10 lipca 2017

3 książki, które zapamiętałam na całe życie



Czytasz książki  - jeżeli trafiłeś do mojego bloga, to prawdopodobnie więcej niż jedną rocznie. Może pięć, dziesięć albo pięćdziesiąt? Czy zastanawiałeś się, co sprawia, że niektóre z nich po prostu przelatują przez głowę a inne zostają w niej na zawsze?

Ja np. doskonale pamiętam moment pierwszego spotkania z Marquezem i wrażenie, jakie zrobiło na mnie „100 lat samotności” . Byłam w ostatniej klasie liceum. Zaczęłam czytać około 21 i nie oderwałam się od książki aż do ostatniej strony mniej więcej około 6 rano. Nie mogłam przestać. Nigdy żadna inna lektura nie wciągnęła mnie do tego stopnia. A jednak teraz, po latach, okazuje się, że właściwie nie pamiętam jej treści.

Rozumiem, kiedy jakieś słabsze pozycje ulatują z pamięci – to zupełnie naturalne, ale dlaczego stało się tak z utworem, który uznałam za genialny? Trudno powiedzieć. Dlatego tak sobie myślę, że jeżeli przeczytałam coś kilka, kilkanaście lat temu a nadal pamiętam treść, to znaczy że to lektura naprawdę wyjątkowa, warta wspomnienia na blogu. 


Nie ma tu książek, które pamiętam dzięki ekranizacjom lub lektur szkolnych, które były maglowane tyle razy, że pamięta się je siłą rzeczy.Ot, beletrystyka, ale wyjątkowa – taka, która zostaje w głowie na zawsze. Z najdrobniejszymi szczegółami.

Pachnidło - Patrick Süskind

"Pachnidło." Patrick Suskind


Wydawnictwo:  Świat Książki

Tłumaczenie:    Małgorzata Łukasiewicz

Liczba Stron:    253

Kategoria:         Thriller







Mój nauczyciel niemieckiego polecił nam kiedyś dwie lektury: „Pachnidło. Historia pewnego mordercy.” Patricka Süskinda i „Wilka stepowego” Hermanna Hesse.  Miałam wówczas jakieś 16 lat i obie pochłonęłam wręcz z wypiekami na policzkach. Ale teraz, po kolejnych 16 latach w pamięci pozostała tylko historia Jana Baptysta Grenouille – człowieka, który nie pachniał.


Bohatera „Pachnidła” wyróżniają dwie cechy: po pierwsze jest jedynym bezwonnym człowiekiem na świecie. Każdy z nas ma jakiś zapach, którym podświadomie przekazuje informację o sobie. Jeden dzięki wydzielanym przez siebie oparom może być postrzegany jako wyjątkowo piękny, inteligentny, inny wręcz przeciwnie. A co, jeżeli ktoś nie wydziela żadnego zapachu? Wówczas może być właściwie… niewidzialny.

Drugi talent Jana Baptysty to niezwykły węch. Nikt tak jak on nie potrafił wydzielić każdego ze składników danego zapachu i wyłuskać tylko te dla siebie potrzebne. Dokładnie wiedział jaki zapach sprawi, że ktoś będzie postrzegany jako wyjątkowo pewny siebie a jaki, że wręcz przeciwnie – jako cnotliwa panna. I umiejętnie swoim talentem żonglował…

Na podstawie książki powstał całkiem niedawno film, ale obejrzałam i nie zapamiętałam. Książka jest o wiele lepsza.


Kane i Abel - Jeffrey Archer

"Kane i Abel" Jeffrey Archer


Wydawnictwo:  Rebis

Tłumaczenie:    Wiesław Mleczko, Danuta Sękalska-Wojtowicz

Liczba Stron:    620

Kategoria:         Powieść Obyczajowa








Chyba najmniej spektakularna z tych trzech wybranych, jednak ma w sobie „to coś”.

Tę pozycję podrzuciła mi ciocia na wakacjach gdzieś między pierwszą a drugą klasą liceum. Historia dwóch mężczyzn urodzonych tego samego dnia w 1906 roku, ale w zupełnie innym miejscu i okolicznościach. Pierwszy to William Kane – pochodzący z bogatej rodziny o tradycjach bankowych. Drugi, to podrzutek wychowywany przez przybraną matkę w małej polskiej wsi…

To mój ulubiony typ powieści – taki, w którym życie głównych bohaterów poznajemy od narodzin aż do śmierci, być może dlatego ją zapamiętałam. Przez kolejne 60 lat drogi tych dwojga przetną się wiele razy a z efekty tych konfrontacji… no cóż.

Przy okazji nie brakuje tu historycznych wydarzeń: pierwsza i  druga wojna światowa, Titanic, kryzys na giełdzie w latach 20-tych… Akcja toczy się szybko, niby książka grubaśna ale do przeczytania w jeden-dwa wieczory.

Tato - William Wharton

"Tato" William Wharton



Wydawnictwo:  Rebis

Tłumaczenie:    Jolanta Kozak

Liczba Stron:   412

Kategoria:         Powieść Obyczajowa






Rzadko kiedy wracam do książek. Jako dziecko – owszem, czytałam jedną lekturą wiele razy. Siesicka, Orzogowska czy Astrid Lindgren były ściochrane do granic wytrzymałości. Teraz, szkoda mi czasu na powtórki – jest tyle do przeczytania a tak mało czasu… „Tato” to jedyna lektura, po którą  po wielu latach sięgnęłam ponownie.  Nie dlatego, że jej nie pamiętałam – doskonale kojarzę, jak będąc jeszcze licealistką wyszperałam ją w osiedlowej bibliotece. Dwa lata temu nabrałam na nią ochoty ponownie. Nie dlatego, że jej nie pamiętałam – wręcz przeciwnie, wciąż kojarzyłam ją z najdrobniejszymi szczegółami. Byłam jednak ciekawa, czy teraz -  jako dorosła, będę odbierała ją inaczej. I rzeczywiście tak było.

To powieść wielowymiarowa – pokazująca relacje ojciec-syn w kilku pokoleniach, zmaganie się ze starością i z toksycznymi rodzicami. Ukazuje jak zmieniamy się podczas kolejnych przystanków w podróży zwanej życiem. Jedna z najlepszych książek, jakie miałam przyjemność trzymać w ręku. Być może kiedyś, kiedy moje dzieci będą już dorosłe, sięgnę po nią ponownie. Ciekawe jak pomyślę  o niej wtedy?

Tato [William Wharton]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
A Ty wracasz do książek sprzed lat? Są takie, które zrobiły na Tobie takie wrażenie, że pamiętasz je do dziś? Podziel się nimi ze mną, chętnie po nie sięgnę i zrecenzuję.







Udostępnij:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza