23 lutego 2016

Brud, smród i szpicle. Lublin.



Zyga Maciejewski

Marcin Wroński

Morderstwo pod cenzurą
Kino Venus
A na imię jej będzie Aniela
Skrzydlata trumna
Pogrom w przyszły wtorek
Haiti
Kwestja Krwi


Wydawnictwo: W.A.B






W zeszłym roku po raz pierwszy w życiu wybraliśmy się do Lublina – na przedłużony weekend, pozwiedzać, poznać miasto i okolice. Czytając o historii i zabytkach po raz pierwszy usłyszałam o retrokryminałach  Marcina Wrońskiego z komisarzem Zygą Maciejewskim w roli głównej. Zaczęłam je poznawać od razu po powrocie a dokończenie serii było jednym z moich noworocznych postanowień. Właśnie udało się je spełnić – w ciągu dwóch tygodni lutego wręcz połknęłam ostatnie 4 książki cyklu.


Akcja książek dzieje się w głównie latach 1926 – 1952 co dla mnie, wielkiej miłośniczki sag jest podstawową zaletą. Możliwość poznania dziejów głównych bohaterów w tak dramatycznym okresie naszej historii jest nie tylko arcyciekawe, ale również pouczające, zwłaszcza dla tych, którzy urodziwszy się już w wolnej Polsce tak łatwo osądzają ludzi żyjących w poprzednim ustroju. Świat namalowany przez Wrońskiego jest szary, brudny, do cna realistyczny. Autor pisząc o Polakach, Żydach, Niemcach, Rosjanach unika schematów i jednoznacznych podziałów na „dobrych i złych”. Poznajemy naszych rodaków, którzy cieszą się z tego, że weszli Niemcy i nareszcie zrobią w naszym kraju porządek, ale także tych, którzy pomagają Żydom w czasie wojny. Opisane są tu również brutalne metody działania Urzędu Bezpieczeństwa  (oj warto zajrzeć  do „Skrzydlatej trumny” czy „Pogromu w przyszły wtorek” zanim zacznie się ferować wyroki na temat podpisów znalezionych w czyjejś szafie), ale przede wszystkim twarda rzeczywistość ludzi, którzy mieli pecha urodzić się na początku XX wieku.

Lublin
Lublin 2015
Główną postacią serii jest Zyga Maciejewski, urodzony w 1900 roku a w latach 30-tych komisarz policji w Lublinie. W kolejnych tomach możemy zauważyć, jak zmieniał się jego charakter – z troszkę nieśmiałego tajniaka z Zamościa (którego poznajemy w 7. książce -  „Kwestja krwi”) staje otrzaskanym w półświadku gliną, by potem po wojnie w latach 50-tych… ale to przeczytajcie już sami. To jednak nie jedyny interesujący bohater u Wrońskiego. Historie Róży Marczyńskiej, Witka Fałniewicza, Tadka Zielnego czy podkomisarza Krafta i jego rodziny boleśnie oddają realia tamtych lat i skłaniają do refleksji nad naszą historią. Sprawiają, że na tragedię wojny zaczynamy patrzeć nie jedynie z perspektywy liczb i dat ale raczej jako na dramat jednostek. W książkach Wrońskiego uwielbiam to, że o sprawach nawet najbardziej bolesnych potrafi pisać prosto i bez żadnego patosu. Ktoś umiera, ktoś musi żyć dalej.  Nawet miłość u niego to nie jakieś wielkie uczucie, tylko po prostu związek dwojga ludzi, którzy mają lepsze i gorsze wspólne chwile – jak to w życiu.  

Postaci postaciami, ale tak naprawdę, głównym bohaterem swoich dzieł autor uczynił Lublin. Bure, brudne miasto pełne burdeli i złodziejskich melin zamieszkałe głównie przez dziwki i speców od mokrej roboty – taka jest właśnie wizja kreowana przez pisarza. Widać tytaniczną pracę, jaka została wykonana aby jak najdokładniej odzwierciedlić ówczesny wygląd miasta, jego mieszkańców, ich język i zachowanie. W większości książek pojawiają się fragmenty gazet – to również jeden z bardziej intrygujących elementów tych pozycji. Jako kompletny laik historyczny traktuję tę literaturę również jako element edukacyjny – takie połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Na koniec łyżka dziegciu. Seria jest opisywana jako retrokryminały, jednak te wątki są moim zdaniem najsłabszym elementem większości książek. Mamy tu różne przestępstwa, najczęściej morderstwa ale zdarza się i handel narkotykami czy sutenerstwo. Zazwyczaj są one jednak przykrywką do opisania dziejów bohaterów na tle historycznym, sprawcy znajdowani są często przypadkowo, w wyniku zbiegów okoliczności a nie dzięki policyjnej dedukcji. Dla mnie, miłośniczki Agathy Christie, to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

Lublin
Lublin 2015
Tym razem nie będę Was namawiała do czytania cyklu w kolejności chronologicznej. Sam autor bawi się i wydarzenia opisuje nie zwracając uwagi na to, aby utrzymać czasowy ciąg wydarzeń (na przykład ostatnia książka cyklu opisuje pierwsze śledztwo Maciejewskiego, dzieje się więc najwcześniej). Jeżeli jesteście miłośnikami naprawdę dobrej sensacji czy kryminału, polecam Wam właśnie „Kwestję Krwi” (tak tak, „kwestję”, to nie błąd ortograficzny), „Haiti” czy „Pogrom w przyszły wtorek”. Dla miłośników historycznego Lublina najlepsze będą „A na imię jej będzie Aniela” (ale ostrzegam, wątek kryminalny tutaj leży) oraz „Skrzydlatą trumnę”. Ja przeczytałam wszystkie 7 części i nie był to czas stracony. Moim zdaniem z każdą kolejną książką Wroński jest coraz lepszy, co potwierdza recenzja 8 części  -  Portret wisielca”.  Znajdziecie ją tu

Na koniec kilka słów o Lubelszczyźnie – podczas kilkudniowego wypadu w 2015 roku zobaczyliśmy Lublin, Sandomierz i Zamość i wyjechaliśmy urzeczeni. Piękne kamienice, odnowione rynki, ulice. Było pięknie, kolorowo i wesoło. Ani śladu smutku sprzed 60. lat. Polecam Wam gorąco te okolice. Z tego co wiem, organizowane są nawet wycieczki śladami Komisarza Maciejewskiego. Może warto się wybrać?

  
Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz