6 lipca 2020

Najlepsze polskie pisarki - zestawienie bardzo subiektywne


Co to znaczy „literatura kobieca”? Pisana przez kobiety czy dla kobiet? Dla jakich kobiet? Czy lubiących jeden określony gatunek literacki?
Tym wpisem chciałabym udowodnić, że nie ma czegoś takiego jak "literatura kobieca". Panie piszą różnie, panie czytają bardzo różne rzeczy. Dzisiaj przedstawiam wam kilkanaście doskonałych polskich pisarek. W kolejności alfabetycznej. Znajdziecie tu zarówno autorki kryminałów i eseistki. Od fantastyki po prozę poetycką. Ominęłam reportażystki – literaturze faktu poświęcę kiedyś oddzielną notatkę.
Tym wpisem, chcę przypomnieć, że rodzima literatura to nie tylko Olga Tokarczuk, choć i noblistka znalazła się  na mojej liście the best of. Przed wami moje ulubione polskie autorki. Moim zdaniem najlepsze. Kogo dodalibyście do tej listy?


Martyna Bunda

Kot niebieski
zdjecie ze strony wydawnictwoliterackie.pl
Jezu, jak ta kobieta pisze. Czytanie jej powieści to jak chodzenie po gęstym lesie, przez który ledwo przebija się światło, za to słychać śpiew ptaków i czeka aż wydarzy się coś zupełnie magicznego.

Od 18 roku życia pracowała jako reporterka prasowa, potem przez wiele lat kierowała krajowym działem "Polityki". Pisaniem książek zajmuje się stosunkowo od niedawna...

Autorka napisała do tej pory dwie książki, każda z nich na miarę Marqueza. O jej debiucie – książce „Nieczułość” -  pisałam na blogu dwukrotnie - przy okazji nominacji do NIKE tutaj  i przy okazji nominacji do Nagrody Literackiej Gdynia tutaj . Przepiękna powieść o matce i trzech siostrach na tle historii Kaszub i Polski. Magiczna, wzruszająca, pouczająca.
Myślę, że kiedy po pierwszej książce poprzeczka zostaje zawieszona tak wysoko, wydanie drugiej powieści musi być bardzo trudne. Ale doczekałam się i w tym roku w moje ręce wpadł „Kot niebieski”. I, o ile to w ogóle możliwe, ta powieść jest jeszcze lepsza od poprzedniej.
Książka znowu przenosi nas na Kaszuby, jednak tym razem aż do XIV wieku, kiedy to pewien mnich postanawia w miejscu, które kiedyś zostanie nazwane Kartuzami, wybudować klasztor o bardzo surowej regule. Zostaniemy w tych okolicach przez kolejne 700 lat i kilkaset stron poznając naukowców, katów, akuszerki, żołnierzy ludzi mądrych i głupich, bogatych i biednych a nawet… czarownice. A wszystkim tym ludziom przyglądają się tajemnicze niebieskie koty…
Podziwiam autorkę za rozmach, wiedzę historyczną i styl. Czekam na kolejne powieści. Jeżeli miałabym obstawiać kiedyś kolejnego Nobla dla Polaka/Polki z dziedziny literatury, to właśnie dla tej autorki.
Martyna Bunda
"Kot niebieski" , Martyna Bunda

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
                                              
Liczba Stron:    320

Kategoria:         literatura piękna

Kot niebieski [Martyna Bunda]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Sylwia Chutnik

Kieszonkowy atlas kobiet
żródło: Wikipedia
Tę burzę fioletowych włosów zna chyba każdy miłośnik dobrej literatury. Ale Sylwia Chutnik to nie tylko charakterystyczny wygląd ale przede wszystkim jedyne w swoim rodzaju pióro. Autorka książek, sztuk teatralnych i felietonów. Osoba o zdecydowanych poglądach, nie bojąca się ich wyrażać. Obrończyni praw kobiet, feministka. Bezkompromisowa, odważna, silna, piekielnie inteligentna. Jeżeli chcecie się o tym przekonać – sięgnijcie po jej książki.
Najsłynniejsza to: „Kieszonkowy atlas kobiet”. Niepozorna kamienica na Warszawskiej Ochocie a w niej trzy panie: Czarna Mańka, pani Maria, Marysia i paniopan Marian. Pijaczka, łączniczka, zbuntowana dziewczynka i cukernik. Pozornie dzieli ich wszystko poza imieniem, ale czy na pewno?
To powieść o samotności, wykluczeniu, gorzka i w gruncie rzeczy bardzo smutna, ale dzięki temu przejmująca. Dla tych, którzy nie boją się wulgaryzmów i momentami obrzydliwych naturalistycznych opisów za to cenią wnikliwe portrety bohaterów książek, to będzie strzał w 10.
Sylwia Chutnik

"Kieszonkowy atlas kobiet" , Sylwia Chutnik

Wydawnictwo: Korporacja Ha!art
                                              
Liczba Stron:    232

Kategoria:         literatura piękna

Kilka lat póżniej powstały „Cwaniary” – opowieść o 4 kobietach z szemranej dzielnicy, które pięściami zaprowadzają porządek na dzielni i walczą o sprawiedliwość. A to, że jedna z nich jest w ciąży wcale im nie przeszkadza. Żaden damski bokser, awanturujący się pijaczek czy nachalny macho nie zostaną bez kary… Powieść nieszablonowa i intrygująca, zarówno fabułą jak i językiem. Nic więc dziwnego, że teatr Polonia postanowił wystawić ją na deskach swojego teatru. Trzymam kciuki za powodzenie. 

Sylwia Chutnik
"Cwaniary" , Sylwia Chutnik

Wydawnictwo: Znak Literanova
                                              
Liczba Stron:    240

Kategoria:         literatura piękna


Cwaniary [Sylwia Chutnik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Cwaniary [Sylwia Chutnik]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE Cwaniary [Sylwia Chutnik]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE Cwaniary [Sylwia Chutnik]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Anna Dziewit – Meller

źródło: bukbuk.pl
Kobieta orkiestra - dziennikarka, felietonistka, pisarka, blogerka (jeżeli jeszcze nie znacie świetnego bukbuk, to zajrzyjcie koniecznie – nowości książkowe, wywiady i recenzje), matka, żona a kiedyś jeszcze liderka zespołu rockowego. Niby jesteśmy w podobnym wieku, ale cóż, powiem to:  jak dorosnę, to chciałabym być Anną Dziewit-Meller.

Jej książki to zazwyczaj Śląsk, którego korzenie tkwią w autorce głęboko i emancypacja kobiet. Często połączone ze sobą. Pisze zarówno dla młodszych, jak np. „Damy, dziewuchy, dziewczyny” opowiadające  o kobietach, które warto poznać (np. pierwsza kobieta chirurg, kobieta szpieg, czy 10-letnia królewna) jak i dla czytelników z już wyrobionym gustem. Tworzy lekko i z humorem jak np. w „Guamardżos! Opowieści z Gruzji” lub wręcz odwrotnie - porusza najboleśniejsze tematy, o których większość stara się zapomnieć. 
Niezależnie od wybranego akurat stylu i tematyki są to pozycje wartościowe, wysmakowane i z klasą.
Jedna z moich ulubionych pozycji dziennikarki to "Góra Tajget". To zbiór opowiadań luźno związanych ze sobą, dziejących się w różnych czasach i miejscach. Łączy je Śląsk i jego trudna historia z czasów II wojny światowej oraz pewien szpital psychiatryczny…
To literatura najwyższych lotów, dotykająca lęków, które tkwią w nas od pokoleń. 
Spotkamy współczesnego rodzica, który boi się o bezpieczeństwo swojej córeczki. Ktoś uświadamia mu, że miejsce w którym obecnie prowadzona jest jego apteka, kilkadziesiąt lat temu było świadkiem wielu tragedii.
Poznamy małego Rysia, który nie ma pojęcia dlaczego, został przyprowadzony przez niemieckich żołnierzy do szpitala a także wiekową panią profesor, wybitną naukowiec, która w czasie wojny przeprowadzała eksperymenty na dzieciach.  Ta akurat postać, choć fikcyjna, inspirowana była tandemem lekarskim : Elisabeth Hecker i Ernstem Buchalikiem prowadzącym w czasie II wojny światowej eksperymenty medyczne w szpitalu dla chorych psychicznie w Lublińcu.
Sam tytuł nawiązuje do gór Tajgetu, gdzie Spartanie odsyłali dzieci słabe, z wadami budowy. Uważali, że to co od początku nie ma zdrowia i siły nie ma prawa żyć.
Cieszę się, że powstają takie powieści, jak ta – jątrzące w niezagojonych wciąż ranach, wyciągające trupy z szafy, przypominające o niełatwej historii ale przede wszystkim upamiętniające około 200 małych żyć, które zginęły w imię „postępu medycyny” w pewnym malutkim szpitalu w Lublińcu. Bo tylko jeżeli zmierzymy się twarzą w twarz z naszą historią i lękami będziemy w stanie je pokonać.

"Góra Tajget" , Anna Dziewit-Meller

Wydawnictwo: Wielka Litera
                                              
Liczba Stron:    248

Kategoria:         literatura piękna


Góra Tajget [Anna Dziewit-Meller]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Natalia Fiedorczuk

źródło: http://www.wielkalitera.pl/
Nie wszyscy wiedzą, ale Natalia Fiedorczuk-Cieślak jest nie tylko muzykiem i autorką tekstów piosenek, ale również pisarką. Popełniła do tej pory dwie powieści. Pierwsza "Jak pokochać centra handlowe" zrobiła na mnie, młodej wówczas mamie tak ogromne wrażenie, że pisałam o niej dwukrotnie: we wpisie „Macierzyństwo – najlepsze i najgorszeco może przytrafić się kobiecie” i tutaj, wspominając najlepsze polskie książki 2016 roku. Byłam wtedy w bardzo trudnym okresie życia, z niemowlakiem na rękach i non stop hospitalizowanym starszym synkiem doskonale rozumiałam główną bohaterkę książki. 

A dziś o książce „Ulga”, która nie odbiła się aż takim echem a szkoda. Zaczyna się łagodnie, trochę w stylu Krystyny Siesickiej – chłopak i dziewczyna, ale on kogoś ma, ale ona musi wracać do kraju a on zostaje w Niemczech… Ale to preludium zwiastuje emocjonalny huragan, który z delikatną Siesicką nie ma już nic wspólnego. Huragan, po którym zostajemy w ciszy z rozdziawionymi ustami. Podobnie jak pierwsza powieść Fiedorczuk tak i „Ulga” mówi o pokoleniu zagubionych trzydziestolatków. Tylko że o ile ta pierwsza odnosiła się stricte do macierzyństwa, tak tutaj mamy różne typy ludzi: agresywnego yuppie, maltretowaną żonę i inną – znudzoną i nieszczęśliwą, choć teoretycznie niczego jej do szczęścia nie brakuje. Każde z nich szuka ulgi w inny sposób: w depresji, w spotkaniach grupowych, w narkotykach, przygodnym seksie. To smutny portret naszego pokolenia, w którym każdy znajdzie coś z siebie. Warto przeczytać. Ku przestrodze. 

"Ulga" , Natalia Fiedorczuk

Wydawnictwo: Wielka Litera
                                              
Liczba Stron:    272

Kategoria:         literatura piękna


Ulga [Natalia Fiedorczuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Ulga [Natalia Fiedorczuk]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Salcia Hałas

Potop
źródło: Facebook
Salcia Hałas to kolejna pisarka, która pisze w bardzo charakterystyczny sposób. Krótkie, czasem jedno lub nawet półstronicowe rozdziały to minihistoryjki, które złożone w całość dają całkiem ciekawy obraz rzeczywistości. Napisała dopiero dwie książki, obie ściśle związane z Gdynią.  „Pieczeń dla Amfy” , o której mogliście przeczytać przy okazji wyjątkowych polskich książek wydanych w 2016 roku (tutaj)  dzieje się w Trójmiejskim falowcu.
To z tej książki pochodzi jeden z moich ulubionych cytatów o superturkusowej dziurze, który w całości możecie przeczytać tu. Uwielbiam do niego wracać. 
„Potop”, czyli druga książka Salci Hałas też cała jest o dziurach, jednak jej wymowa skłania do znacznie mniej  optymistycznych refleksji niż powyższy cytat. Tym razem akcja przenosi się do gdyńskiego Pekinu, czyli osiedla małych domków, w większości bez kanalizacji, które zostało sprzedane deweloperowi wraz z mieszkańcami.
„Potop” opowiada o dziurze w ziemi, w elewacji, w dachu, przez którą woda wlewa się do domu. O dziurze w systemie społecznym, który pozwala wyrzucić ludzi na bruk po to, aby miasto mogło wybudować nowo, ładnie i dla bogatych. I przede wszystkim o dziurze w duszy, czyli po prostu o depresji. Beznadziei codziennego życia, w którym odpoczynek może dać tylko śmierć. Koniec Pekinu jako metafora końca świata i do tego przepiękny literacki język. Polecam, choć jest to emocjonalna wyrzynka.
Książkę możecie też poznać słuchając jej fragmentów na stronie Facebookowej autorki. W czasie pandemii nagrywała filmiki, w których czytała rozdział po rozdziale. Znajdziecie je tutaj. Polecam.

"Potop" , Salcia Hałas

Wydawnictwo: W.A.B.
                                              
Liczba Stron:    220

Kategoria:         literatura piękna



Potop [Salcia Hałas]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Harda Horda

Antologia
fot. Tramwaj nr 4
12 pisarek, 12 różnych styli. Dziewczyny w różnym wieku ale z jedną pisarską pasją skrzyknęły się i założyły grupę. Dlaczego? Bo dwanaście głosów słychać lepiej niż jeden. I to prawda – ja sięgnęłam po tę książkę dla znanych mi nazwisk: Zielińskiej, Kańtoch i Kisiel. O tych dziewczynach przeczytacie w dzisiejszym wpisie. Ale dzięki niej poznałam również 9 innych świetnych dziewczyn m.in. Martynę Raduchowską i Agnieszkę Hałas. Klimat ich opowiadań bardzo przypadł mi do gustu i na pewno sięgnę po ich pozycje.
Jeżeli lubicie dobrą fantastykę, poznajcie koniecznie Hardą Hordę i sięgnijcie po „Antologię”
Każde opowiadanie zwieńczone jest zdjęciem autorki i krótką notatką biograficzną. Miło jest nareszcie wszystkie panie poznać,
„Antologia” to 12 różnych historii fantastycznych, co kto lubi: horrorów, sciencie fiction lub fantasy. Niektóre przerażające, niektóre zabawne inne trzymające w napięciu aż do bólu. Każda niezwykła.

A zatem, co mamy w menu?
Jawor” Marty Kisiel, od którego ciarki chodzą po plecach i które nie da ci zasnąć, więc późnym wieczorem lepiej sięgnij po coś innego.
Dróżniczka” Aleksandry Janusz – refleksyjna i bardzo smutna opowieść o przemijaniu.
Tylko nie w głowę” Ewy Białołęckiej – lekko, zabawnie i o zombie.
Dokąd odeszły cienie” Magdaleny Kubasiewicz – o duchach i nekromancji. Ciekawie, ciekawie.
„Po drugie” Aleksandry Zielińskiej – opowiadanie o klimacie ciężkim i przytłaczającym jak powietrze tuż przed nadchodzącą burzą. I burza faktycznie nadchodzi i wali w czytelnika pięścią między oczy.
„Z góry nie patrzą” Anny Hrycyszyn, w którym przenosi nas do 2137 roku, czyli po katastrofie ekologicznej, która zalała Ziemię wodą.
„Zielona zemsta” Anety Jadowskiej o magach i magicznych miasteczkach. Klimat trochę jak z Harry’ego Pottera – polecam wszystkim, którzy sagę J.K. Rowling mają już dawno za sobą i szukają czegoś w podobnym stylu.
Szanowny panie M.” Anny Kańtoch to kryminał, jak zawsze w najlepszym guście. Tym razem rzecz ma miejsce w XIX w w Egipcie…
„Bezduch” Martyny Raduchowskiej – w sam raz dla fanów filmu „Memento”. Będziecie zachwyceni (w każdym razie ja byłam).
„Lot wieloryba” Mileny Wójtowicz, która pokazuje nam alternatywne światy. 
„Jest nad zatoką dąb zielony” Agnieszki Hałas, napisane w stylu Dostojewskiego, choć w wersji futurystycznej.
„Ognisty warkocz” Anny Nieznaj, w którym jesteśmy właściwie naocznymi świadkami zderzenia Ziemi z asteroidą.

Smacznego.

Antologia
"Antologia" , Harda Horda

Wydawnictwo: Sine Qua Non
                                              
Liczba Stron:   560

Kategoria:        fantastyka


Anna Kańtoch

źródło: lubimyczytac.pl
Jeżeli miałabym wskazać królową polskiego kryminału, to ten tytuł przypadłby właśnie Annie Kańtoch, choć nie jest to jedyny gatunek literacki, jakim autorka się para. Jak przystało na członkinię grupy literackiej „Harda Horda” jej świat to również fantastyka. A fantastyka połączona z kryminalnym zacięciem, daje mieszankę wybuchową.
Tak było w przypadku pierwszego zbioru opowiadań „Diabeł na wieży”, który przypomina klimatem powieści Artura Conan Doyla. Zamiast Sherlocka Holmesa mamy tu jednak lekarza – Domenica Jordana – detektywa i tropiciela zjawisk paranormalnych w jednym. Oprócz klasycznych złoczyńców spotkamy więc także demony i inne złe licha. Lektura w sam raz na plażę. 

"Diabeł na wieży" , Anna Kańtoch

Wydawnictwo: Powergraph
                                              
Liczba Stron:   328

Kategoria:        fantastyka, kryminał



Diabeł na wieży [Anna Kantoch]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE
Jeżeli macie jednak ochotę na kryminał w bardziej klasycznym wydaniu, polecam np. „Łaskę”, o której pisałam na blogu tutaj, we wpisie "Pięć kryminałów idealnych na wiosnę", lub np. „Wiarę”. 


„Wiara” dzieje się w latach 80-tych w małej letniej miejscowości. Proboszcz znajduje w pobliżu torów ciało kobiety. Kim jest tajemnicza osóbka i po co przyjechała do Rokitnicy? Wkrótce do jednej ofiary dołączą kolejne a proboszcz zacznie zastanawiać się czy pogłoski jakoby jego parafia była przeklęta, nie są jednak prawdziwe. 
Choć dość szybko można domyśleć się, kto jest mordercą, to motyw pozostanie długo skrywaną tajemnicą, przez co  książka wciąż trzyma w napięciu i nie pozwala odetchnąć. Całość jest spójna i logiczna (a to nie zawsze tak jest w przypadku kryminałów) i nie ma tu miejsca na przypadek czy niedopowiedzenie. Dla mnie mistrzowski poziom.

"Wiara" , Anna Kańtoch

Wydawnictwo: Czarne
                                              
Liczba Stron:   400

Kategoria:        kryminał


Wiara [Anna Kańtoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Wiara [Anna Kantoch]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Marta Kisiel

polska fantastyka
martakisiel.pl fot. M.Żurawska
Dziedzina  - fantasy. Jej domeną są nawiedzone domy, krasnale, diabły, cyrografy i tajemnicze licha. Bywa zabawna jak Pilipiuk w sadze o Wędrowyczu, niekonwencjonalna jak Terry Pratchett, ale potrafi też być mroczna i przytłaczająca. Przyznam szczerze, że to właśnie tę ciemną stronę autorki lubię najbardziej. O zbiorze opowiadań „Pierwsze słowo”, które jest moją ulubioną książką autorki, pisałam tutaj

Dziś o lżejszej pozycji pt: „Dożywocie”. Czytelnicy „Pierwszego słowa” znają ją w niewielkim kawałku bowiem, pierwszy rozdział książki jest bowiem jednym z opowiadań właśnie w tej książce.  

Na „Dożywocie” w książce pisarki został skazany Konrad Romańczuk, któremu siła wyższa przekazała w spadku rozwalający się dom gdzieś pośrodku niczego wraz z całym inwentarzem czyli: z aniołem, który ma alergię na własne pióra więc non stop kicha, Szczęsnym, który od ponad dwustu lat snuje się po domu i wzdycha za utraconymi miłościami, czymś oślizgłym z mackami, co wygląda strasznie ale ma za to talent do wypieków i kotem. 

Pozycja z gatunku „lekkich, łatwych i przyjemnych” idealna na plażę lub do pociągu. Polecam w szczególności fanom Pratchetta – na pewno docenicie ten surrealistyczny klimacik. Tak jak pisałam, ja wolę ciemną stronę autorki, ale jeżeli ktoś ma ochotę na rozrywkę w najczystszej postaci, to ta będzie na pewno pierwszorzędnego gatunku.




"Dożywocie" , Marta Kisiel


Wydawnictwo: Uroboros
                                              
Liczba Stron:   416

Kategoria:        fantastyka


Dożywocie [Marta Kisiel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Joanna Lech

źródło: joannalech.pl
Ciche Jolene zza drzwi. Śmierć jest znacznie ciekawsza od spania. Napady śmiertelnego poświęcenia i szelest kapci. Gdy skończyła się kawa i nie chce się iść po kawę. To się puszcza ciemnego bluesa. I pisze pojedyncze zdania. Ale takie sowy, na przykład, od dawna nie przylatują na moje okno. Gołębie też nie, moje szyby obsiadły teraz małe, zielone owady i nie będę już więcej pisać o oknach.I nie wiem, czy mi się to nie śni.(Ale śniło się, że cię zgubiłam między półkami z Tuwimem, bo pani kazała układać. I jeszcze ta cała zabawa w bierki, zgniatanie biedronek, rozrzucanie fiszek, naprawdę?)
To jeden z wierszy, jakie możecie znaleźć na stronie Joanny Lech. Poetka, pisarka. Nie bierze jeńcow – jej proza tnie jak brzytwa i pozostawia trwałe ślady. Brutalna, bezpruderyjna, obrazowa. Na pewno spodoba się fanom Żulczyka, choć Lech ma w sobie więcej hmm… finezji. A najpiękniejsze jest to, że nawet wśród tych ociekających smutkiem i beznadzieją stronach znajdziesz… poezję.
Nie wiem jak to się stało, że na blogu nie znalazła się jeszcze ani jedna książka autorki. Dziś nadrabiając to prezentuję wam dwie książki autorki:
Pierwsza to "Kokon" a jej główna bohaterka to Iga. 
Iga to cicha dziewczynka, nie sprawia kłopotów wychowawczych. Ojciec haruje gdzieś na zachodzie, zapomniawszy właściwe dla kogo miał to robić, matka pracuje do późna i nie bardzo ma dla córki czas. Iga jest dobra i cicha. I tylko paznokcie ogryza do krwi.
Iga to niewdzięczna gówniara. Skończona kretynka. Wstrętne, podłe dziewuszysko. To coś, do czego nie warto się w ogóle odzywać. Nie, Iga nie pochodzi z patologicznej rodziny. To się może przecież wymsknąć zdenerwowanej matce w każdym domu…
Jak bardzo może zmienić się dziewczynka łapiąca beztrosko na język płatki śniegu? Jak daleko można posunąć się szukając akceptacji, miłości, współczucia drugiego człowieka? I czy kiedy zło zjada cię kawałek po kawałeczku, to jest jeszcze droga odwrotu?

Książka wstrząsająca, bolesna, pozostawia po sobie ślad. Jedna z najlepszych, jakie przeczytałam w tym roku. 


"Kokon" , Joanna Lech

Wydawnictwo: W.A.B.
                                              
Liczba Stron:   352

Kategoria:        literatura piękna





Kokon [Joanna Lech]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Druga pozycja to „Sztuczki”, w zupełnie innym klimacie. Dużo bardziej subtelna, poetycka. Opowieść o dorastaniu w latach 90-tych,która przypomniała mi ówczesne, zapomniane już zapachy i smaki. Maluchy i polonezy na ulicach, woda grzana w bojlerach i kołtuny we włosach to także moje wspomnienia. Dlatego też, choć w książce jest również wiele o śmierci, przemijaniu i żałobie, ja nie mogłam się oprzeć uczuciu nostalgii. Jeżeli macie ochotę na melancholijną podróż w czasie, koniecznie przeczytajcie i tę pozycję.

Joanna Lech
"Sztuczki" , Joanna Lech

Wydawnictwo: Nisza
                                              
Liczba Stron:   160

Kategoria:        literatura piękna


Dorota Masłowska

Kochanie zabiłam nasze koty
źródło: Wikipedia
Pisarka, felietonistka, autorka tekstów piosenek. Po raz pierwszy usłyszeliśmy o niej, gdy mając 19 lat wydała „Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną”, która od razu zdobyła szereg nagród, została sfilmowana i okrzyknięta największym odkryciem ostatnich lat.
Dziś niepowtarzalny styl Masłowskiej chyba każdy wprawiony czytelnik byłby w stanie odgadnąć z zamkniętymi oczami. Nietypowe złożenia, słowotwórstwo, szyk zdań to jej znak rozpoznawczy. Są tacy, którzy ją uwielbiają, są tacy, którzy krytykują, za to, że  w jej książkach jest niewiele fabuły.
No cóż, to prawda. Jeżeli szukacie napięcia i sensacji, znajdziecie je u Dana Browna lub Harlana Cobena. Książki Masłowskiej są jak portrety – przed portretem stoisz, wpatrujesz się w poszczególne jego części, starasz się zrozumieć symbolikę i na końcu łączysz wszystko w całość. Nie każdy to lubi.
Na blogu pisałam o jej książkach wielokrotnie: o „Jakprzejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu” (tu  i tu ) o „Pawiu królowejtu: i o „Innych ludziachtu .
Mam wrażenie, że Masłowska swoją twórczością przede wszystkim kpi. Szydzi ze wszystkich: prawicy, lewicy, dresiarzy, inteligentów, Unii Europejskiej, narodowców a także… z samej siebie.
Dziś o jednej z takich typowych pozycji, bez szczególnie zarysowanej fabuły, za to napisanej takim językiem, że klękajcie narody.
„Kochanie zabiłam nasze koty” to powieść o dwóch przyjaciółkach – Joanne i Farah, których wspólna droga zaczyna się sypać, gdy Jo znajduje chłopaka. I… właściwie to tyle. Kilkadziesiąt stron ironii i szyderstwa przeniesionego tym razem do świata hipsterów, na kurs jogi, medytacje i zakupy w galeriach handlowych. Fascynujący język, mistrzowskie metafory i porównania. Jeżeli macie ochotę na próbkę tekstu, wystarczy przeczytać, co o tych utworze pisze sama Masłowska:

„„Kochanie zabiłam nasze koty” to wypadkowa jak to zwykle bywa z powieściami, przejęcia losem ludzkości i różnych osobistych udręk. W ingrediencjach znajdą więc państwo moje zmęczenie radioaktywnymi miastami i moje zmęczenie radioaktywną sobą. I moje urzeczenie morzem jako tworem w sposób doskonały i beztroski łączącym w sobie bezkres i ściek. Wreszcie – bezustannie zadzwienie kondycją duchową nowego człowieka. Człowieka wolnego, żyjącego poza anachronicznymi, zaśmiardującymi molami kategoriami jak duchowość, religia, polityka, historia. Człowieka w związku z tym bezjęzykowego, człowieka którego mową ojczystą jest Google Translator. Aktualnie mam więc nadzieję, że będą lubili państwo nową książkę. I że zrobi ona Państwa dzień.”
Mnie zrobiła.

Masłowska
"Kochanie zabiłam nasze koty" , Dorota Masłowska

Wydawnictwo: Noir Sur Blanc
                                              
Liczba Stron:   160

Kategoria:        literatura piękna




Kochanie, zabiłam nasze koty [Dorota Masłowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE Kochanie, zabiłam nasze koty [Dorota Masłowska]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Olga Tokarczuk

źródło: Wikipedia
Olga Tokarczuk jest moją ulubioną polską pisarką i Nobel dla niej był dla mnie jednym z najradośniejszych wydarzeń ubiegłego roku. Jej książki zaczęły znikać z półek a wielu zaczęło nareszcie słuchać, co ma do powiedzenia. A mówi mądrze, bo to inteligentna kobieta jest. O ekologii, o polityce (i tej rodzimej i globalnej) i o naszym społeczeństwie.
Jej książki są bardzo różne. Czasem są to opowiadania fantastyczne przypominających mistrzowskie pióro mojego ukochanego Stanisława Lema, jak w opowieściach bizarnych,  o których pisałam tu, czasem trafimy na piękny, poetyczny esej jak w mojej ulubionej książce autorki „Prawiek i inne czasy”, o której pisałam tutaj . To znów mamy swego rodzaju epopejo-reportaż historyczny, jak w przypadku grubaśnych „Ksiąg Jakubowych”, o których pisałam w   notatce: „Trzy grubaśne powieści, które wciągają dopiero od połowy tutaj. A czasem bierze się za kryminał, ale kryminał w wydaniu noblistki, to nie będzie zwykła pogoń zapijaczonego policjanta za seryjnym mordercą. Przekonacie się o tym czytając np. książkę „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, o której pisałam tutaj.
Dziś polecę wam jedną z najsmutniejszych pozycji Noblistki.  "Ostatnie historie". Trzy kobiety opowiadania, trzy pokolenia i trzy kobiety z tychże pokoleń babka, matka i córka. Każdej z nich dotyka śmierć.
Rozprawienie się ze śmiercią w powieści, tak aby nie powielić sztampowych klimatów nie jest proste. A jednak Tokarczuk udaje się to po mistrzowsku. Nie mamy tu damy z kosą. Nie mamy tu ckliwych pożegnań i tanich wzruszeń. A jednak ta śmierć przenika nas w całości, otacza, dotyka, zmusza do refleksji nad życiem.
Nie jest to książka na każdy czas, ale jest to książka dla każdego. Jeżeli jeszcze nie znasz powieści noblistki, jest to jedna z tych, którą, obok „Opowiadań biznarnych” i „Prowadź swój pług przez kości umarłych” polecam na pierwszy raz.
Nie umiem jej streścić. Ale zostawię tu piękny cytat, który pozwoli, mam nadzieję, wczuć się w klimat.  

„Bardzo mnie zajmuje jedna sprawa: kiedy zaczyna człowiek umierać. Musi być taka chwila w życiu, pewnie jest krótka i niezauważalna, ale być musi. Pięcie się, rozwój, droga w górę osiąga punkt kulminacyjny i zaczyna się ześlizgiwanie. Byłoby ro południe życia - słońce osiąga zenit i opada ku zachodowi. Byłoby to przesilenie burzy - największy wiatr, najgłośniejszy grom, od którego zaczyna się cisza. Najgorętszy ogień, który jest początkiem wygasania. Albo upicie się, najmocniejsze, ale już w tym samym momencie zaczyna się trzeźwienie.”
"Ostatnie historie" , Olga Tokarczuk

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
                                              
Liczba Stron:   296

Kategoria:        literatura piękna



Ostatnie historie [Olga Tokarczuk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Aleksandra Zielińska

źródło: lubimyczytac.pl
Młodziutka dziewczyna, tworząca bardzo dojrzałą literaturę. Na blogu pisałam o jej bardzo ciężkiej książce „Bura i szał” (tutaj, we wpisie 12 książek wyróżnionych w 2017 roku ),  w której krążyliśmy po bardzo mrocznych zakamarkach umysłu szalonej dziewczyny  oraz o trochę lżjeszym, lecz pełnym napięcia zbiorze opowiadań „Kijankii kretowiska” tutaj.
Zielińska jest mistrzynią suspensu, jej opowiadania lub prozę czyta się tak, jakby oglądało się filmy Hitchcocka. Niby nic się nie dzieje, a pod skórą ciarki…
Pisarka należy do Hardej Hordy i jej opowiadanie w Antologii było najsmutniejsze ale też najbardziej zapadające w pamięć. A to o czymś świadczy.
W 2019 roku autorka wydała kolejną świetną powieść pt: „Sorge”.
Sorge oznacza troske lub zmartwienie. To doskonała nazwa dla miasteczka, w którym wydarzył się „Trzask” (i nie ma to nic wspólnego z polityką). Trzask nastąpił w czasie wojny, kiedy do dworku, w którym mieszkała rodzina Czyżewskich weszli Niemcy i zabili wszystkich. „Trzask” wydarzył się po raz kolejny 50 lat później, kiedy w wypadku podczas wycieczki autokarowej zginęła cała klasa – całe najmłodsze pokolenie Sorge.
Bohaterkami są trzy kobiety zmagające się z traumą i własnym koszmarem. Dziewczyna, nauczycielka która jako jedyna przeżyła wypadek autokaru ze szkolną wycieczką. Adela, jej babcia, niegdyś pełna życia, teraz pochowawszy już męża i kochanka zmaga się z demencją i czeka na śmierć. I Tula – niegdyś przedsiębiorcza i pełna nadziei młoda żona i matka, teraz złamana życiem kobieta, która straciła w wypadku córkę.
Narracja książki jest powolna, właściwie nie ma tu dialogów. Ukazany jest trud życia w małej społeczności, zmaganie się z traumą i ogromna wola życia, która tkwi w każdym z nas, choć czasem głęboko zakopana pod cierpieniami.
Polecam, choć ostrzegam, że łatwo nie będzie.

"Sorge" , Aleksandra Zielińska

Wydawnictwo: W.A.B.
                                              
Liczba Stron:   336

Kategoria:        literatura piękna



Sorge [Aleksandra Zielińska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz