolutnie do wszystkiego. Potrafiąca doprowadzić kochającego ją mężczyznę do szaleństwa.

Kim ona była? Fałszywą Chlijeczką, towarzyszką z Kuby, żoną dyplomaty, małżonką hodowcy koni, metresą gangstera… A poza tym? Egoistycznym i nieczułym monstrum, zdolnym wbić nóż w plecy osobie, która zrobiłaby dla niej wszystko czy też może małym, zagubionym i przestraszonym zwierzątkiem, pragnącym jedynie ździebełka ciepełka i odrobiny czułości?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. To kobieta kameleon, która potrafi zaadaptować się do każdego środowiska i sytuacji. Wszystko, byle zdobyć upragniony cel.


Jest jeszcze jedna postać w literaturze podobna do Niegrzecznej dziewczynki – to Jane z Forresta Gumpa. Podobnie jak Szelma Llosy miała poplątany życiorys, co chwilę zmieniała partnerów, poglądy i całe swoje życie. I podobnie jak Chilijeczka w trudnych chwilach zwracała się do Ricardo, tak i Jane miała swoją spokojną przystań w postaci Forresta.

Czy otaczają nas takie niegrzeczne dziewczynki? Pewnie tak, choć niełatwo je poznać, bo cały czas przywdziewają maski. Być może takim typem była po trosze Agnieszka Osiecka – wciąż czegoś szukająca, rozpalająca namiętność i porzucająca bezlitośnie. „Moja dziewuszka nie ma serduszka” napisał o niej kiedyś Jeremi Przybora.

To kobieta mająca ogromne wymagania wobec swojego partnera, szczególnie ważny jest dla niej jego status materialny i pozycja społeczna. Znajduje sobie kogoś na chwilę, często starszego i żonatego, owija wokół palca a potem… znudzona porzuca, bo jednak czegoś jej brakuje.

A jacy mężczyźni chcą być z „niegrzecznymi dziewczynkami”? Po pierwsze, zupełnie jak w przypadku typu pierwszego – wszyscy, którzy wpadną jej w oko i ona zdecyduje że mogą jej się do czegoś przydać. Ale najważniejsi są dla niej Ci, którym w całości nigdy się nie odda – to Ricardo i Forrest, czyli panowie nie oczekujący wiele od życia, zadowalający się tym, co ono samo im przynosi. Na Niegrzeczne Dziewczynki patrzą z nieustającą miłością i fascynacją, ciesząc się tymi okruchami, które one im sypią.

Życie z Niegrzeczną Dziewczynką nigdy nie jest nudne. Nawet czytając książkę o Chilijeczce, nie miałam pojęcia jak skończy się ta historia – będą razem, czy ona po raz setny go porzuci? Szelmy umykają wszelkim, nawet książkowym, schematom. Tylko, jak długo można jeździć na kolejce górskiej zanim Cię zemdli? Czasem przydaje się chwila nudy i spokoju, prawda? 

To chyba najbardziej nieszczęśliwy i najczęściej popadający w tarapaty typ kobiet. Nie mają takiej siły jak typ numer jeden a jednocześnie nie są tak bezrefleksyjne jak typ numer dwa. Zdają więc sobie sprawę,  jak puste bywa ich życie. Jedyną ich nadzieją jest ten zakochany kretyn, który zawsze będzie na nie czekał.



"Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" M.V.Llosa

Wydawnictwo:  Znak

Tłumaczenie:    Marzena Chrobak

Liczba Stron:    384

Kategoria:         powieść obyczajowa










„Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” to trzecia i jednocześnie najlepsza książka Llosy, którą miałam okazję przeczytać. To nie tylko historia miłości, ciągnąca się bez mała 50 lat. To także przekrój obyczajowości, mody, zmian politycznych jakie zachodziły na świecie przez pół wieku. To Komitet Obrony Rewolucji na Kubie, pierwsze wzmianki na świecie o AIDS, Beatlesi. A przede wszystkim pięknie opowiedziane życie.

Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki [Mario Vargas Llosa]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

I co Ty na to? Jak sądzisz, czy łatwo być kimś takim lub z kimś takim? Femme Fatale, w trzech różnych odsłonach – a każda z nich bardzo trudna i nie pozwalająca na dające proste szczęście, stabilne życie.

Bardzo jestem ciekawa Twojej opinii na ten temat – i tutaj czekam na komentarze zarówno pań jak i panów. Macie wokół siebie takie osoby? A może same odnajdujecie się w którymś z typów? Dajcie znać koniecznie! 


Udostępnij:

29 lipca 2017

Zafon w spódnicy czyli o debiutanckiej powieści Marii Duenas

Maria Duenas

Wracasz do domu zmęczona, fizycznie i psychicznie. Głowa Ci pęka i już nie chcesz o niczym myśleć. Najchętniej położyłabyś się w wannie albo na kanapie z książką i zapomniała o bożym świecie.  Miewasz tak czasami? Ja czuję się tak przez ostatnich kilka tygodni. A na taki nastrój najlepszym lekarstwem dla mnie jest książka, która pozwala oderwać się od rzeczywistości.  „Krawcowa z Madrytu” spadła mi więc jak z nieba.

Maria Duenas

Akcja  rozpoczyna  się w Hiszpanii, w latach 30-tych XX wieku, tuż przed wojną  domową. Poznaj Sirę – córkę krawcowej, która właśnie wchodzi w dorosłość. Ma miłego narzeczonego i spokojną przyszłość przed sobą, w każdym razie przez pierwsze dwa rozdziały.  100 stron później ta nieśmiała dziewczyna jest banitką z licznymi długami, ściganą listem gończym, oddzieloną od rodziny a jej jedyny majątek to kilka nielegalnie posiadanych pistoletów.

Jak się w to wpakowała? Jak wykaraska się z tarapatów? Łatwo nie będzie, ale za to bardzo ciekawie. Ta książka jest jak dobry serial, gdzie każdy rozdział to kolejny odcinek, który po prostu musisz obejrzeć i dowiedzieć się co dalej. Dawno nie czytałam tak wciągającej, pozwalającej na totalne zapomnienie o otaczającym świecie lektury.

Maria Duenas

„Krawcowa z Madrytu” to debiut literacki Marii Duenas, hiszpańskiej profesor literatury i filologii angielskiej, nazywanej również Carlosem Zafonem w spódnicy. Skąd to porównanie? Niewątpliwie nie bez znaczenia jest narodowość obojga pisarzy oraz czas akcji, w której dzieją się ich powieści – w obu przypadkach jest to pierwsza połowa XX wieku.

U Duenas jednak jest o wiele mniej elementów tajemniczych czy magicznych. Bardziej skupia się ona na szybkiej, trochę sensacyjnej akcji, podtrzymywaniu napięcia i przede wszystkim na rozwoju postaci. To jak zmieniała się Sira przez kolejnych 600 stron było jednym z ciekawszych aspektów, na których koncentrowałam się czytając tę pozycję.

Maria Duenas


Dodatkowym atutem jest umieszczenie w niej także drobnych wątków dotyczących autentycznych postaci, głównie polityków hiszpańskich z czasów II wojny światowej. Urozmaica i wzbogaca to powieść, a także nadaje jej lekki rys autentyczności.

Dla kogo więc ta lektura? Fani Zafona na pewno odnajdą się w tych klimatach, ale moim zdaniem nie tylko oni. Jeżeli tak jak ja uwielbiałaś serial „Czas honoru” a „Światło w mroku” z Michaelem Douglasem i Melanie Griffith mogłabyś oglądać dziesiątki razy (ja widziałam ten film chyba ze 100), koniecznie sięgnij po „Krawcową”.

Maria Duenas


Lliosa, pisarz którego bardzo sobie cenię, napisał o tej książce: „Wspaniała powieść w starym dobrym stylu, z intrygą, miłością, tajemnicą oraz wrażliwymi, wyrazistymi i doskonale sportretowanymi bohaterami”. I jak zawsze trafił w sedno.



Wszystkie zdjęcia to kadry z serialu „El tiempo entre costuras”, który powstał na podstawie tej właśnie powieści.

Za możliwość zapoznania się z lekturą bardzo dziękuję Business&Culture.

"Krawcowa z Madrytu" Maria Duenas

Wydawnictwo:  MUZA

Tłumaczenie:    Dorota Elbanowska

Liczba Stron:    576

Kategoria:         powieść obyczajowa, sensacyjna












Udostępnij:

19 lipca 2017

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać na koniec świata czyli… Papua Nowa Gwinea w 4 odsłonach.

Tam gdzie kończy się świat

Co wiesz o Papui Nowej Gwinei? Ja szczerze mówiąc do tej pory wiedziałam niewiele – nawet nie miałam pewności co do deklinacji i musiałam sprawdzić w słowniku. Kojarzyłam, że jest gdzieś na końcu świata, w okolicach Australii i że to jedno z ostatnich naprawdę dzikich miejsc na ziemi.

Czy to prawda, że tamtejsi mieszkańcy są kanibalami i najchętniej oskalpowaliby i zjedli każdego nadciągającego białego turystę? Że nie znają telefonów komórkowych, samochodów i innych zdobyczy zachodniej cywilizacji? Czy wierzą w czary?

Wraz z Pawłem Zgrzebnickim zapraszam Cię na wycieczkę. Za przewodnik posłuży nam jego reportaż pt: „Tam gdzie kończy się świat”. Trzymaj się mocno, bo będzie się działo.

Odsłona pierwsza

Tam gdzie kończy się świat

Zaczynamy naszą przygodę z Papuą Nową Gwineą. Pierwsze kroki kierujemy… No właśnie, gdzie? Do bambusowej chatki w środku lasu? Nie, do całkiem niezłej jakości hotelu. Przy okazji spotykamy pierwszych mieszkańców, którzy wyglądają całkiem zwyczajnie, tylko zęby mają wysmarowane czerwoną mazią… Hmm… robi się coraz ciekawiej.

Co by tu zwiedzić? Może cmentarz?  Ale hola hola… Czy nas oczy nie mylą? Czy to naprawdę szkielet człowieka leży na pobliskim drzewie? Oj… dużo tego. Czas ruszyć dalej.

Odsłona druga

Tam gdzie kończy się świat

Wsiadamy do autobusu i jedziemy. To znaczy chcielibyśmy jechać ale krążymy w kółko po okolicy przez kilka godzin aż w końcu cały autobus będzie pełny.  Dobra, 4 godziny minęły jak z bicza strzelił, naprawdę ruszamy. Cel – wnioski plemion Simbu i Asaro.

No i nareszcie mamy jako taką dzicz – tańce plemiennie błotnych ludzi, rytualne maski, dziwne zwyczaje…no i te legendy…  Aż żal jechać dalej, jednak czas trochę goni. Zatem – w drogę!

Odsłona trzecia

Tam gdzie kończy się świat

Witamy w wiosce plemienia Hula. I znowu inne zwyczaje, tańce, mity, rytuały i czary. Kobiety, które potrafią sprawić, że mężczyznę, który im podpadnie będzie zgubiony i mężczyźni, których sensem istnienia jest obrona terytorium choćby w walce na śmierć i życie. A te są tutaj częste.

Stamtąd przywieziemy sobie na pamiątkę kamienną siekierę – bardzo popularna, choć teraz, od kiedy modne stały się karabiny maszynowe,  częściej służy do pracy niż do walki. Tylko jak ją przetransportować samolotem?

Odsłona czwarta

Tam gdzie kończy się świat

A teraz najciekawsze – popłyniemy wzdłuż Sepiku, najdłuższej rzeki na wyspie. Co zobaczymy? Oj sporo.  Zwiedzanie zaczniemy od Domu Duchów,  czczonym w niezwykły sposób. To tutaj zapadają najważniejsze decyzje dotyczące plemienia.

Ale to nie wszystko. Poznamy Ludzi-Krokodyli, którzy swój dziwny wygląd zawdzięczają dość okrutnemu rytuałowi przemiany z chłopca w mężczyznę. A na koniec najlepsze – poznamy potomków łowców głów. A może nawet samych łowców? Tylko czy oni aby naprawdę istnieją?

Tam gdzie kończy się świat


Te cztery punkty to zaledwie okruszek z naprawdę niezłego reportażu Pawła Zgrzebnickiego. W samej książce znajdziesz o wiele więcej przygód, szczegółów historycznych, legend a także rycin. Reporter podróżował omijanymi przez turystów ścieżkami, nocował w zupełnie pustych hotelach, jadł i pił to czego większość z nas pewnie by nie dotknęła.

Siłą tej książki jest naturalność autora. Gubi się, wkurza, ktoś go naciąga – to może przydarzyć się każdemu z nas, mniej lub bardziej doświadczonemu podróżnikowi.  Brakuje mi jedynie zdjęć. Są klimatyczne obrazki, ale jednak reportaż podróżniczy bez fotografii jest trochę niepełny. Ale to jedyny minus. Czyta się szybko i ciekawie, bo i miejsce jest naprawdę niezwykłe.  

Jako że moje pierwsze top 5 miejsc na świecie które chciałabym odwiedzić już zaliczyłam, zaczynam tworzyć nową listę. I dzięki tej książce wiem, że na pewno znajdzie się na niej Papua Nowa Gwinea.
To co, jedziemy?

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu MUZA.


Papua Nowa Gwinea"Tam, gdzie kończy się świat" Paweł Zgrzebnicki


Wydawnictwo:  Muza

Liczba Stron:    352

Kategoria:         Reportaż, Podróżnicze













Tam, gdzie kończy się świat. Opowieści z Papui-Nowej Gwinei [Paweł Zgrzebnicki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

10 lipca 2017

3 książki, które zapamiętałam na całe życie



Czytasz książki  - jeżeli trafiłeś do mojego bloga, to prawdopodobnie więcej niż jedną rocznie. Może pięć, dziesięć albo pięćdziesiąt? Czy zastanawiałeś się, co sprawia, że niektóre z nich po prostu przelatują przez głowę a inne zostają w niej na zawsze?

Ja np. doskonale pamiętam moment pierwszego spotkania z Marquezem i wrażenie, jakie zrobiło na mnie „100 lat samotności” . Byłam w ostatniej klasie liceum. Zaczęłam czytać około 21 i nie oderwałam się od książki aż do ostatniej strony mniej więcej około 6 rano. Nie mogłam przestać. Nigdy żadna inna lektura nie wciągnęła mnie do tego stopnia. A jednak teraz, po latach, okazuje się, że właściwie nie pamiętam jej treści.

Rozumiem, kiedy jakieś słabsze pozycje ulatują z pamięci – to zupełnie naturalne, ale dlaczego stało się tak z utworem, który uznałam za genialny? Trudno powiedzieć. Dlatego tak sobie myślę, że jeżeli przeczytałam coś kilka, kilkanaście lat temu a nadal pamiętam treść, to znaczy że to lektura naprawdę wyjątkowa, warta wspomnienia na blogu. 


Nie ma tu książek, które pamiętam dzięki ekranizacjom lub lektur szkolnych, które były maglowane tyle razy, że pamięta się je siłą rzeczy.Ot, beletrystyka, ale wyjątkowa – taka, która zostaje w głowie na zawsze. Z najdrobniejszymi szczegółami.

Pachnidło - Patrick Süskind

"Pachnidło." Patrick Suskind


Wydawnictwo:  Świat Książki

Tłumaczenie:    Małgorzata Łukasiewicz

Liczba Stron:    253

Kategoria:         Thriller







Mój nauczyciel niemieckiego polecił nam kiedyś dwie lektury: „Pachnidło. Historia pewnego mordercy.” Patricka Süskinda i „Wilka stepowego” Hermanna Hesse.  Miałam wówczas jakieś 16 lat i obie pochłonęłam wręcz z wypiekami na policzkach. Ale teraz, po kolejnych 16 latach w pamięci pozostała tylko historia Jana Baptysta Grenouille – człowieka, który nie pachniał.


Bohatera „Pachnidła” wyróżniają dwie cechy: po pierwsze jest jedynym bezwonnym człowiekiem na świecie. Każdy z nas ma jakiś zapach, którym podświadomie przekazuje informację o sobie. Jeden dzięki wydzielanym przez siebie oparom może być postrzegany jako wyjątkowo piękny, inteligentny, inny wręcz przeciwnie. A co, jeżeli ktoś nie wydziela żadnego zapachu? Wówczas może być właściwie… niewidzialny.

Drugi talent Jana Baptysty to niezwykły węch. Nikt tak jak on nie potrafił wydzielić każdego ze składników danego zapachu i wyłuskać tylko te dla siebie potrzebne. Dokładnie wiedział jaki zapach sprawi, że ktoś będzie postrzegany jako wyjątkowo pewny siebie a jaki, że wręcz przeciwnie – jako cnotliwa panna. I umiejętnie swoim talentem żonglował…

Na podstawie książki powstał całkiem niedawno film, ale obejrzałam i nie zapamiętałam. Książka jest o wiele lepsza.


Kane i Abel - Jeffrey Archer

"Kane i Abel" Jeffrey Archer


Wydawnictwo:  Rebis

Tłumaczenie:    Wiesław Mleczko, Danuta Sękalska-Wojtowicz

Liczba Stron:    620

Kategoria:         Powieść Obyczajowa








Chyba najmniej spektakularna z tych trzech wybranych, jednak ma w sobie „to coś”.

Tę pozycję podrzuciła mi ciocia na wakacjach gdzieś między pierwszą a drugą klasą liceum. Historia dwóch mężczyzn urodzonych tego samego dnia w 1906 roku, ale w zupełnie innym miejscu i okolicznościach. Pierwszy to William Kane – pochodzący z bogatej rodziny o tradycjach bankowych. Drugi, to podrzutek wychowywany przez przybraną matkę w małej polskiej wsi…

To mój ulubiony typ powieści – taki, w którym życie głównych bohaterów poznajemy od narodzin aż do śmierci, być może dlatego ją zapamiętałam. Przez kolejne 60 lat drogi tych dwojga przetną się wiele razy a z efekty tych konfrontacji… no cóż.

Przy okazji nie brakuje tu historycznych wydarzeń: pierwsza i  druga wojna światowa, Titanic, kryzys na giełdzie w latach 20-tych… Akcja toczy się szybko, niby książka grubaśna ale do przeczytania w jeden-dwa wieczory.

Tato - William Wharton

"Tato" William Wharton



Wydawnictwo:  Rebis

Tłumaczenie:    Jolanta Kozak

Liczba Stron:   412

Kategoria:         Powieść Obyczajowa






Rzadko kiedy wracam do książek. Jako dziecko – owszem, czytałam jedną lekturą wiele razy. Siesicka, Orzogowska czy Astrid Lindgren były ściochrane do granic wytrzymałości. Teraz, szkoda mi czasu na powtórki – jest tyle do przeczytania a tak mało czasu… „Tato” to jedyna lektura, po którą  po wielu latach sięgnęłam ponownie.  Nie dlatego, że jej nie pamiętałam – doskonale kojarzę, jak będąc jeszcze licealistką wyszperałam ją w osiedlowej bibliotece. Dwa lata temu nabrałam na nią ochoty ponownie. Nie dlatego, że jej nie pamiętałam – wręcz przeciwnie, wciąż kojarzyłam ją z najdrobniejszymi szczegółami. Byłam jednak ciekawa, czy teraz -  jako dorosła, będę odbierała ją inaczej. I rzeczywiście tak było.

To powieść wielowymiarowa – pokazująca relacje ojciec-syn w kilku pokoleniach, zmaganie się ze starością i z toksycznymi rodzicami. Ukazuje jak zmieniamy się podczas kolejnych przystanków w podróży zwanej życiem. Jedna z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność trzymać w ręku. Być może kiedyś, kiedy moje dzieci będą już dorosłe, sięgnę po nią ponownie. Ciekawe jak pomyślę  o niej wtedy?

Tato [William Wharton]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
A Ty wracasz do książek sprzed lat? Są takie, które zrobiły na Tobie takie wrażenie, że pamiętasz je do dziś? Podziel się nimi ze mną, chętnie po nie sięgnę i zrecenzuję.







Udostępnij:

19 czerwca 2017

Antyporadnik podróżnika, czyli 6 miejsc, w które nie należy jechać na wakacje

Dom Joly

Są takie miejsca na świecie, do których normalny, pragnący relaksu człowiek pracy nie powinien jechać. Miasta, w których drink z palemką będzie miał gorzki smak a śmiech uwięźnie Ci w gardle. Kierunki, na myśl o których drżą biura podróży. Gdzie ich szukać? A raczej... gdzie ich unikać?

Poznaj Doma Joly. Oto on -brytyjski komik libańskiego pochodzenia prowadzący popularny w całej Anglii program nagrywany ukrytą kamerą. A poza tym… fan tanatoturystyki, czyli podróży do miejsc upamiętniających śmierć. W swoim reportażu zabierze Cię w najbardziej mroczne zakamarki kuli ziemskiej, uczyni to jednak ze swadą i lekkością godną swojego zawodu.

Tytuł i okładka zapowiadają ciężki klimat. „Witamy w piekle” głosi napis umieszczony tuż obok twarzy małego chłopca trzymającego w ręku karabin. Czego byś się spodziewał? Bo na pewno nie tego, że całość zacznie się od cytatu z… Britney Spears:

 „Najfajniejsze w byciu sławnym są podróże. Zawsze marzyłam o dalekich zamorskich podróżach, na przykład do Kanady i takich tam”.

Właśnie w takim tonie, lekkiej ironii i inteligentnego poczucia humoru,  utrzymana jest prawie cała książka. Choć autor ma momenty zadumy i doskonale zdaje sobie sprawę z ogromu tragedii jakimi zostały naznaczone miejsca, które odwiedza, nie jest w stanie pozbyć się wrodzonego sarkazmu. To jednak działa na plus - zdecydowanie ułatwia przebrnięcie przez trudne tematy.

Początkowo za minus reportażu uznałam brak zdjęć. Jednak gdy przygotowując wpis zaczęłam wpisywać kolejne miejsca zrozumiałam, że zobrazowanie tego co opisał Dom byłoby nie do zniesienia. Wybrałam najmniej drastyczne ze znalezionych w sieci zdjęć, chetni niech zgooglują, ale... na własną odpowiedzialność. 

Jakich więc miejsc radzi unikać Dom Joly? Oto lista:

IRAN

Iran

Planowaliśmy w tym roku podróż do Iranu – wiele nasłuchaliśmy się o niezwykłej gościnności, perskiej kulturze i pięknych zabytkach.  A jednak kiedy o tym mówiliśmy, większość znajomych pukała się w głowę – Iran kojarzy się głównie z terroryzmem i wojną. Dom postanowił przełamać stereotypy i spędził tam 3 dni jeżdżąc… na nartach. Warto sprawdzić kogo tam poznał i co z tego wynikło.

USA

World Trade Center

Stany Zjednoczone to kraj kontrastów – gościnna i przyjazna turystom „obręcz” i konserwatywny środek. Na blogu pisałam już o moich wrażeniach z Nowego Yorku (tu) i Zachodniego Wybrzeża (tu i tu) a także o tym jak bardzo ta część różni się od tej lądowej (o której można przeczyta np. tu).  Dziennikarz podróżuje szlakiem śmierci Elvisa Presleya, Kennedy’ego a kończy przy WTC Memorial. Z tych trzech miejsc ja odwiedziłam jedynie to ostatnie.  Zostało ono skonstruowane w taki sposób, że wciąż przypomina otwartą, jątrzącą się ranę. Mimo, że minęło już wiele lat, Manhattan wciąż pamięta i na pewno będzie pamiętał jeszcze długo.

Kambodża

Kambodża


Najtrudniejszy i najpoważniejszy rozdział w całej książce. Obecnie Kambodża to miejsce, do którego turyści walą drzwiami i oknami – sama widziałam zdjęcia znajomych z przepięknych świątyń Angor Wat. Jednak w „Witamy w piekle” poświęcone jest im może jedno czy dwa zdania, to nie był cel podróży reportera.

Dom Joly odwiedza pola śmierci, spotyka ludzi, którzy należeli do armii Czerwonych Khmerów i ich ofiary. Idzie nawet na rozprawę sądową Towarzysza Ducha.

To część książki, która poraża okrucieństwem i zmusza do zastanowienia się nad siłą i pospolitością czystego zła. Ale to także fantastyczna lekcja historii – wiele wiemy o holokauście w Europie, jesteśmy oburzeni niewiedzą innych krajów na ten temat. Tymczasem nasza ignorancja wobec podobnych zjawisk w Azji jest ogromna – warto odrobić tę lekcję.

Czarnobyl

Czarnobyl


Ukraina to drugie z wymienionych w reportażu miejsc, które odwiedziłam. Wprawdzie nie byłam w Czarnobylu lecz na Krymie, jeszcze przed anektowaniem go przez Rosję, jednak absurdy rodem z Barei napotkałam mnie takie same jak Dom.

To miejsce, gdzie Lenin faktycznie jest wciąż żywy w sercach i na pomnikach, przy wjeździe musisz dokładnie podać plan swojego pobytu i naprawdę bardzo uważaj na słowa – łatwo tu kogoś urazić. Ja, wychowywana na „Misiu” i „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, byłam tam wieloma rzeczami zdziwiona, wyobraź więc sobie reakcję kogoś, kto większość życia spędził w Wielkiej Brytanii.

A Czarnobyl? Na pewno do zwiedzenia obowiązkowo przez fanów gry Call Of Duty 4. Czy zainteresuje innych? Nie wiem.

Korea Północna

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz
O tym kraju pisałam ostatnio sporo w kontekście książki „Oskarżenie” autorstwa Bandiego – pisarza, którzy wciąż żyje  w reżimie i tylko cudem udało mu się przemycić kilka swoich opowiadań zagranicę. Reportaż Joly’ego nie jest tak mocny, przedstawia Koreę jedynie z punktu widzenia turysty.

Jasne, wprawne dziennikarskie oko dostrzega wiele absurdów - irytuje konieczność oddania iPhona na granicy, zadziwia widok zwykłych ludzi strzygących trawę na ulicy, bawi moralizatorska i nieugięta postawa kolejno napotykanych ochroniarzy czy strażników.

Jednak to tylko otoczka - zwykły człowiek, żyjący w wolnym kraju, nie jest w stanie ogarnąć wyobraźnią tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Mam wrażenie, że dziennikarz jedynie pływa po powierzchni i nie udało mu się dotrzeć do sedna problemu – ale trudno się dziwić, symboliczny mur jakim otacza się to państwo jest gruby i potrzeba pewnie wielu, wielu lat aby skruszał.

Liban

Liban

Najbardziej osobista część książki – powrót do miejsc znanych z dzieciństwa. Ze wszystkich krajów opisanych w „Witamy w piekle”  o tym wiedziałam najmniej, właściwie kojarzyłam jedynie nazwę stolicy. Dla komika to nostalgiczna podróż do starej szkoły i spotkanie z rodziną, dla mnie – kolejna lekcja historii.

Sama do tych miejsc dodałabym jeszcze co najmniej kilka – Kubę, o której pisałam tutaj, Serbię i Chorwację, Norymbergę, będącą kolebką faszyzmu i pewnie jeszcze kilka innych. Czy warto jechać do takich miejsc, czy lepiej omijać je z daleka?

Jedź, jeśli wakacje to dla Ciebie coś więcej niż smażenie się na plaży. Ale przygotuj się, że nie będzie to łatwe przeżycie.   Pamiętam, jak trudno było mi dobrze bawić się na Kubie. Po kilku rozmowach z mieszkańcami, po tym jak zobaczyłam jak żyją, nie umiałam tak po prostu zasiąść nad basenem z drinkiem w ręku.

Ale mimo wszystko warto. To opcja dla osób, które interesują się historią świata i szukają miejsc innych niż wszystkie - nie zaanektowanych jeszcze przez Starbucksa,  McDonald’s i tanie linie lotnicze. Państw spoza naszej globalnej wioski. A zostało ich coraz mniej.

"Witamy w piekle" Dom Joly

Wydawnictwo:  Carta Blanca

Tłumaczenie:    Mariusz Gądek

Liczba Stron:    304

Kategoria:         Reportaż, Podróżnicze












Witamy w piekle [Dom Joly]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

11 czerwca 2017

Terroryści na promie czyli Remigiusz Mróz vel Ove Logmansbo powraca

Ove Longmansbo

Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się zarwać noc przez książkę? Ja ostatnio zarwałam trzy. I to nie przez wyjątkowy reportaż, wciągającą klasykę czy spektakularną powieść a przez superdynamiczny i wciągający kryminał Ove Logmansbo – „Prom”.

Zazwyczaj traktuję ten gatunek trochę po macoszemu – jako odpoczynek po wysiłku intelektualnym, który mają zapewnić bardziej ambitne lektury. Tym razem zostałam wciągnięta w intrygę bez reszty i chyba powoli zaczynam ten rodzaj powieści doceniać. Ale po kolei.

„Prom” to trzecia książka z serii Vestmannia, o pierwszych dwóch pisałam tutaj. Tym razem zaczyna się jak w naprawdę dobry scenariusz do filmu katastroficznego – terroryści porywają płynący z Danii na Wyspy Owcze prom a wraz z nim kilkuset pasażerów. Wśród nich - Katrine, główną bohaterkę tej i poprzednich dwóch książek. Tymczasem na wyspie znaleziono zmasakrowane ciało. Co to ma wspólnego z porwaniem?

Ove Longmansbo


Z zapartym tchem śledzimy losy pasażerów, kibicujemy policjantce aby udało jej się dokonać niemożliwego – uwolnić wszystkich z rąk terrorystów. Jednak kiedy nastawiamy się, że właśnie trzymamy w rękach papierową wersję „Szklanej pułapki”, następuje całkowity zwrot akcji. Powieść katastroficzna zmienia się w dynamiczną sensację. Kim naprawdę są terroryści i o co im chodzi? Tego już nie zdradzę.

To pozycja momentami bardzo brutalna – autor nie oszczędza swoich bohaterów nawet przez sekundę, dzięki czemu wydarzenia zyskują na wiarygodności. Jest to zdecydowanie najlepsza książka z całej serii – wciągająca, wartka fabuła, nagłe zwroty akcji i nieoczekiwane zakończenie – czy może być coś lepszego dla wielbicieli tego gatunku?

Ove Longmansbo

A co z tym wszystkim ma wspólnego Remigiusz Mróz? No cóż… Okazuje się że najsłynniejszy polski pisarz kryminałów nabrał wszystkich wymyślając bardzo wiarygodny pseudonim. Po wydaniu pierwszych dwóch powieści nikt nie miał pojęcia, że Ove, podający się z Farera polskiego pochodzenia to w rzeczywistości… nasz rodzimy autor.


Trzeba przyznać, że chwyt marketingowy okazał się udany. Moda na skandynawskim autorów nie przemija, zresztą słusznie – nadal pozostają moim zdaniem w czołówce najlepszych. A Ty jak sądzisz? 

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu "Dolnośląskie", 

Ove Longmanbo"Prom" Ove Logmansbo

Wydawnictwo:  Dolnośląskie

Liczba Stron:    344

Kategoria:        Kryminał













Prom [Ove Logmansbo, Remigiusz Mróz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij: