17 kwietnia 2017

Najchętniej odwiedzana wystawa świata. Dlaczego ludzie chcą oglądać Body Worlds?


„Ciało jest harfą duszy, od nas samych zależy czy wyda melodię piękną i czystą, czy dysonansem zgrzytliwym zadźwięczy.”
Khahil Gibran (amerykański artysta, poeta i pisarz libańskiego pochodzenia)

O tym wydarzeniu usłyszałam już dobre kilka miesięcy przed pojawieniem się „Body Worlds” w Polsce.  „Wystawa z martwych ludzi”, „Coś jak przedstawienie z prosektorium”... hmm… no nie brzmiało to zachęcająco.  A czym tak naprawdę jest wystawa  dr. Guntera von Hagens? 



Tak, zobaczysz tam ciała osób, które zdecydowały je poświęcić je specjalnie do tego celu. Ale wrażenie jest zupełnie inne. Dla mnie to hołd dla ludzkiego ciała – jego doskonałej konstrukcji, w której każda kosteczka, ścięgno czy naczynie krwionośne można potraktować jak małe dzieło sztuki.

Co właściwie można zobaczyć na wystawie? To ciała osób, które po śmierci zgodziły się poddać technice plastynacji – procesowi który umożliwia zatrzymanie rozkładu tkanek i pozwala zachować ich kolor i kształt. Dzięki tym osobom, o otwartych głowach i gotowych oddaniu się nauce, możemy teraz podziwiać to, jak naprawdę wyglądamy.  


Na wystawie widzimy eksponaty w różnych pozycjach – koszykarza, tancerzy, ludzi grających w szachy. Podziwiamy układ mięśni, naciągnięcie ścięgien.  Wiele części ciała można oglądać oddzielnie – np. porównań płuca palacza i człowieka bez nałogu, zobaczyć serce zdrowe i ze sztuczną zastawką.




Na mnie największe wrażenie zrobiły naczynia krwionośne – wydają się tak delikatne, kruche i łatwe do zniszczenia, a przecież to dzięki nim nasze ciało tak fantastycznie funkcjonuje.  O dowolny szczegół można dopytać krążących po sali studentów medycyny – chętnie dopowiedzą to, czego nie widać gołym okiem.

Body Worlds ma również część interaktywną – na specjalnych ekranach poruszając ręką czy nogą zobaczysz, jak poruszają się Twoje własne mięśnie. Zrób krok w przód a zobaczysz swój żołądek, wątrobę. Porusz się jeszcze bliżej a ujrzysz swoje serce i naczynia krwionośne. Robi wrażenie.



Całość jest ozdobiona pięknymi zdjęciami i cytatami o życiu. Jest jeszcze jedna część – inna niż pozostałe, ale równie inspirująca – poświęcona fenomenowi długowieczności. Tylko 7,5% ludzi na świecie dożywa 100 lat. Jaki jest ich sekret? Co mają ze sobą wspólnego? Sprawdź na wystawie.


Ta wystawa to sztuka, nauka, refleksja nad przemijaniem. Polecam wszystkim – od nastolatka po stulatka. Wcale mnie nie dziwi, że jest to najczęściej odwiedzana wystawa świata. Obecnie można ją zobaczyć:

W Katowicach do 14.05. (Supersam-Katowice, poziom 2) oraz w Łodzi do 2.07. w Porcie Łódź (obok sklepu Saturn). Ceny biletów wahają się od 25 do 60zł  - dokładny cennik znajdziesz np. tu.


Udostępnij:

10 kwietnia 2017

50 twarzy Fridy Kahlo


Frida Kahlo


Genialna, opętana, szalona. Ekscentryczna i dzika. Niepoddająca się żadnym regułom, bezkompromisowa, łamiąca wszelkie konwenanse. Paliła cygara, klęła jak szewc, upijała się i czerpała z życia pełnymi garściami. A może…  zgorzkniała, cierpiąca i narzekająca kobieta, pragnąca na siłę podtrzymać swój pełen wigoru wizerunek? Jaka naprawdę była Frida Kahlo? 

Mała Frida

Frida Kahlo

Od dziecka odstawała od swoich rówieśniczek – pyskata jak żadna inna, nie miała zbyt wielu koleżanek. Co innego koledzy – w szkole, do której uczęszczała jako nastolatka bez trudu owinęła sobie wokół palca najpopularniejszego chłopca w szkole. Tak zresztą postępowała z mężczyznami już całe życie. Chociaż była bardzo inteligentna i bez trudu dostała się do jednej z najlepszych szkół w Meksyku, nie w głowie jej była kariera naukowa. To profesja zbyt szara dla tak kolorowego ptaka.

Frida siostra

Frida Kahlo

Frida była trzecią z czterech córek w rodzinie Kahlo. Jej ojciec miał jeszcze 2 córki z pierwszego związku, artystka miała więc 5 sióstr. Ich relacje nie należały do najłatwiejszych – raz pełne miłości, raz wręcz przeciwnie. Jedna z nich miała nawet romans z mężem Fridy  - Diego Riverą. Reżyserzy meksykańskich telenoweli mogliby wzorować się na życiu tej rodziny szukając pomysłów na scenariusz.

Frida żona

Frida Kahlo

Diego zafascynował Fridę już gdy była bardzo młoda – będąc ledwie nastolatką postanowiła, że kiedyś będzie jego żoną i urodzi mu dziecko. I, jak zawsze – na tyle ile mogła dopięła swego. Ich małżeństwo było bardzo burzliwe. Oboje mieli liczne romanse, ale zawsze koniec końców wracali do siebie. Do czasu. Po 12 latach wzajemne pretensje były zbyt silne i zdecydowali się na rozwód. I znowu Frida wzbudzała kontrowersje – w ówczesnym Meksyku kobieta rozwódka była zjawiskiem niespotykanym. Po roku jednak namiętność wzięła górę i ponownie wzięli ślub. Dzień śmierci żony Diego określił jako najczarniejszy w swoim życiu, co oczywiście nie przeszkodziło mu rok później ożenić się po raz kolejny…

Frida matka

Frida Kahlo

Kiedy po raz pierwszy zobaczyła Diega postanowiła, że urodzi mu syna. To chyba jedyna rzecz, której nigdy nie osiągnęła, choć bardzo chciała. Frida poroniła kilkukrotnie, zawsze było to dla niej traumatyczne przeżycie. Szalona, z głową pełną kreatywnych pomysłów, uwielbiała dzieci a one uwielbiały ją.

Frida Meksykanka

Frida Kahlo

Była wielką patriotką. Nawet mówiąc o swojej dacie urodzin zmieniła rok z 1907 na 1910 aby kojarzył się z datą meksykańskiej rewolucji.  Jej stroje, wypowiedzi i sztuka były bardzo zakorzenione w kulturze jej kraju. Zadeklarowana komunistka.  Udostępniła nawet swój dom Lwu Trockiemu i jego żonie, gdy ten szukał azylu w Meksyku. Jak było do przewidzenia, wywiązał się z tego gorący romans. Bo kiedy dusza słowiańska łączy się z latynoską, to musi zaiskrzyć…

Frida artystka

Frida Kahlo


Za życia nie zyskała wielkiej sławy, pozostała w cieniu znanego na całym świecie męża. Dopiero w latach 80-tych jej obrazy zyskały na znaczeniu i obecnie są we wszystkich najbardziej znanych galeriach świata. Charakterystyczne autoportrety są nie do pomylenia z żadnymi innymi. Jej działa są wyjątkowo łatwe w interpretacji – przelewała na nie cały swój życiorys – ból, miłość, cierpienie… W Meksyku w wielu barach widziałam jej wizerunek ozdabiający ściany. Stała się jedną z ikon popkultury – jej obrazy znajdziesz na kubkach, torebkach, podkładkach na herbatę. Znają ją wszyscy.  A Rivera… funkcjonuje  obecnie w ludzkiej świadomości jedynie jako mąż Fridy Kahlo.

Frida pacjentka

Frida Kahlo

W wieku 6 lat zachorowała na polio – ogromne cierpienie, kilkanaście miesięcy w łóżku i… kalectwo na całe życie. Jakby tego było mało, w wieku 13 lat uczestniczyła w tragicznym wypadku drogowym, na skutek którego została bardzo poważnie ranna. Całe życie ogromnie cierpiała, miała trudności nie tylko z chodzeniem, ale nawet z siedzeniem czy leżeniem. Niektórzy snują domysły, czy jej śmierć nastąpiła naturalnie, w wyniku choroby, czy była jednak wynikiem celowego przedawkowania środków przeciwbólowych. Tego nie dowiemy się nigdy.

O artystce powstał w 2003 roku film z genialną Salmą Hayek – kto nie widział, niech koniecznie do niego sięgnie. A jeżeli wolisz najpierw książkę – koniecznie sięgnij po „Fridę” Barbary Mujica. To fabularyzowana opowieść inspirowana życiem artystki przedstawiona z perspektywy jednej z jej sióstr.

Choć to swego rodzaju biografia, czyta się to lepiej niż niejedną powieść beletrystyczną – to chyba najlepiej świadczy o tym, jak fascynującą osobowością i kolorowym ptakiem była Frida Kahlo.

Frida KahloFrida. Barbara Mujica

Wydawnictwo:  Marginesy

Tłumaczenie:    Barbara Kopeć-Umiastowska

Liczba Stron:    448

Kategoria:         Biografia, Powieść








Frida [Barbara Mujica]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Udostępnij:

27 marca 2017

"Kłamstewka" czyli o walce między sercem a rozumem

Teatr Kwadrat

Billy się zakochał. Totalnie zwariował. Piorun, szał, młodość, namiętność. Ona jest jego trenerką personalną. Piękna, wesoła, pełna energii. On przy niej łapie wiatr w żagle, chce tańczyć i czuje, że może góry przenosić. Planują wspólną przyszłość – na początek dziki seks na hawajskiej plaży a później…  później się zobaczy. Jest bowiem jeszcze jeden szkopuł – Billy ma żonę i trzymiesięczne dziecko.

Pozornie łatwo Billy’ego ocenić – facet, któremu znudziła się rola dojrzałej głowy rodziny szuka przygód i zapomnienia. Ale sztuka pozwala widzowi spojrzeć na zdradę również oczami „tych złych”.  Billy’emu wtóruje Alice – jego niezwykle temperamentna mama. Opowiada historię swojej wielkiej miłości i gorącego romansu, który przeżyła… będąc młodą mężatką z niemowlakiem u boku.
Teatr Kwadrat
źródło: http://teatrkwadrat.pl/spektakl/klamstewka/

„Kłamstewka”, spektakl warszawskiego Teatru Kwadrat, to teoretycznie komedia. I faktycznie – dialogi nieraz prowokowały publiczność do śmiechu. Jednak w gruncie rzeczy to bardzo życiowa historia. Każdy, kto był w dłuższym związku wie, że idealne małżeństwa występują tylko w snach, komediach romantycznych i na Facebooku. A w rzeczywistości są kryzysy, zmęczenie, wyprowadzki, wprowadzki.

Rozmawiałam z kilkoma osobami, które widziały tę sztukę i każdy z nich odnalazł tu siebie: czy to w zaniedbanej przez Billy’ego wiecznie zmęczonej i marudzącej Jane (no ale jak ona ma nie marudzić, skoro wszystko na jej głowie), czy to właśnie w roli sfrustrowanego męża, który chciałby swoją starą ukochaną, która ogoli dla niego nogi i po prostu podsunie inny temat do rozmowy niż dziecko. Inni widzieli się w roli temperamentnej Alice, uwięzionej w związku z flegmatycznym Wiliamem lub właśnie w roli Williama, pozbawionego własnego zdania, przygniecionego osobowością żony. 

Teatr Kwadrat
źródło: http://teatrkwadrat.pl/spektakl/klamstewka/

Świetnie napisane postaci to największa siła tego przedstawienia. Drugi ogromny atut to obsada: Ewa Kasprzyk i Paweł Wawrzecki w roli rodziców Billy’ego to klasa sama w sobie. Również Paweł Małaszyński nic a nic nie przypomina tego grzecznego wymoczka z Magdy M. – wręcz przeciwnie, patrzy się na niego bardzo, ale to bardzo przyjemnie. No i Marta Żmuda-Trzebiatowska , która co nie dogra to dowygląda i też będzie dobrze. Paweł Wawrzecki jest również reżyserem tego przedstawienia - trzeba przyznać, że to bardzo udany debiut. 

„Kłamstewka” to nie tylko komedia. To opowieść o współczesnych obyczajach, poszukiwaniu miłości, prawie do szczęścia i walce między sercem a rozumem. Na pewno większość z nas stając przed ołtarzem wierzy, że to na zawsze. Ale… czasem życie po prostu płata figla – poznajesz kogoś i nic już nie jest takie jak wcześniej. Wtedy masz dwa wyjścia: starać się zapomnieć, ratować stary związek i liczyć, że kiedyś znowu będzie jak dawniej lub iść pod prąd, rwać wszystko wokół i brnąć w ciemno tam gdzie ciągnie dusza.

Teatr Kwadrat
źródło: http://teatrkwadrat.pl/spektakl/klamstewka/


Bohaterowie sztuki dokonali wyboru, ale… wbrew pozorom nie jest to jednoznacznie szczęśliwe zakończenie. Ty decydujesz, czy idziesz prostą, bezpieczną drogą czy wybierasz ścieżkę, gdzie każdy kolejny zakręt jest niewiadomą. Pytanie tylko, czy masz odwagę? 

Informacje o spektaklu:

"Kłamstewka" - Teatr Kwadrat


CZAS TRWANIA: 2 godziny

OBSADA:

William - Paweł Wawrzecki
Allice - Ewa Kasprzyk
Billy - Paweł Małaszyński
Jane - Marta Żmuda-Trzebiatowska

Autor: Joe DiPietro
Przekład: Bogusława Plisz-Góral
Reżyseria: Paweł Wawrzecki
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Kostiumy: Karolina Trębacz
Producent: Małgorzata Nejman


Udostępnij:

19 marca 2017

Książka, której nikt nie powinien przeczytać

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz

Nie powinieneś przeczytać tej książki. Ona w ogóle nie powinna powstać. A skoro już powstała - nie miała prawa opuścić granic swojego kraju. Jak to się zatem stało, że trzymam w ręku piękne wydanie pozycji pt: "Oskarżenie. Opowieści totalitarne." Bandiego - autora mieszkającego w Korei Północnej? Hmm.. właściwie można powiedzieć krótko: to prawie cud.

Korea Północna
Zwróć uwagę na znaczek na ubraniu - każdy mieszkaniec stolicy musi taki mieć. Co ważne, w Pyongyang mogą mieszkać tylko uprzywilejowani, przychylni partii mieszkańcy. fot. Michał Huniewicz
Korea Północna – ostatni tak szczelny bastion totalitaryzmu na świecie. Miejsce bardzo zamknięte, turystów tam bardzo niewielu a jeżeli już jakiś jest, zawsze dostaje swojego „opiekuna”, który ma zapewnić „właściwe postrzeganie” tamtejszej rzeczywistości.

W zeszłym roku polski fotograf Michał Huniewicz przemycił stamtąd zrobione ukradkiem zdjęcia – to właśnie one stanowią oprawę graficzną do dzisiejszego wpisu. To o wiele więcej niż władze chciałyby pokazać światu. 

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz

Przejmujący jest już sam wstęp:

„Żyję w Korei Północnej od pięćdziesięciu lat,
Jak gadający automat,
Jak człowiek zaprzęgnięty w jarzmo.
Piszę opowiadania,
Popychany do tego nie przez talent,
Lecz przez oburzenie.
Nie posłużyłem się do ich spisania piórem ani atramentem,
Ale moimi kośćmi i moimi krwawymi łzami”

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz

Opowiadania z książki „Oskarżenie” pisane są w latach 1989 – 1995, czyli krótko przed i tuż po śmierci wieloletniego przywódcy Korei Północnej  - Kim Ir Sena.  Jaki obraz państwa się z nich wyłania?

Niestety nie ma tu ani grama zabawnych komunistycznych absurdów jak z komedii Stanisława Barei. Są donosy, propaganda, wszechobecna kontrola. Partia decyduje czy wolno podróżować, jaką pracę podjąć a nawet… czy zasłonić okna. 

W telewizji jest tylko jeden kanał, nie ma Internetu, nie można śpiewać kiedy się chce. To kraj, w którym można zostać skazanym na karę śmierci za obejrzenie filmu rodem z Hollywood. To najciemniejsze miejsce na świecie.

Ludzie żyją jak wytresowane zwierzęta, zaprogramowane roboty. W jednym z opowiadań porównuje się ich do uczniów szkoły aktorskiej, wciąż wprawiających się w odgrywaniu swoich ról.

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz


Oficjalnie to kraj idealny – nie ma w nim przestępstw, niepotrzebne są więzienia. Wszyscy są szczęśliwi, kochają swoje państwo i przywódcę. Jedno z najbardziej przerażających opowiadań w książce to historia wsi, której mieszkańcy zostali zaczarowani tak, by ciągle się śmiali. Bez względu na to, czy czuli smutek, gorycz, ból – każde ich uczucie zostawało tłamszone przez wybuch śmiechu. Trudno o lepszą metaforę życia w tym miejscu.


Korea Północna


Bandiego porównuje się do Sołżenicyna, który został wydalony ze Związku Radzieckiego za opublikowanie na Zachodzie dzieł pokazujących w niekorzystnym świetle komunizm. Różnica jest jednak zasadnicza – Bandi wciąż mieszka i żyje w Korei Północnej, a gdyby ktoś dowiedział się, że jego opowiadania krążą po świecie, prawdopodobnie przypłaciłby to życiem. Stylem i nastrojem przypominają zdecydowanie książki Kafki lub Orwella. Polecam więc je szczególnie fanom tych autorów.

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz

Ta książka to nie tylko kopalnia wiedzy o codziennym życiu mieszkańców. To również symbol walki. Bandi sprzeciwia się reżimowi w jedyny znany mu sposób – piórem. I jest to walka skuteczna. Sam fakt, że udało się przemycić i rozpowszechnić swoją twórczość stanowi dowód na to, że w nieprzeniknionym murze powoli zaczynają pojawiać się rysy, to tylko kwestia czasu, kiedy będzie wyłom.

Korea Północna
fot. Michał Huniewicz

PS. Jeżeli spodobały Wam się zdjęcia Michała Huniewicza, więcej znajdziecie tu

Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu Czarna Owca. 

Oskarżenie. Opowieści totalitarne. Bandi

Wydawnictwo:  Czarna Owca

Tłumaczenie:    Karolina Sosnowska

Liczba Stron:    264

Kategoria:         Opowiadania











Oskarżenie - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

15 marca 2017

Samotność we wszechświecie


Lily Brooks-Dalton

„Badamy wszechświat, żeby wiedzieć; jednak w końcu naprawdę dowiadujemy się jedynie tego, że wszystko się kończy… istnieje tylko czas i śmierć. To trudne, kiedy nam się o tym przypomina… Ale trudniejsze jest zapominanie”
Piękna, zwracająca uwagę okładka – granatowa, z usianym gwiazdami niebem. Aż chciałoby się położyć i zapatrzeć… Ale przecież obwoluta to nie wszystko, otwieram więc i zaczynam czytać. A tam… smutek. Poznajcie książkę „Dzień dobry, północy” Lily Brooks Dalton.

Dwoje głównych bohaterów, oddzielonych setkami tysięcy kilometrów – Augustin, będący u schyłku życia badacz gwiazd w placówkach naukowych i Sully – astronautka zawieszona gdzieś w kosmosie. Oboje samotni z poczuciem przegranego życia...

Lily Brooks-Dalton

Początkowo nie lubiłam Augustina – brakowało mu empatii, nie lubił ludzi, wykorzystywał ich jedynie do swoich celów. Zawsze był samotnikiem. Pod koniec życia pozostawiony na własne życzenie sam w placówce naukowej żyje… wraz ze znalezioną tam malutką dziewczynką. Równocześnie nastrajając aparaturę na różne częstotliwości szuka jakiegokolwiek kontaktu z ludźmi…

Lily Brooks-Dalton


Sully – astronautka, która wybrała karierę zamiast rodziny. Tułając się gdzieś w kosmosie rozpamiętuje swoje życiowe błędy . Ona również, podobnie jak emerytowany badacz, jest odizolowana od świata - nie może skontaktować się z Ziemią, nikt nie odpowiada. Dopiero po długich poszukiwaniach trafia na Augustina…

Co łączy tych dwoje samotników? Jak potoczą się ich losy? Czy to możliwe, aby załoga promu kosmicznego i Augustine byli ostatnimi żyjącymi ludźmi?

Dzień dobry, północy

To bardzo smutna książka, ale jednocześnie niosąca nadzieję na to, że zawsze jest czas na to, by się zmienić i naprawić to, co wcześniej się zniszczyło. Dla fanów niespiesznej akcji, retrospekcji, refleksji nad przemijaniem.


Za możliwość zapoznania się z lekturą dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Dzień dobry, północy Lily Brooks-Dalton

Wydawnictwo:  Czarna Owca

Tłumaczenie:    Magdalena Słysz

Liczba Stron:    272

Kategoria:         Powieść obyczajowa



















Dzień dobry, północy [Lily Brooks-Dalton]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

11 marca 2017

"Pokot" - książka czy film?

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Od jakiegoś czasu polskie kino przeżywa renesans – to już nie są czasy jedynie głupich komedii czy tanich sensacji. Pojawiają się coraz ciekawsze propozycje, co zresztą widać na blogu – wszystkie recenzowane przeze mnie ostatnio filmy były polskiej produkcji – choćby „Ostatnia rodzina” czy „Sztuka kochania”.

Dzisiaj również o naszym rodzimym kinie, a konkretnie o filmie „Pokot” na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. Tokarczuk współuczestniczyła też w tworzeniu scenariusza a jeżeli za coś bierze się ona i Agnieszka Holland, to musi być dobrze. I było.

Prowadź swój pług przez kości umarłych


Książkę „Prowadź swój pług przez kości umarłych” czytałam 3 czy 4 lata temu – to było moje pierwsze spotkanie z tą autorką i pokochałam ją od razu. Bo Tokarczuk buduje zdania jak mało kto – jest to polszczyzna tak piękna, że chce się ją smakować powolutku, godzinami. O dziwno, udało się to przenieść do filmu – jedne z najlepszych fragmentów to te, kiedy prowadzona jest narracja przez główną bohaterkę.

Prowadź swój pług przez kości umarłych


Trudno nie docenić długich, okrągłych zdań, choć spotkałam się również z opinią, że sprawiają one, że film jest sztuczny, ponieważ obecnie mówi się skrótowo i niechlujnie. Ja jednak jestem za podnoszeniem poprzeczki – tylko słuchając i oglądając ludzi wypowiadających się schludnie, możemy nauczyć się tego samego.

Prowadź swój pług przez kości umarłych


Atutem tego filmu są przede wszystkim niezwykłe obrazy – piękne zdjęcia, świetny montaż i pokazany kawał niesamowitej przyrody, momentami bardzo naturalistycznie, mrocznie,  w sposób wzbudzający wstręt, lecz jednocześnie zwiększający siłę przekazu.

Podoba mi się zbieżność z książką – czytając ją dokładnie tak wyobrażałam sobie głównych bohaterów – Duszejko i Matogę (swoją drogą fantastycznie było po latach zobaczyć na dużym ekranie Wiktora Zborowskiego).

Prowadź swój pług przez kości umarłych


Wobec całości trudno mi jednak pozostać w całości bezkrytyczną – mam bowiem problem z przekazem moralnym, zarówno filmu jak i książki. Ukazano w nich postaci czarno-biało – dobrzy ludzie dbający o przyrodę (ok, być może główna bohaterka jest ekscentryczna i lekko niezrównoważona, lecz to jednak od początku do końca postać, którą mamy odbierać jako jednoznacznie dobrą) i źli myśliwi, dla których jedyną słuszną karą jest śmierć.

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Mimo całej mojej sympatii do naszych braci mniejszych, trudno mi porównać zabicie człowieka do polowania na sarnę a w książce i filmie tak jest to ujęte. Morderstwa zostają usprawiedliwione.

Drugi zarzut, to pokazanie obrońców przyrody jako ekscentrycznych, niedostosowanych do życia ludzi. Agresywne i histeryczne zachowania Duszejko i brak kogokolwiek, kto zrównoważyłby to podejście merytorycznymi argumentami sprawia, że na zagładę zwierząt patrzymy z przymrużeniem oka i razem z pozostałymi mieszkańcami wsi kiwamy z politowaniem głowami nad niestabilną emocjonalnie ekolożką . A przecież kłusownictwo jest realnym problemem, nad którym warto się pochylić. 

Prowadź swój pług przez kości umarłych



Wybór między książką a filmem zazwyczaj jest dla mnie prosty i w przypadku "Pokotu", mimo całego wizualnego piękna, jakie uchwyciła Holland, tutaj jest tak samo – zdecydowanie wybieram papierową wersję historii. Każde zdanie napisane przez Tokarczuk to małe dzieło sztuki i nawet najpiękniejszy obraz nie jest w stanie im dorównać. Ale na szczęście w tym przypadku, możesz mieć i jedno i drugie, co zdecydowanie polecam. 

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Olga Tokarczuk 

Wydawnictwo:  Wydawnictwo Literackie

Liczba Stron:    318

Kategoria:         Powieść obyczajowa, kryminał




















Prowadź swój pług przez kości umarłych [Olga Tokarczuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Udostępnij:

7 marca 2017

Człowiek bożego pokoju, czyli Shantaram

Gregory David Roberts

"Los daje nam wszystkim trzech nauczycieli, trzech przyjaciół,  trzech wrogów i trzy wielkie miłości. Jednak ta dwunastka nigdy nie wydaje się oczywista i nigdy nie wiemy, kto jest kim, dopóki ich nie pokochamy, nie opuścimy lub  nie zaczniemy z nimi walczyć"

„Shantaram” -  powieść petarda. 800 stron pełnej emocji czytelniczej podróży przez Indie. Indie piękne, straszne, brudne, tańczące, zakochane, okrutne i… magiczne. Poznajemy je razem z Linbabą – Australijczykiem, uciekinierem z więzienia, który właśnie w tym mieście próbuje ukryć się przed prawem.

Gregory David Roberts


To powieść wielowarstwowa. Na wierzchu mamy wątek sensacyjno-przygodowy. Bohater po przyjeździe do kraju Bollywood na skutek zbiegów okoliczności zostaje lekarzem, fałszerzem, więźniem, członkiem mafii… Poznaje ludzi z różnych podejrzanych kręgów, mieszka w najbardziej zapyziałych dziurach Bombaju i zakochuje się bez pamięci w jednej z najbardziej intrygujących kobiet w historii literatury.  Są strzelaniny, walka, ucieczki.

Gregory David Roberts


Pod spodem jest opowieść o przyjaźni, miłości, oddaniu. O sercu,  które stanowi kwintesencję Indii i o tym, jaki wpływ mają na nas i nasz los ludzie, którzy pojawiają się w naszym życiu, choćby na chwilę.

I wreszcie warstwa ostatnia – filozoficzno-refleksyjna.  Najcieńsza, lecz to ona właśnie nadaje smak całej powieści.  Rozmowy z charyzmatycznym przywódcą mafii – Kadirbajem oraz z Karlą a także przemyślenia samego autora  na długo zapadają w pamięć i prowokują do zastanowienia, nie zaburzając jednak dynamizmu książki.

Gregory David Roberts


„Shantaram” to fabularyzowana powieść autobiograficzna - Gregory David Roberts faktycznie po kilku latach pobytu w najbardziej strzeżonym australijskim więzieniu zdołał z niego uciec w biały dzień a następnie przez 10 lat ukrywał się w Indiach.  Po kilku latach ponownie trafił do więzienia i znowu uciekł, lecz tym razem wrócił dobrowolnie – nie chcąc dłużej żyć jak zbieg. To właśnie wtedy zdecydował się napisać powieść.

Gregory David Roberts

Marcin Meller w swojej recenzji napisał, że jest to „czytelniczy święty Graal” i coś w tym jest. Trudno znaleźć równie wciągającą powieść. Trudno się od niej oderwać – ja łapałam każdą wolną chwilę, aby móc się zatopić w hinduskich zapachach. 

Gregory David Roberts

Shantaram - Gregory David Roberts

Wydawnictwo:  Marginesy

Tłumaczenie:    Maciejka Mazan

Liczba Stron:    800

Kategoria:         Powieść obyczajowa



Shantaram [Gregory David Roberts]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Udostępnij: