9 lutego 2016

Stephen King - The best of




Lśnienie
Stephen King – to nazwisko zna chyba każdy. Nie jest to może literatura najwyższych lotów, ale dla odprężenia lubię sięgnąć od czasu do czasu po jego książki. Zdecydowanie jest pisarzem „nierównym”, ma książki wspaniałe, wciągające od pierwszej strony, czasem przerażające tak, że ciężko po nich zasnąć. Innym razem widać, że napisał coś po to, aby szybko nabić kabzę lub po prostu wypełnić warunki kontraktu. Zazwyczaj do słabszych książek należą zbiory opowiadań – ciągle mam w pamięci jedno z nich – o palcu, który wyłaniał się z umywalki coraz dłuższy i dłuższy by w końcu… no dobra, nie będę zdradzać zakończenia, ale i tak nie warto go czytać.  Ponieważ jednak blog nazywa się „Pozycje Obowiązkowe”, skoncentruję się tylko na jego najlepszych powieściach.

Lśnienie

Zdecydowałam się napisać ten post, ponieważ uczestnicząc w grupach czytelniczych zauważyłam, że często pojawia się pytanie: „po którą książkę sięgnąć najpierw?” . Rzeczywiście, wybór jest spory, ale wbrew pozorom, odpowiedź jest oczywista:  należy zacząć od najlepszej, bo nigdy nie wiadomo, czy będzie okazja przeczytać kolejną. Zawsze więc odpowiadam tak samo: jako pierwszą trzeba wybrać „Lśnienie”.  To powieść, gdzie znajdziecie najwięcej „Kinga w Kingu” – po pierwsze to horror z prawdziwego zdarzenia, z duchami, tajemniczym hotelowym pokojem i naprawdę mroczną atmosferą. Po drugie – postać jednego z głównych bohaterów, ojca rodziny – alkoholika – to osoba wzorowana na samym autorze, który w owym czasie bardzo często zaglądał do kieliszka.  Do klasyki światowego kina przeszła również filmowa wersja losów małego Danny’ego Torrance'a w reżyserii Stanleya Kubricka. Główną rolę zagrał niezawodny Jack Nicholson, co nie spodobało się wprawdzie pisarzowi, ale moim zdaniem było strzałem w dziesiątkę. Mimo, że krytycy nie zostawili na adaptacji suchej nitki, film zgarnął nawet dwie złote maliny, okazał się wielkim sukcesem komercyjnym a niektóre sceny są obecnie wręcz kultowe. Jeżeli nie widzieliście, zobaczcie koniecznie, jednak dopiero po przeczytaniu książki. Potrzebne są naprawdę mocne nerwy, ale warto. Nawet za cenę tego, że stukot rowerka sunącego po hotelowym korytarzu będziecie słyszeć we śnie jeszcze przez kilka nocy.

Lśnienie

Doktor Sen
Obecnie król horrorów zmienił trochę nastrój swoich książek. Nie są już tak mroczne, to bardziej powieści obyczajowe z elementami zjawisk paranormalnych. Ostatnio popełnił nawet kryminał, całkowicie odbiegający od jego dotychczasowego stylu. I nagle, gdzieś między „Dallas ‘63” i „Panem Mercedesem” pojawia się „Doktor Sen” – druga część "Lśnienia". Od wydarzeń w hotelu Panorama minęło kilkadziesiąt lat, mały Danny to już dorosły Dan, pracujący jako tytułowy doktor w domu spokojnej starości. Niestety, nie dla niego stagnacja. Pojawiają się pewne istoty, nazywające siebie Prawdziwym Węzłem, które polują na ludzi obdarzonych darem „jasności”, zwłaszcza na pewną małą dziewczynkę. Dan będzie musiał stawić im czoło.
Czytając tę książkę miałam mieszane uczucia. Nie była zła, niby wszystko w niej było na swoim miejscu, ale jednak brakowało w niej „tego czegoś”. Może to kwestia oczekiwań które, pamiętając pierwszą część, miałam olbrzymie a dostałam ot, kolejne przeciętne czytadło. Zabrakło tego specyficznego klimatu, który sprawiał, że miałam ciarki a najmniejszy szmer otoczenia wzbudzał niepokój. A może po prostu jestem już za stara na takie horrory? "Lśnienie" czytałam w końcu dobre 15 lat temu…

Podsumowując:
"Lśnienie" (książka):  moja ocena 8/10
"Doktor sen":             moja ocena 6/10
"Lśnienie" (film):        moja ocena 7/10          

Na koniec subiektywna lista najlepszych książek Kinga: "Lśnienie", "Miasteczko Salem", "Smętarz dla zwierzaków" (a film to już w ogóle jest mega), "Cujo", "Misery", "Zielona Mila", cała seria "Mroczna Wieża", "Bastion", "Cztery pory roku".

Czego unikać? "Stukostrachy", "Bazar złych snów", "Marzenia i Koszmary". Ze zbiorów opowiadań tylko jeden jest wg mnie naprawdę warty uwagi, a mianowicie wspomniane wyżej „Cztery pory roku”. W pozostałych zazwyczaj góra trzy, cztery opowiadania są warte uwagi a reszta to zapchajdziury. King jest mistrzem dłuższych form i tego się trzymajcie.


PS. Jeżeli tak jak ja jesteście fanami filmu lub powieści "Lśnienie" i macie niedosyt, niedługo na blogu pojawi się dla Was ciekawostka. Stay tuned! 
Udostępnij:

8 komentarzy:

  1. Mam bardzo male doswiadczenie z Kingiem. Trafilam kiedys na "pod kopula" ktore zupelnie nie jest w moim stylu, choc czytalo sie w sumie nie najgorzej. Kilka lat pozniej, siegnelam po Dallas - bez zachwytow ale ok. I nie tak dawno temu sluchalam Pana Mercedesa - i to dosc skutecznie mnie zniechecilo do tego autora ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam bardzo male doswiadczenie z Kingiem. Trafilam kiedys na "pod kopula" ktore zupelnie nie jest w moim stylu, choc czytalo sie w sumie nie najgorzej. Kilka lat pozniej, siegnelam po Dallas - bez zachwytow ale ok. I nie tak dawno temu sluchalam Pana Mercedesa - i to dosc skutecznie mnie zniechecilo do tego autora ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dla mnie większość książek tego autora jest: "bez zachwytów,ale ok" . Jego stare książki są w zupełnie innym stylu niż te, które czytalas - o wiele mroczniejsze. Ja sięgam po niego, kiedy chcę się całkowicie "odmóżdżyć". Sprawdza się też do pociągu czy w kolejce u lekarza :)

      Usuń
  3. Moje top pozycje Kinga to Sklepik z marzeniami, Dallas 63,Lśnienie, Doktor Sen,Miasteczko Salem oraz To :-) mimo iż książki różne i nierówne to i tak King jest jednym z moich ulubionych pisarzy i zajmuje sporo miejsca ma moich półkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje top pozycje Kinga to Sklepik z marzeniami, Dallas 63,Lśnienie, Doktor Sen,Miasteczko Salem oraz To :-) mimo iż książki różne i nierówne to i tak King jest jednym z moich ulubionych pisarzy i zajmuje sporo miejsca ma moich półkach :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co sądzisz o adaptacjach jego książek? Widziałaś jakieś? Lubisz?

      Usuń
  5. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafię czytać Kinga. Pisze tak niezrozumiale, że jak widzę półkę z jego książkami to aż mnie odpycha. Próbowałam kiedyś się podjąć jego książki, ale nic z tego nie wyszło i do tej pory się wzbraniam rękami i nogami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nic na siłę. Jest tyle innych, moim zdaniem bardziej wartościowych autorów, że nie ma sensu tracić czasu na kogoś, kto Cię odpycha

      Usuń