6 grudnia 2015

Może morze wróci

Recenzja książki Bartka Sabeli


Bartek SabelaWyobraźcie sobie, że na terenie województwa Mazowieckiego zaplanowano stworzenie jeziora – zalanie lasów, miast, a w na ich miejscu utworzenie hodowli karpia. Po co? W myśl szczytnej idei zrobienia z Polski światowego lidera w hodowli karpi oczywiście. Głupie? No głupie jak nie wiem, ale jednak się wydarzyło. Nie w Polsce a w Uzbekistanie, nie zalanie a wysuszenie, nie Mazowsza a morza Aralskiego. I nie chodziło o karpie, lecz o Bawełnę.  Tak – ktoś kiedyś w ZSRR postanowił, że Uzbekistan zostanie największym na świecie producentem bawełny i dopiął swego. Jednak zamiast bawełnianego imperium mamy największą katastrofę ekologiczną XX wieku.


Książka poruszy każdego – nawet jeżeli nie jesteście miłośnikami Greenpeace a smutne oczy pandy z logo WWF nie robią na Was wrażenia i tak po nią sięgnijcie. Przynajmniej dowiecie się czegoś o Uzbekistanie – to arcyciekawe miejsce, totalna egzotyka. Warto dowiedzieć się o nim więcej. Wiecie na przykład, że aby przeliczyć pieniądze, najlepiej położyć je na wadze?  Warto dowiedzieć się dlaczego, prawda? Takich historii w tej książce jest mnóstwo. Głównym bohaterem pozostaje jednak morze Aralskie, którego historia powinna być przestrogą dla nas wszystkich. To najlepsza książka jaką przeczytałam w ciągu ostatnich miesięcy. 

Bartek Sabela

PS. Dodatkowym atutem książki są fantastyczne zdjęcia -  m.in. powyższe. Robi wrażenie, prawda? 
Udostępnij:

0 komentarze:

Prześlij komentarz